Zły szef. Jak sobie z nim poradzić?

Dostaniesz wrzodów lub zawału. Może "tylko" się roztyjesz albo będziesz musiał zmienić pracę. Toksyczny przełożony cię zniszczy.

Wrzaski albo lodowata cisza. Publiczne besztanie albo zakulisowe knowania. Wiszenie nad głową albo kompletne ignorowanie twoich starań. Każdy zły szef jest zły na swój własny, niepowtarzalny sposób. I nie musi od razu rzucać w ciebie nożami – co spotkało pracowników kuchni pewnej warszawskiej restauracji – żeby zmienić twoje życie w piekło.

Co gorsza, złych szefów jest po prostu mnóstwo. Według badań Instytutu Gallupa od 13 do 36% pracowników ma aktualnie „dysfunkcyjnego” szefa. A aż połowa w którymś momencie rzuciła pracę tylko po to, żeby uwolnić się od przełożonego z piekła rodem. I dobrze zrobili, bo zły szef to coś więcej niż powód frustracji i zawodowej furii ukrywanej – lepiej lub gorzej – za profesjonalnym uśmiechem. Zły szef zabija swoich pracowników.

Według badań prof. Christine Porath z Uniwersytetu Georgetown, konfliktowe sytuacje w pracy, a nawet wspominanie ich, powodują wydzielanie przez organizm glikokortykoidów – hormonów, które regulują apetyt, a których nadmiar jest powiązany z otyłością. Tak, może to przez złego szefa rośnie ci bandzioch.

Co więcej, stres w pracy jest silnie powiązany z chorobami wrzodowymi, schorzeniami układu krążenia, a nawet z przeziębieniami. Według badań opublikowanych w 2012 r. w magazynie „PLOS One”, osoby, które w pracy odczuwają silny stres, mają o 38% wyższe ryzyko zawału.

Jak nie wejść w bagno

Oczywiście nie wszyscy źli szefowie są sobie równi, nie wszyscy są źli przez cały czas i nie wszystkie ich zachowania są równie szkodliwe. Badacze z Uniwersytetu Louisville oszacowali, jak szkodliwe dla działań firmy i jak traumatyczne dla pracowników są różne powszechne zagrania złych szefów. I tak, ich zdaniem, chamstwo, kłamstwo czy stawianie niemożliwych celów szkodzą firmie, ale dla pracowników zwykle są jedynie niedogodnością. Publiczne upokorzenie, naruszanie prywatności pracowników czy izolowanie ich od reszty zespołu kwalifikują się już do działań traumatyzujących, które mogą mieć poważne konsekwencje dla psychiki pracownika. W takiej sytuacji jedyne zdrowe wyjście to jak najszybsza ucieczka przed prześladowcą. Oczywiście najlepiej nigdy nie trafić pod „skrzydła” takiego przełożonego. Ale łatwiej powiedzieć, niż zrobić.

Często trudno po krótkim spotkaniu czy nawet po kilku dniach lub tygodniach współpracy zorientować się, z kim mamy do czynienia. Niektóre destrukcyjne zachowania są dobrze ukryte i ujawniają się jedynie raz na jakiś czas. Są jednak sposoby na to, by złego szefa rozpoznać już podczas rozmowy rekrutacyjnej, sygnały ostrzegawcze, które powinny dać ci powód do zastanowienia, zanim ostatecznie podpiszesz cyrograf. Zanim w ogóle pójdziesz na spotkanie, zrób dwie rzeczy. Po pierwsze, przeprowadź małe śledztwo. Jeśli znasz nazwisko swojego przełożonego, wyszukaj jego profil na GoldenLine i Linkedin. Jak często zmienia firmy? Jak często odchodzą pracownicy, którzy mu podlegają? Czy jego nazwisko nie pojawia się w dziwnych kontekstach? Jeśli nie znajdziesz nic podejrzanego, takie badanie pozwoli ci złapać lepszy kontakt podczas rozmowy. Jeśli jednak trafisz na coś podejrzanego, np. okaże się, że w dziale zarządzanym przez twojego szefa większość pracowników wytrzymuje najwyżej kilkanaście miesięcy, warto powęszyć dalej. Może uda ci się (znowu Linkedin) dotrzeć do ludzi zajmujących wcześniej stanowisko, o które się starasz? Oni powiedzą ci najwięcej o twoim potencjalnym szefie. Zapewne więcej niż ci pracujący tam teraz: niby dlaczego mieliby opowiadać zupełnie obcej osobie, że ich obecny szef ich wkurza? Po drugie, zastanów się, czego tak naprawdę oczekujesz od szefa. Wolisz zdać się na własną inicjatywę czy mieć stały kontakt – i nadzór – ze strony szefa? Szukasz mentora czy świętego spokoju? Dopóki sam nie wiesz, czego szukasz, nie będziesz wiedzieć, czy to znalazłeś.

Najlepiej jeśli pierwsze spotkanie z szefem odbywa się w miejscu, w którym masz pracować. W ten sposób od razu wyłapiesz klimat, jaki tam panuje. Czy pracownicy wyglądają na zagubionych i nieszczęśliwych? Czy rozmowy milkną, kiedy twój potencjalny przełożony wchodzi do biura? To powie ci więcej o tym, jak się tam pracuje niż tysiąc ogłoszeń. Zobacz, jak wyglądają interakcje szefa z innymi pracownikami. Wisi im nad głową i patrzy przez ramię, co robią? Publicznie krytykuje? Opowiada tobie – osobie zupełnie z zewnątrz – że zespół jest do niczego?

Podczas samej rozmowy najważniejsze jest, oczywiście, żebyś to ty zrobił dobre wrażenie. Po to tam jesteś. Ale mimo że będziesz skupiony na zaprezentowaniu siebie, pamiętaj, że szef podświadomie pokazuje ci, kim jest. To, jak traktuje ciebie na waszym, było nie było, pierwszym spotkaniu, jest dobrą wskazówką, jak będzie wyglądała wasza współpraca. Nieważne, co opowiada o twoim potencjalnym miejscu pracy, ważne, jak postępuje. Powinien być skupiony na rozmowie z tobą, nie powinien odbierać telefonów, wysyłać i odbierać maili czy gapić się w telefon. Jeśli próbuje zagrywek mających podkreślić jego dominującą pozycję – mocno podaje ci rękę, poklepuje po plecach, sadza na niższym niż jego krzesełku czy podaje w wątpliwość twoje kwalifikacje – możesz być pewien, że później, jako twój przełożony, też będzie przede wszystkim skupiał się nie na wynikach pracy i rozwoju firmy, ale na dopieszczaniu swojego ego. Jeśli pytania do ciebie czyta z kartki – nie oczekuj, że jako menedżer jest kreatywny lub że toleruje kreatywność i inicjatywę u innych.

Jaki jest pana styl zarządzania?

Bardzo ważne jest to, jak szef mówi o firmie i swoim zespole. Strzeż się wyćwiczonego, sztucznego entuzjazmu, ale uciekaj gdzie pieprz rośnie, jeśli szef wygląda na zniechęconego i apatycznego. Nie pracuj też dla nikogo, kto podczas rozmowy z tobą skupia się na wyliczaniu wad swoich obecnych pracowników, poniża osobę, która przed tobą zajmowała to stanowisko czy szuka winnych problemów firmy wszędzie poza sobą samym. Możesz być pewien, że ciebie jako pracownika będzie traktował dokładnie tak samo.

Zwróć też uwagę na słownictwo, jakiego używa. Drobiazgi mogą powiedzieć ci wiele o tym, jak może wyglądać twoja praca w jego zespole. Jeśli na przykład, zamiast pytać cię o to, co zrobiłbyś w danej sytuacji, pyta: „Co zrobiłbyś, gdybyś dostał polecenie” – możesz podejrzewać, że twój potencjalny szef preferuje nakazowy styl zarządzania, a ty masz być tylko trybikiem wypełniającym polecenia, a nie kreatywnym pracownikiem.

To właśnie styl zarządzania, nawet częściej niż chamstwo, jest najczęstszym powodem, dla którego pracownicy uciekają przed złymi szefami. Szef mikromenedżer, szef stale zmieniający zdanie, szef przypisujący sobie wszystkie zasługi zespołu – to absolutna klasyka w panteonie fatalnych menedżerów. Ale styl zarządzania ludźmi jest też najtrudniejszy do wysondowania. Pomóc może śledztwo, o którym pisaliśmy – byli pracownicy najlepiej wiedzą, jak pracuje się z danym przełożonym. Ostatecznie będziesz musiał po prostu zapytać. Nie wprost. Pytając: „Jaki jest pana styl zarządzania”, nie dostaniesz szczerej odpowiedzi. Zwłaszcza że większość złych szefów po prostu nie widzi swoich wad, a dopytywanie się o sposób kierowania zespołem mogą odebrać jako krytykę czy wyraz braku zainteresowania stanowiskiem. Zamiast tego spytaj o to, jak przełożony wyobraża sobie twoją pracę. Jak będą wyglądały twoje codzienne obowiązki? Czego oczekuje po najbliższych trzech miesiącach twojej pracy? Jak będzie wyglądał wasz codzienny kontakt i z czego będziesz rozliczany? Jak możesz rozwijać się na danym stanowisku? Nie zasypuj szefa dziesiątkami pytań, ale zwróć uwagę na to, czy wchodzi z tobą w dialog, czy ucieka do przygotowanych z góry pytań do ciebie. Jeśli wchodzi w rozmowę, prawdopodobnie jako przełożony też będzie potrafił rozmawiać z tobą jako z pracownikiem. Jeśli robi uniki, odpowiada ogólnikami, ucieka od wymiany zdań, możesz mieć w przyszłości problemy z komunikacją. A niskie kompetencje komunikacyjne są jednym z głównych źródeł problemów z przełożonymi. Z drugiej strony – jeśli tylko mówi i mówi, nie pozwalając ci dojść do głosu, najwyraźniej nie jest i nie będzie w przyszłości zbyt zainteresowany twoim zdaniem.

Jest wreszcie ostatni wyznacznik tego, czy będziesz się z szefem dogadywał, czy nie. Może najważniejszy. Poczucie humoru. Nikt nie oczekuje, że na rozmowie o pracę będziecie strzelali dowcipami, ale szybko zorientujesz się, czy między wami „klika”. Nie każdy szef musi być zgrywusem, ponurak może być doskonałym przełożonym, ale jeśli czujesz, że między wami po prostu nie ma chemii – pewnie nie będzie jej też później.

Więcej o: