Jak wygląda laserowa korekcja wzroku? Moje pierwsze (od 15 lat) ostre spojrzenie

W piątkowy poranek stoję na przystanku i mrużę oczy. Autobus 186, to mój, ale widzę to dopiero, jak już podjeżdża. Stałem tak już w Argentynie, Austrii czy Australii. Słaby wzrok nie jest sprzymierzeńcem podróżnika. Na szczęście to ostatni raz na co najmniej kolejnych 10 lat.

Kiedy w 2004 r. poszedłem na studia, na sali wykładowej chciałem usiąść w ostatnich rzędach. Tam, gdzie – jak sądziłem – siedzą cool kids (mamo, to po angielsku znaczy „fajne dzieciaki”). Okazało się, że albo będę cool, albo muszę jednak siedzieć z przodu, żeby coś widzieć. Nieco później zrozumiałem też, że studia to nie autokar na wycieczkę klasową i nie trzeba siedzieć z tyłu.Soczewki kontaktowe teoretycznie załatwiały sprawę, ale w praktyce nie do końca. Mam małą wadę (-1) i astygmatyzm. Ten astygmatyzm nie pozwala mi na przykład ustawić ręcznie ostrości w aparacie, kiedy robię zdjęcia w słabym świetle. Poza tym wspinam się, nurkuję, jeżdżę na nartach, podróżuję. Często jestem w miejscach, w których z higieną bywa ciężko.

Nieraz już niestety dorobiłem się infekcji oka przez brud na palcach i w soczewkach. W zeszłym roku, po sezonie nurko-wym, infekcja była na tyle poważna, że trochę zraziłem się do soczewek i często wolałem niewidzenie od ryzyka kolejnych problemów. Okulary przy tych wszystkich aktywnościach to też wyzwanie. Nie byłem w stanie przekonać się do nich przez 15 ostatnich lat. Chętnie prowadziłem w nich samochód. Dopóki nie jechałem pod słońce.W skrócie – z moją wadą dało się żyć, ale bardzo często czułem różne niedogodności. Suma tych małych niedogodności urosła w końcu do rangi problemu i postanowiłem coś z tym zrobić.

Kwalifikacja do laserowej korekty wzroku

Laserowa korekcja wzroku brzmi jak coś ze „Star Treka”, co akurat ma dla mnie raczej pozytywne konotacje. No, ale w „Star Treku” jest też cywilizacja Borg i różne upiorne rzeczy, więc nie od razu tak jednoznacznie pozytywne. Pamiętam też bardzo wyraziście wątek operacji oczu Toma Cruise’a w filmie „Raport mniejszości”. Pytałem się mojej pani doktor i, o dziwo, nie oglądała. Jakbym ja zawodowo robił ludziom operacje oczu, to zdecydowanie byłby to dla mnie ważny wątek. Okuliści, polecam.

Badania kwalifikacyjne. Jest ich sporo, ale są szybkie i absolutnie bezbolesneBadania kwalifikacyjne. Jest ich sporo, ale są szybkie i absolutnie bezbolesne Albert Zawada / Agencja Gazeta

W wakacje idę do kliniki Optegra w Warszawie na wizytę kwalifikacyjną. To mało kosztuje. Spotykam się z doktor Katarzyną Skonieczną, która, jeśli przejdę kwalifikację, będzie później operować moje oczy. Do tego dnia nie wiedziałem, że istnieje aż tyle maszyn do badania wzroku. I tak siadam przed:

  • foropterem na badanie ostrości wzroku przed rozszerzeniem źrenic i po nim,
  • lampą szczelinową na badanie przedniego i tylnego odcinka gałki ocznej,
  • autokeratorefraktometrem na komputerowe badanie ostrości wzroku,
  • tonometrem na badanie ciśnienia wewnątrzgałkowego,
  • topografem i tomografem rogówki na ba-danie kształtu i grubości rogówki,
  • aberrometrem na badanie aberracji układu optycznego oka,
  • urządzeniem IOL Master na badanie długości gałki ocznej i szerokości rogówki.

Po tych testach, które nie zajmują więcej niż 20 minut, nad stosem kartek z wynikami rozmawiamy z panią doktor o możliwościach. Są duże. Zakwalifikowałem się do wszystkich dostępnych metod, co za tym idzie, również do tej najlepszej. Lentivu, bo o niej mowa, charakteryzuje się zdecydowanie najmniejszą inwazyjnością, przez co wszelkie niedogodności dookoła operacji są najmniejsze. Rachu ciachu i człowiek widzi. Uwierzę, jak zobaczę. Problem jest taki, że za dwa tygodnie miałem jechać uczyć nurko-wania w Chorwacji. Morska woda w oku ty-dzień po zabiegu nie jest wskazana, a wysokie ciśnienie z głębin pozostaje pewną niewiadomą. Dla bezpieczeństwa przekładamy zabieg na jesień, po zakończeniu sezonu nurkowego.

Historia laserowej korekcji wzroku

Korekcja wzroku sięga lat 50. i 60. XX w. W tamtym czasie niejaki José Ignacio Barraquer Moner, hiszpański lekarz pracujący w Kolumbii, zajął się odkrajaniem cieniutkich plasterków rogówki i oglądaniem, co się stanie. Po mniej więcej 10 latach zaczęło mu wychodzić tak, że ludzie rzeczywiście widzie-li lepiej. W latach 70., bazując po części na kolumbijskich pracach, doktor Swiatosław Nikołajewicz Fiodorow rozwinął tę metodę w ZSRR. Kolejnym ważnym momentem było odkrycie w 1980 r., że oryginalnie za-projektowany dla przemysłu laser ekscymerowy może kroić żywą tkankę, nie czyniąc w niej przy okazji nadmiernego spustoszenia. Czyli, kiedy się rodziłem, to już nie skalpel z ZSRR, a mityczni amerykańscy naukowcy. Jednak gdyby nie prace poprzedników, nikt nie wiedziałby, co właściwie trzeba rogówce tym laserem zrobić.

Wyniki laikowi nie mówią nic, ale od nich zależy, do której metody korekcji się zakwalifikuję.Wyniki laikowi nie mówią nic, ale od nich zależy, do której metody korekcji się zakwalifikuję. Albert Zawada / Agencja Gazeta

Od tego czasu technologia się rozwijała, a zabieg, któremu ja miałem się poddać, na-leżał już do trzeciej generacji, był zdecydowanie bardziej pewny i mniej inwazyjny niż poprzednie metody. Wykorzystuje się do nie-go nowszy laser, femtosekundowy. Niemniej, od czasów José Ignacia idea wciąż pozostaje taka sama. Celem laserowej korekcji wzroku jest takie skorygowanie kształtu rogówki, aby obraz trafiał tam, gdzie powinien – czyli na siatkówkę. Tylko i aż.

Jak wygląda zabieg laserowej korekcji wzroku?

Skończyło się lato, skończyło nurkowanie, czas naprawić wzrok. Podczas pobytu w Chorwacji nie nosiłem soczewek i często pod wodą czułem, że gdybym widział ostrzej to znajdowałbym jeszcze więcej ukrywających się na dnie ośmiornic. Za rok im się nie upiecze, moje oczy będą gotowe.

Rano w dniu zabiegu wsiadam we wspomniane 186, mrużąc oczy i zastanawiając się, czy rzeczywiście już za kilka dni będę ostro widział. Jak ma się wadę wzroku przez kilka-naście lat, to naprawdę trudno jest w to uwierzyć, nie chcę robić sobie nadziei. Na miejscu poczekalnia i kolejne badania wzroku. Potwierdzamy, że z oczami nic się w między-czasie nie zadziało i że wciąż mam tę samą wadę. Mam. Przy okazji muszę zadać pani doktor pytania, które zadawali mi w zasadzie wszyscy znajomi, kiedy powiedziałem, że idę na zabieg:

Czy to jest bezpieczne? Czy to się da naprawić, jakby coś poszło nie tak?

„Zabiegi laserowej korekcji wad wzroku są jednymi z najbezpieczniejszych w medycynie. Zabieg Lentivu jest dodatkowo do połowy potencjalnie odwracalny, gdyż lentikula [mikrosoczewka – przyp. red.], którą wytwarza laser w rogówce, jest tworzona tylko przez tysiące pęcherzyków powietrza. Dlatego jest możliwość, aby w połowie operacji przerwać zabieg bez żadnego negatywnego wpływu na oko. Gdyby po zabiegu została resztko-wa wada wzroku (taka sytuacja ma miejsce u mniej niż 2% pacjentów), to można oko dokorygować”.

Uspokojony, przechodzę w stronę sali operacyjnej. Zakładam stosowne szpitalne ubranie, dostaję prewencyjnie po kropelce antybiotyku do każdego oka i siadam w poczekalni, już tej bezpośrednio przed salą operacyjną. Obok mnie jeszcze dwie osoby, muzyka raczej relaksacyjna, przytłumione światło. Wywołany idę do sali. Kładę się na stole, stół się kręci i za chwilę ląduję pod laserem. Znieczulenie, czyli kilka kropelek na oko, żadnych zastrzyków.

Tu ciekawostka. Czytałem niedawno w książce Jurgena Thorwalda, że pierwsze znieczulenie miejscowe oka zrobił nieco przez przypadek Zygmunt Freud. Nie przykładał on do tego odkrycia specjalnej wagi i bezinteresownie przekazał ten pomysł swojemu koledze, okuliście Kollerowi. Ten na szczęście dostrzegł olbrzymi potencjał i zmienił oblicze operacji chirurgicznych poprzez wykorzystanie znieczulenia miejscowego.

Leżę w miejscu, w którym psychoanaliza spotyka się z laserową korekcją wzroku. W moim oku coś kokainopodobnego, ale jednak nie roztwór białego proszku (konkretnie proksymetakaina). Jedno oko mam luźno zaklejone plastrem, w drugie wkładają mi rozwórkę. Dzięki temu nie zamknę go w kluczowym momencie, za swoje odruchy nikt nie może w końcu ręczyć (behawioryzm, nie psychoanaliza). Maszyna się zbliża. Mam patrzeć w zielone światło, a kiedy zniknie czy zacznie migać, w punkt, w którym ono było. Czuję, że udźwignę to zadanie. Czas start, 24 s, podczas których doktor Skonieczna powtarza mi jak mantrę: „Przepięknie pan patrzy, przepięknie pan patrzy, przepięknie pan patrzy...”. Wie, co mówi, bo sama ma wgląd w moje oko i wie, gdzie kieruję wzrok. Sekundy mijają, a mi robi się biało przed oczami. Tak ma być. Nic nie bolało, nic nie było straszne. Na oko mam włożoną soczewkę, która ma je mechanicznie chronić w pierwszej dobie po zabiegu. Z drugim okiem procedura przebiega identycznie i po pięciu minutach jestem z powrotem w poczekalni z przygaszonym światłem. Widzę, przez mgiełkę, ale widzę na tyle, by wysłać uspokajające SMS-y najbardziej zainteresowanym stanem mojego zdrowia.

To jest ten moment,kiedy przepięknie patrzyłem.To jest ten moment,kiedy przepięknie patrzyłem. Albert Zawada / Agencja Gazeta

Rehabilitacja po laserowej korekcji wzroku

Po 20 minutach, w okularach przeciwsłonecznych, z trzema opakowaniami kropelek w kieszeni stoję na przystanku i czekam na 186 w stronę domu. Nic mnie nie boli, jednak moje ciało czuje, że coś się wydarzyło. Może chodzi bardziej o stres. Kiedy wracam do domu, zasłaniam rolety i zasypiam w zaciemnionym pokoju. Budzę się co jakiś czas i aplikuję kropelki. Nawilżenie i antyseptyka są teraz najważniejsze.

Antyseptyka jest w całym zabiegu jedną z najważniejszych rzeczy. Lęk przed laserem jest czymś lekko irracjonalnym, natomiast zagrożenie bakteriami jak najbardziej realne. Na szczęście są antybiotyki.Antyseptyka jest w całym zabiegu jedną z najważniejszych rzeczy. Lęk przed laserem jest czymś lekko irracjonalnym, natomiast zagrożenie bakteriami jak najbardziej realne. Na szczęście są antybiotyki. Albert Zawada / Agencja Gazeta

Następnego dnia wstaję i... widzę ostro. Jeszcze przez mgiełkę (ochronne soczewki w oku), ale ostro. Jadę do przychodni na kontrolę, wyjmują mi te soczewki, siadam przed maszynami, czytam najniższe wiersze literek i słyszę upragnione:

„Nie ma pan wady wzroku”.

48 sekund pod laserem. Nic dziwnego, że ktoś dostał za to Nobla.

Jeśli chodzi o powikłania, to najbardziej spośród wszystkich mało prawdopodobnych grozi mi uczucie suchości w oczach. Może się utrzymywać nawet rok, choć zwykle utrzymuje się miesiąc do trzech. Receptą na to są nawilżające krople do oczu. Jestem alergikiem, mieszkam w zasmożonym (od smogu) mieście, tak że i tak chodzę z nimi w kieszeni kilka miesięcy w roku.

Poza tym już od następnego dnia żyje mi się normalnie i widzę jak w liceum. Są różne małe rzeczy, jak szwankująca akomodacja z bardzo bliska, ale z każdym dniem się poprawiają. Światłowstręt zniknął w zasadzie trzeciego dnia, a okulary schowałem głęboko do szafy. Kiedy założyłem je na próbę, momentalnie rozbolały mnie oczy. Tak jak wtedy, gdy dzieci wkładają okulary babci.

Ile kosztuje laserowa korekcja wzroku?

Wizyta kwalifikacyjna: 150 zł. Na niej dowiadujesz się, czy i do jakich metod leczenia kwalifikuje się twoja wada.

Lasek (I generacja): 3000 zł

EBK (I generacja): 6000 zł

FemtoLASIK (II generacja): 7000 zł

Lentivu/smile (III generacja): 8000 zł

LASEROWA KOREKCJA WZROKU – NAJCZĘŚCIEJ ZADAWANE PYTANIA

Czy redukcja wady wzroku jest trwała?

Tak. Dostałem na nią 10 lat gwarancji.

Czy to bardzo boli?

Nie, ani w trakcie, ani po. Poboli trochę przez kilka godzin, nie bardziej niż przypadkowy paproch w oku.

Mało kto się na to nadaje?

Ponad 85% zgłaszających się na wizytę kwalifikacyjną może poddać się zabiegowi.

Jakie wady można leczyć?

Krótkowzroczność można korygować do wady -12 dioptrii; nadwzroczność do +6 dioptrii, astygmatyzm do 6 dioptrii. Zabieg, który ja miałem (Lentivu), nadaje się do leczenia osób krótkowzrocznych (od -0,5 do -10 dioptrii) i z astygmatyzmem (do 5 dioptrii).

Więcej o: