Jak rozpoznać złego szefa przed rozpoczęciem pracy?

Czasami lepiej zrezygnować z oferowanej roboty, niż pakować się w pracę z psychoszefem. Zwróć uwagę na te czerwone flagi jeszcze podczas rozmowy kwalifikacyjnej.

1. Spóźnia się i nie przeprasza. Może mu coś wypaść, ale jeśli nawet nie próbuje przeprosić za 20-minutowe spóźnienie, okazuje brak szacunku dla ciebie i twojego czasu.

2. Szydzi z twojego CV. Jeśli na dzień dobry nabija się z twoich osiągnięć, później będzie tylko gorzej.

3. Obsmarowuje swoich pracowników. Jeśli ma o swoim zespole do powiedzenia tylko złe rzeczy, ciebie też będzie obgadywać za plecami.

4. Nie podaje konkretów. Jeśli unika odpowiedzi na konkretne pytania dotyczące firmy i twoich zadań, próbuje ukryć coś, co może ci się nie spodobać.

5. Nie słucha. Jeśli interesuje go głównie to, co sam ma do powiedzenia, pewnie nie będzie się liczył z twoim zdaniem później.

6. Zawsze znajdzie winnych. Jeśli opowiadając o wyzwaniach firmy, zawsze potrafi wskazać winnego i tym winnym nigdy nie jest on sam, masz do czynienia z narcyzem, który we własnych oczach zawsze jest bez winy.

7. Brak entuzjazmu. Jeśli sam ewidentnie nie ma satysfakcji z tego, gdzie pracuje, nie spodziewaj się, że ty będziesz miał.

8. Jest zbyt przyjazny. Jeśli jedyną rzeczą, którą zapamiętałeś z całej rozmowy jest to, że twój potencjalny szef jest superprzyjazny, zastanów się poważnie. Może w ten sposób próbować przekonać cię do kupienia kota w worku.

9. Pracownicy dziwnie na niego reagują. Jeśli po jego wejściu do biura rozmowy cichną, a pracownicy próbują obchodzić szefa szerokim łukiem, potraktuj to jako ostrzeżenie.

ZŁY SZEF. JAK SOBIE Z NIM PORADZIĆ?

Galeria złych szefów

Najgorszych z najgorszych można podzielić na kilka grup z różnymi problemami. Z każdym z nich trzeba obchodzić się nieco inaczej.

1. Wizjoner

Chciałby, żeby było pięknie, i wydaje mu się, że to właśnie on jest wybrańcem, który ma zmienić świat. W sumie nie chce źle, ale często, choć ma wizję, to nie ma pojęcia, jak dotrzeć do swojego wymarzonego eldorado. Zaczyna się wkurzać, kiedy coś nie wychodzi albo kiedy trzeba się zatroszczyć o coś tak przyziemnego jak wymiana złamanego krzesła w biurze. Potrafi wydzwaniać w nocy, żeby się upewnić, że jego wizja idzie jest realizowana tak, jak sobie wymarzył. Najlepiej posadzić go w kącie i powiedzieć: „Ty siedź, ty knuj, a my zrobimy tak, żeby działało”.

2. Dziecko kwiat

Fajnie, gdyby było fajnie, nie? Żebyśmy wszyscy, wiesz, no, czuli się jak kumple, a nie jak jakieś korposzczury, nie? Na początku faktycznie jest super, ale szybko okazuje się, że szef, który przedkłada klimat w pracy nad wyniki, to tylko inna recepta na katastrofę, bo za wszelką cenę unika konfliktów. Nie wstawi się za swoim zespołem, bo przecież wszystko się wyjaśni. Nie wymusi na kumplu, żeby nie zwalał roboty na ciebie, bo on ma przecież problemy z samooceną. Do tego sam często lubi pogadać o swoich problemach z „kumplami”. Nie uciekniesz, musisz z nim czasem porozmawiać. Daj mu 5 minut tygodniowo na pogaduchy od serca, choćbyś szczerze wolał Excela.

3. Rotmistrz

Uważa, że im głośniej wyda polecenie, tym lepiej. Zarządzanie równa się posłuszeństwo. Tłumi kreatywność i odbiera radość. Ale czasami się sprawdza, bo są sytuacje, w których nie może być miejsca na dyskusje z przełożonym. Chciałbyś, żeby w kokpicie załoga ze stewardesami włącznie dyskutowała z kapitanem, jak wylądować samolotem? Żeby ułożyć sobie z nim relacje, musisz trochę skapitulować i dać mu poczucie kontroli. Inaczej będzie tylko wojna.

4. Zosia samosia

Wszystko w sumie zrobiłby lepiej, a podwładnych potrzebuje tylko dlatego, że ma jedynie dwie ręce. Uważa, że w ten sposób daje przykład zespołowi, w praktyce zniechęca wszystkich do roboty. Typ często spotykany wśród założycieli start-upów, którzy jeszcze 10 lat po założeniu firmy wspominają, jak to na początku „to tylko ja i Krzysiek w garażu ogarnialiśmy”. Trzeba mu uświadomić, że Krzysiek dawno odszedł, a on ma 30 ludzi, którzy wiedzą, co robią. Bardzo ostrożnie zaproponować mu podział obowiązków, ale nigdy nie wyłączać go całkowicie, bo dostanie trzęsawki z nerwów.

5. Chodząca doskonałość

Pół biedy, że wszystko wie najlepiej. On rzeczywiście wszystko wie najlepiej i wymaga tego samego od ciebie. Świetna szansa na osobiste doskonalenie, jeszcze lepsza na kompletne wypalenie. Na szczęście od siebie wymaga tyle samo. Nie czaruj go, operuj faktami i danymi.

Więcej o: