Fejkowy świat, czyli jak tworzy się fikcję w mediach społecznościowych

Nie wierz we wszystko, co widzisz online - zwłaszcza na Instagramie. Ludzie, którzy chwalą się swoim wystawnym życiem w rzeczywistości mogą być o wiele biedniejsi niż wyglądają, ale za to świetnie posługiwać się Photoshopem.

Lifestyle’owa instagramerka z Indii Palak Joshi (@thisispalakhere) tak bardzo pragnęła wirtualnego sukcesu, że postanowiła sama spreparować sponsorowany post. Kupiła nowiutki model telefonu i zrobiła zdjęcie produktu bardzo zbliżone do oficjalnej kampanii marki. Nie dość, że wydała sporo na urządzenie, to jeszcze nikt jej za taką reklamę nie zapłacił. Po co to zrobiła?

Palak JoshiPalak Joshi @thisispalakhere

W ten sposób mali influencerzy chcą się stać bardziej wiarygodni i ważni w sieci. W końcu jeśli ich followersi uwierzą, że koncerny takie jak Coca-Cola czy Huawei wydają na nich pieniądze, to muszą coś znaczyć.

Wynajmij bukiet róż do zdjęcia

 

Która influencerka nie marzy, żeby jej ukochany obdarował ją bukietem czerwonych róż? Takie spektakularne selfie z kwiatami równa się pewnie sporo nowych lajków, co tam, że w realu być może w związku się nie układa. Zakup bukietu w rozmiarze XL może jednak być sporym obciążeniem domowego budżetu, ale spokojnie, nasi sąsiedzi Rosjanie już mają pomysł, jak ominąć ten problem. Firma @rentroses_gtn wypożyczy ci za 1000 rubli (mniej więcej 80 zł) 101 czerwonych róż na 10 minut. Akurat wystarczy, żeby zrobić idealne romantyczne selfie.

Insta-zestaw w restauracji

 

Spożywanie posiłków w modnych restauracjach to jedno z podstawowych zajęć influencerów. Zrobienie zdjęcia, na którym jedzenie będzie wyglądać apetycznie, wcale nie jest takie proste, dlatego londyńska restauracja Dirty Bones ma w menu jeszcze coś ekstra – zestaw instagramowy. Składa się z lampy LED, miniobiektywu, ładowarki i statywu. Dzięki temu niezależnie od pory dnia czy oświetlenia w knajpie nawet początkujący influencer uchwyci w kadrze perfekcyjnie wyglądające danie. (Na drugim biegunie jest restauracja z Brooklynu o poetyckiej nazwie Kartagina musi zostać zniszczona. Tam robienie zdjęć potrawom jest zabronione).

Fałszywe wakacje

Lajki są jak waluta, którą operują instagramerzy. To jasne, że zdjęcia z egzotycznych wakacji zrobią większe wrażenie i zapewnią więcej polubień niż selfie z własnego ogródka. Ale kto ma na to czas i pieniądze? Firma Fake a Vacation za kilkanaście dolarów przygotuje ci wiarygodny kontent na twoje social media. Wysyłasz im swoje zdjęcia i wskazujesz miejsce, w które chcesz się wybrać na fejkowe wakacje. Za kilka dni dostajesz pakiet swoich fotek z plaży na Seszelach, chińskiego muru czy gdzie tylko zapragniesz wirtualnie wyjechać.

Wszyscy robimy zdjęcia w tych samych miejscach

 

Wszyscy jesteśmy tacy sami... Żeby się o tym przekonać, wystarczy odwiedzić profil @insta_repeat, na którym zobaczysz zebrane wiecznie powtarzające się identyczne ujęcia różnych osób. Zrobione nawet w dokładnie tych samych miejscach! Wśród zebranych fotek zobaczysz takie smaczki jak niemal identyczne zdjęcia mężczyzn stojących na białym dżipie na tle gór albo stopy wystające z otwartego namiotu z widokiem na kanion.

Atrakcja, która nie istnieje

Pura Lempuyang - jedno z najpopularniejszych miejsc na InstagramiePura Lempuyang - jedno z najpopularniejszych miejsc na Instagramie Shutterstock

Jedną z bardziej popularnych fejkowych atrakcji ostatnich lat jest świątynia Pura Lempuyang na wyspie Bali. Turyści chętnie robią sobie zdjęcia na tle rzeźbionej bramy, która idealnie odbija się w gładkim jeziorze. Prawda jest niestety rozczarowująca – do zdjęcia trzeba stać w długiej kolejce, a jezioro nie istnieje. Efekt odbicia uzyskuje się, trzymając lusterko pod obiektywem aparatu.

Fejkowa retrauracja

W 2017 r. dziennikarz serwisu Vice postanowił zrobić eksperyment – wymyślił restaurację, która nie istniała, i w zaledwie kilka miesięcy wywindował ją na miejsce numer jeden według portalu TripAdvisor w Londynie. Miejsce The Shed at Dulwich, chociaż nigdy nikt go nie odwiedził, miało setki pozytywnych komentarzy, a autor żartu niemal codziennie odbierał telefony z prośbą o przyjęcie rezerwacji. Na koniec zaprosił szczęśliwców na darmową kolację w kultowej restauracji i podał im mrożonki z marketu.

Wirtualna sukienka

O tym, że wirtualne życie staje się ważniejsze niż to w realu, niedawno mogli się przekonać twórcy pierwszej całkowicie wirtualnej sukienki, czyli The Fabricant, marki, która tworzy ubrania istniejące wyłącznie na ekranach komputerów. (Tworzone są nawet animacje z wirtualnymi strojami). Coś, co początkowo miało być tylko eksperymentem, ma szansę stać się dość lukratywnym biznesem – pierwsze takie ubranie sprzedało się na aukcji za prawie 10 tys. dol. Po zakupie twórcy wirtualnie dopasują sukienkę do zdjęć nabywcy. W cenie jest także wykrój, gdyby ktoś zapragnął jednak naprawdę ją założyć.

Photoshop zamiast wakacji i zakupów

Jak udawać na instagramie, że robi się drogie zakupy? Byron Denton znalazł sposóbJak udawać na instagramie, że robi się drogie zakupy? Byron Denton znalazł sposób Instagram

Co robią nastolatki, jeśli nie mają kasy na dalekie podróże i drogie markowe ciuchy? Spełniają swoje marzenia w Photoshopie. Tak jak Byron Denton, @tbhbyron, 19-latek z Wielkiej Brytanii, który przez kilka tygodni udawał przed znajomymi i followersami, że prowadzi bardziej wystawne życie niż do tej pory. A że jego umiejętności w obróbce fotek były dość zaawansowane, udało mu się nabrać swoich widzów nawet na to, że poleciał prywatnym samolotem do Miami i zrobił dość pokaźne zakupy w luksusowym butiku Louis Vuitton. Po całej akcji postanowił ujawnić kulisy swojego eksperymentu w filmiku na YouTubie.

Apka do organizowania bójek

Online zrobisz zakupy, znajdziesz miłość i... partnera do walki ulicznej. Apka Rumblr miała umożliwić sparowanie się chętnych do bójki i działać na podobnej zasadzie jak Tinder. Tylko że zamiast romantycznej randki czeka cię pojedynek na pięści. Chętnych do testowania apki nie brakowało – żeby uzyskać dostęp do wersji beta, zgłosiło się ponoć prawie 80 tys. użytkowników. Ku ich wielkiemu rozczarowaniu okazało się, że aplikacja to tylko marketingowy fejk.

Ciężkie życie insta-chłopaków

 

Kto chce się na własne oczy przekonać, jak ciężkie bywa życie chłopaka instagramerki, może zajrzeć za kulisy tej niewdzięcznej pracy dzięki profilowi @boyfriends_of_insta. A tam liczne zdjęcia, na których panowie czołgają się po plaży, leżą na chodnikach, zwisają nad przepaścią – porzucają swoją męskość, żeby ich wybranka miała perfekcyjne zdjęcie. No i czy to nie jest prawdziwa miłość?

Wirtualna influencerka

Lil Miquela - wirtualna influencerkaLil Miquela - wirtualna influencerka Samsung / Youtube / BEEM / Samsung / Youtube / BEEM

Żeby być influencerem na Instagramie, wcale nie trzeba istnieć w realnym świecie. Najlepszy przykład? Miquela (@lilmiquela), wygenerowana fikcyjna postać dziewczyny, która powstała w komputerze. Ten fakt nie przeszkodził jej jednak zdobyć 1,6 mln followersów. Codziennie postuje zdjęcia ze swojego życia – nagrywa piosenki, robi selfie, je w restauracjach i spotyka się z przyjaciółmi. Do tego zdobywa nawet reklamowe kontrakty, chodzi na eventy i wrzuca sponsorowane posty.









Więcej o: