Historia jednego przedmiotu: szczoteczka do zębów

Na początku XXI w. wśród 1442 Amerykanów przeprowadzono sondę, który wynalazek jest najbardziej niezbędny. Wygrała szczoteczka do zębów przed samochodem i komputerem.

Popiół z głowy zająca i trzech myszy – tym ojciec medycyny Hipokrates (około 460-370 r. p.n.e) radził nacierać zęby. Na szczęście podawał też alternatywną metodę czyszczenia jamy ustnej – wełną nasączoną miodem.

Potrzeba usuwania resztek jedzenia z zębów była jednak o wiele starsza niż cywilizacja. Już ludzie pierwotni wykorzystywali do tego... to, co mogli, a więc gałązki drzew, źdźbła traw, rybie ości czy pióra ptaków. 5000 lat p.n.e. Hindusi używali specjalnej skrobaczki do języka zwanej siwak. W starożytnej Mezopotamii, a potem w Egipcie (ok. 3000 r. p.n.e.) stosowano gałązki z jednej strony rozgryzione i postrzępione jak miotełka, natomiast z drugiej zaostrzone na kształt wykałaczki.

Arystoteles (384-322 p.n.e.) doradzał swemu uczniowi, którym był sam Aleksander Wielki, aby codziennie rano przecierał zęby lnianą ściereczką. Z kolei żyjący w połowie I w. p.n.e. rzymski lekarz Aulus Cornelius Celsus w swym medycznym dziele zalecał żucie ligustru (rośliny z rodziny oliwkowatych, dziś uważanej za trującą), niedojrzałych jabłek i gruszek oraz płukanie jamy ustnej octem.

Inne podejście miał Pliniusz Młodszy (61-113), który uważał, że najlepsze efekty przynosi używanie jako wykałaczek igieł jeżozwierza, bo te miały wzmacniać zęby. Na obronę Pliniusza mamy nie tylko to, że był Młodszy, ale też nie był medykiem, tylko politykiem i mówcą. Co więcej, pewnie miał rację, gdy odradzał stosowanie piór sępa, twierdząc, że mogą być przyczyną nieświeżego oddechu.

Sama idea wykałaczek przetrwała jednak długo. Biedni korzystali ze zwykłych drewnianych, bogatsi maczali je np. we flakonie z wodą różaną, aby ładnie pachniały, a najbogatsi mieli wykałaczki srebrne lub nawet pozłacane, co jednak nie wychodziło im na zdrowie, gdyż metal niszczył szkliwo. Dziś pomaga to archeologom, którzy po charakterystycznych rysach na zębach bezbłędnie rozpoznają szczątki najzamożniejszych.

PRZECZYTAJ TEŻ: Historia jednego przedmiotu: soczewki kontaktowe

Made in China

Kiedy i gdzie pojawiła się więc szczoteczka do zębów, jaką znamy? Stałych czytelników tej rubryki nie zdziwi, że było to w Chinach, prawdopodobnie w czasach dynastii Tang (619-907). Uchwyt robiono z kości lub z bambusa, zaś górną część ze szczeciny syberyjskich świń. W XVII w. wraz z europejskimi podróżnikami wracającymi z Chin wynalazek trafił na Stary Kontynent, choć istnieją wzmianki, że już ok. 1570 r. pojedyncze egzemplarze pojawiały się na dworze francuskim. Cały czas był to jednak towar luksusowy. Szczoteczki miały rączki wykonane ze srebra lub złota i były bogato zdobione.

Więzienny wynalazek

Masową produkcję zawdzięczamy Anglikowi Williamowi Addisowi, który na pomysł robienia szczoteczek wpadł… za kratami. W 1770 r. został wtrącony do celi za prowokowanie zamieszek ulicznych. Doskwierały mu nadmiar wolnego czasu i nieświeży oddech. Pewnego dnia obserwując pracę sprzątaczek zamiatających podłogę, doznał olśnienia. Zrozumiał, że może być lepsza metoda czyszczenia zębów niż stosowane dotychczas tarcie ich szmatką z sadzą lub zmiażdżonymi na pył muszlami. Zostawił po posiłku kawałek kości, w której wydrążył małe otworki. Od strażnika wytargował włosie, które powiązał w kępki i przełożył przez otwory. Prototyp był gotowy. Gdy Addis wyszedł na wolność, rozkręcił w 1780 r. biznes, importując szczecinę dzika z Chin i Syberii. Szczoteczki trafiły pod strzechy, a jego firma, dziś znana jako Wisdom Tooth brushes, produkuje 70 mln szczoteczek rocznie.

Złota szczoteczka
należąca do samego Napoleona.
Jego pokojowy zapisał w swoim pamiętniku,
że cesarz 'używał do zębów
wykałaczki z drewna bukszpanowego
i szczoteczki zanurzonej w opiatach'.Złota szczoteczka należąca do samego Napoleona. Jego pokojowy zapisał w swoim pamiętniku, że cesarz 'używał do zębów wykałaczki z drewna bukszpanowego i szczoteczki zanurzonej w opiatach'. Science Museum

Z misia

W Ameryce pierwszy patent na szczoteczkę do zębów przyznano dopiero w 1857 r. Hiramowi Nicholsowi Wadsworthowi. Gdy w końcu rozkręcił produkcję w 1885 r., robił rączki z kości nawiercanych dużą liczbą otworków, w których umieszczano sierść niedźwiedzia.

Inni producenci stawiali na końskie włosie, sierść borsuka lub szczecinę dzika. Nie były to najlepsze rozwiązania, gdyż naturalne włosie nie schło dobrze i rozwijały się w nim bakterie, a i pojedyncze włosy często wypadały.

Wynalazek celuloidu pozwolił zastąpić kościane i drewniane rączki syntetycznymi, a potem nylon wyparł naturalne włosie. 24 lutego 1938 r. amerykańska firma DuPont wypuściła na rynek pierwsze nylonowe szczoteczki. Najbardziej rozpropagowali je żołnierze amerykańscy, którzy podczas II wojny światowej dostali przybory toaletowe i rozkaz ich używania.

PRZECZYTAJ TEŻ: Historia jednego przedmiotu: kalosze

Gdy skończyły się walki i czas twardzieli, okazało się jednak, że syntetyczne szczoteczki są za twarde i kaleczą dziąsła. Aby temu zapobiec, w latach 50. doktor Robert Hutson zastosował delikatniejsze, zaokrąglone na końcach włókna. Szczoteczkę nazwał Oral-B 60: oral, bo do jamy ustnej; B jak brush, czyli szczotka; a 60, gdyż tyle miała kępek. Nowa marka zrobiła wielką karierę i – po kilku zmianach właścicieli – dziś jest jednym z liderów rynku.

Z prądem

Lata 60. to także wprowadzanie na rynek szczoteczek elektrycznych. Pierwszą, której zaczęto używać na większą skalę, skonstruował szwajcarski lekarz Philippe-Guy Woog jeszcze w 1954 r. Miała pomóc osobom niepełnosprawnym, które nie były w stanie szczotkować zębów same. Model ten – jako Broxodent – trafił w roku 1960 do masowej produkcji. Miał jednak podstawową wadę – był zasilany bezpośrednio z gniazdka elektrycznego, co stanowiło spore niebezpieczeństwo. Niespełna rok później, bo w 1961 r., firma General Electric zaprezentowała już bezprzewodową szczoteczkę akumulatorową.

Fragment reklamy
pierwszej szczoteczki
elektrycznej
Broxodent. Na zdjęciu
tego nie widać, ale
urządzenie było bezpośrednio
podłączane
do gniazdka wysokiego
napięcia. Nic dziwnego,
że wynalazek w tej
formie się nie przyjął.Fragment reklamy pierwszej szczoteczki elektrycznej Broxodent. Na zdjęciu tego nie widać, ale urządzenie było bezpośrednio podłączane do gniazdka wysokiego napięcia. Nic dziwnego, że wynalazek w tej formie się nie przyjął. Wikimedia Commons

Więcej o: