Levi's 501, Porsche 911, 7 Up. Co oznaczają liczby w nazwach popularnych produktów?

Perfumy Chanel No. 6 albo napój 8 Up. Coś tu nie gra? Niektóre produkty mają liczby wpisane w DNA nazwy i inne po prostu do nich nie pasują.

Nokia 3210, Samsung Galaxy S10 albo LG OLED88Z9PLA. Ten ostatni to telewizor, co może nie być oczywiste. Produktów z cyframi w nazwach jest mnóstwo, a numery zazwyczaj oznaczają kolejne generacje modeli.

Badania pokazują, że lubimy cyferki w nazwach. W teście przeprowadzonym przez Dana Kinga z uniwersytetu w Singapurze i Chrisa Janiszewskiego z uniwersytetu Florydy badani po obejrzeniu reklam mieli wskazać, który sok pomidorowy by kupili: V8 czy Campbella. Wygrał V8. Ale sama liczba to nie wszystko. W tym samym eksperymencie wymyślony szampon przeciwłupieżowy Zinc 24 wygrał z Zinc 31, bo jak się okazuje, lubimy numery, które częściej widujemy. Inne wnioski z badań to takie, że liczby parzyste przedkładamy nad nieparzyste. Mniejsze numery – jedno- i dwucyfrowe – wolimy od długich ciągów cyfr, a okrągłe 100 czy 2000 stawiamy nad tymi niezaokraglonymi.

Ale jest kilka liczb w nazwach, które po prostu wrosły w naszą percepcję. Wystarczy powiedzieć „pięćsetjedynki” i wiadomo, że chodzi o dżinsy. 747? Jumbo jet. 911? Porsche. Skąd się wzięły te numery?

Nimm2

nimm2nimm2 nimm2

Cukierki firmy August Storck produkowane są od 1962 r. Kto zna niemiecki, wie, że „nimm zwei” to po prostu „weź dwa”, zachęta do spróbowania obu smaków, gdyż w jednej paczce znajdowały się cukierki cytrynowe i i pomarańczowe. Dziś pod marką Nimm2 sprzedawane jest mnóstwo słodyczy.

PRZECZYTAJ TEŻ: #20yearschallenge. Jak zmieniła się technologia i zajawki w XXI wieku?

Chanel No. 5

Chanel No 5 Eau Premiere, 445 zł/50 ml EDPChanel No 5 Eau Premiere, 445 zł/50 ml EDP materiały prasowe

Chyba najsłynniejsze perfumy. Na rynek wprowadziła je w 1921 r. wielka francuska kreatorka mody Gabrielle „Coco” Chanel. Sam zapach stworzył Ernest Beaux, którego rodzina odpowiadała za perfumy na carskim dworze. Ernest urodził się w Moskwie, ale gdy wybuchła rewolucja październikowa, uciekł do Francji. Tam rozwijał biznes, szukając nowych klientów. Pod koniec lata 1920 r. dzięki protekcji wielkiego księcia Dymitra Romanowa (to ten, który brał udział w zabójstwie Rasputina) Beaux poznał jego kochankę, czyli właśnie Coco Chanel. Zaprezentował jej stworzone przez siebie zapachy. Coco wybrała ten z ostatniego, piątego flakonika i zamówiła perfumy jako prezenty świąteczne dla swoich najlepszych klientów.

– Jak je nazwać? – spytał Beaux.

– Nowe kolekcje zawsze wypuszczam piątego dnia piątego miesiąca, więc piątka chyba przynosi mi szczęście. Niech będzie No. 5 – odpowiedziała Chanel. Wyprodukowano 100 flakonów, które Coco rozdała na Gwiazdkę 1921 r. Zapach tak się spodobał, że w 1922 r. perfumy trafiły do sprzedaży.

7 Up

7 Up7 Up materiały prasowe

Napój wymyślił w 1929 r. Charles Leiper Grigg, który zajmował się zawodowo tworzeniem nowych smaków wód gazowanych. Na ten poświęcił dwa lata, tworząc 11 różnych formuł, by w końcu wybrać tę najbardziej orzeźwiającą i najlepiej gaszącą pragnienie. Jego „gazowany litowany napój cytrynowo-lemonkowy z papierową etykietą” (bo tak można by przetłumaczyć pełną nazwę) był początkowo reklamowany jako doskonały środek na kaca. Nazwy nie dało się zapamiętać, więc wkrótce zmieniono ją na „7 Up Lithiated Lemon Soda”, a w 1936 r. skrócono do „7 Up”. Tylko skąd się to wzięło?

Legenda miejska mówi, że pH napoju wynosiło ponad 7, ale to wśród legend niech pozostanie, bo 7 Up ma odczyn około 4, czyli jak większość takich napojów jest kwaskowy. Kolejna wersja głosi, że 7 wzięło się od siedmiu głównych składników napoju. Inni uważają, że chodzi o zakodowaną informację o licie. Do 1948 r. 7 Up zawierał cytrynian litu – lek stabilizujący nastrój, a masa atomowa litu to prawie 7. Ostatnia hipoteza – 7 Up początkowo sprzedawano w 7-uncjowych butelkach (207 ml), podczas gdy napoje konkurentów, w tym Coca-Coli, w 6-uncjowych (177 ml). Sam wynalazca napoju nigdy tak naprawdę nie wyjaśnił pochodzenia nazwy. Pytany o nią odpowiadał, że nowa pomogła rozkręcić sprzedaż. A w latach 90. slogan reklamowy firmy brzmiał: „6 Up to było za mało. My zrobiliśmy głośniej”.

Jack Daniel’s Old No. 7

Jack Daniel's (zdjęcie ilustracyjne)Jack Daniel's (zdjęcie ilustracyjne) fot. unsplash.com

Whiskey produkowana od 1866 r. przez Jaspera Newtona „Jacka” Daniela w miejscowości Lynchburg w stanie Tennessee. Postawiona przez niego destylarnia jest najstarszą zarejestrowaną w USA. A dlaczego to „stary numer 7”? Wokół tego urosło wiele legend, np. że Jack miał tyle dziewczyn. Mieszkańcy Tennessee powtarzali, że Jack, gdy startował w pierwszym konkursie gorzelniczym, dostał numer 7. Oczywiście wygrał i sentyment do liczby pozostał. Pani Lynn Tolley, praprasiostrzenica Jacka Daniela, wspominała, jak ojciec opowiadał, że przed Wystawą Światową w 1904 r. Jack próbował whiskey z siedmiu beczek, zanim wybrał tę, którą wystawił w konkursie i zdobył złoty medal. Jeszcze inni zauważają, że whiskey Jacka Daniela zdobyła w sumie siedem złotych medali. Najbardziej wiarygodna jest jednak wersja Petera Krassa, biografa Jacka Daniela. Otóż w XIX w. w Tennessee destylarnie nie dostawały zgody na używanie nazw czy logo, zamiast tego były rejestrowane pod kolejnymi numerami i to ich miały używać na swych produktach. Jack Daniel otrzymał nr 7 w okręgu czwartym. Gdy władze zmieniły granice okręgów, destylarnia Jacka trafiła do piątego i otrzymała nr 16. Ponieważ klienci domagali się „numeru 7”, Jack dopisywał „Old No. 7”, by wiedzieli, że to ten sam trunek.

PRZECZYTAJ TEŻ: Brzydkie przyjemnostki, czyli czym są guilty pleasures

WD-40

WD-40WD-40 materiały prasowe

Płyn WD-40, czyli specyfik na wszystko. Prawie. Zarejestrowany jest jako środek wypierający wodę. Z angielskiego „water displacement”, stąd to WD w nazwie. Ale skąd liczba 40? Czy był WD-7 albo WD-39? Poniekąd tak. Preparat został opracowany w 1953 r. w firmie Rocket Chemical z San Diego. Chemicy szukali dla NASA środka do zabezpieczenia rakiety kosmicznej Atlas przed korozją. Powiodło im się przy 40. próbie, więc nazwę WD-40 można tłumaczyć jako „Środek wypierający wodę, 40. podejście”. Preparat trafił do sklepów w 1958 r. Okazał się tak wielkim sukcesem, że firma Rocket Chemical po dekadzie zmieniła swoją nazwę na WD-40. Dokładna formuła utrzymywana jest w tajemnicy i dlatego środek nigdy nie został opatentowany (bo ochrona patentowa jest czasowa).

Xbox 360

Xbox 360Xbox 360 Microsoft

Microsoft swą pierwszą konsolę z 2002 r. nazwał Xbox. Gdy w 2005 r. pojawił się jej następca, był to już Xbox 360. Oficjalnie dlatego, że miał być centrum domowej rozrywki. Nieoficjalnie? W tym czasie największy konkurent, firma Sony, wypuścił PlayStation 3. Nazwa Xbox 2 sugerowałaby, że to jakaś wcześniejsza generacja.

Airbus A380

Boeing 747Boeing 747 materiały prasowe

Francusko-niemiecko-brytyjsko-hiszpańskie konsorcjum Airbus swój pierwszy samolot skonstruowało w latach 60. XX w. Początkowo miał nazywać się HSA 300. Co odpowiadało pierwszym literom nazw wytwórni: Hawker, Sud i Arbeitsgemeinschaft. Takie oznaczenie nie spodobało się jednak stronie francuskiej, która twierdziła, że skrót HSA może być odczytywany jako Hawker Siddeley Aviation. Kompromisowym wyjściem dla produkowanego od 1972 r. samolotu okazała się prosta nazwa A300 – A jak Airbus i 300 jak liczba Spartan Leonidasa… Wróć. Jak liczba pasażerów, których miał zabierać. Nazwa się przyjęła i kolejne modele oznaczano dodając cyfrę dziesiątek (wszak lubimy okrągłe liczby). Powstały A310, A320, A330, A340, A350 i… A380. Oblatany w 2005 r. kolos może zabierać na pokład nawet 853 osoby. I właśnie ze względu na wyjątkowość tego projektu konsorcjum zdecydowało się pominąć oznaczenia A360 i A370, zostawiając je sobie „w zapasie”, gdyby kiedyś miało wyprodukować samoloty plasujące się pod względem wielkości gdzieś między A350 a A380.

PRZECZYTAJ TEŻ: Prawdziwe jedzenie vs odpowiedniki. Wielki test LOGO

Levi’s 501

Levi's 501Levi's 501 Instagram/ @levis

Najsłynniejsze dżinsy świata. Nosili je kowboje na Dzikim Zachodzie i w westernach, Marlon Brando w „Dzikim” i Marylin Monroe w „Rzece bez powrotu”, hipisi protestujący przeciw wojnie w Wietniamie i Steve Jobs, prezentujący kolejne produkty z małą literą „i” w nazwie. Powstały w czasach gorączki złota w Kalifornii. Imigrant z Niemiec Oskar Löb Strauß – w Ameryce znany jako Levi Strauss – miał firmę handlującą materiałami, m.in. płótnem na namioty dla górników, a krawiec z Nevady Jacob Davis – pomysł. Żona jednego z pionierów poprosiła go, by w końcu uszył dla jej męża mocne spodnie, w których nie obrywałyby się kieszenie. Coś mocnego i trwałego. Davis sięgnął więc po materiał na namioty, ale to jeszcze nie była żadna nowość. Ważniejsze, że krawiec postanowił wzmocnić spodnie miedzianymi nitami w newralgicznych miejscach – przy kieszeniach i rozporku.

To był pomysł wart opatentowania. Davis nie miał jednak na to pieniędzy. Zwrócił się więc listownie do Leviego. Ten od razu wyczuł, że żyłę złota można znaleźć nie tylko w ziemi. 20 maja 1873 r. wspólnicy otrzymali prawa patentowe do „nitowanej spodniej części kombinezonu”. Tak narodziły się dżinsy, początkowo zwane właśnie „overalls”. I to ta data przyjęta jest za dzień narodzin kultowych pięćsetjedynek, choć początkowo oznaczano je jako XX od numeru partii materiału z fabryki w New Hampshire. Sama nazwa 501 pojawiła się w 1890 r., kiedy prawa patentowe do dżinsów wygasły i trzeba było odróżnić się od konkurencji. Początkowo trzycyfrowe oznaczenie było wewnętrznym kodem producenta oznaczającym krój spodni. Do dziś tak jest (5 – męskie, 0 – noszone powyżej lini bioder, 1 – wąska nogawka), ale prawidła rządzące tym są pełne wyjątków i niekonsekwencji. Dokładnych intencji twórców nie poznamy, gdyż dokumenty firmy zostały zniszczone w pożarze fabryki po trzęsieniu ziemi, które nawiedziło San Francisco w 1906 r. Na szczęście w internecie są strony, na których po kolei opisany jest krój wszystkim modeli Levi’sów. A i tak przez lata na topie pozostają pięćsetjedynki, spodnie które w 1964 r. trafiły jako eksponat na stałą wystawę w Instytucie Smithsonian w Waszyngtonie.

Boeing 747

Boeing 747Boeing 747 materiały prasowe

Dlaczego potężny jumbo jet to Boeing 747? Producent bombowców swe samoloty oznaczał kolejnymi numerami, np. model 299 to słynna Latająca Forteca (wojskowe oznaczenie B-17). Po wojnie firma przyjęła podział w numeracji. I tak od 300 i 400 zaczynały się oznaczenia samolotów wojskowych, od 500 – silników turbinowych, od 600 – rakiet, a 700 zostawiono dla odrzutowych transportowców.

Gdy w 1954 r. skonstruowano pierwszy pasażerski odrzutowiec, dział marketingu stwierdził, że samo oznaczenie 700 jest mało sexy, więc wybrano lepiej brzmiącą nazwę 707, wymawianą „seven oh seven”. To zapoczątkowało całą linię pasażerskich odrzutowców Boeinga nazywanych według schematu 7x7 (jedynym wyjątkiem był tu Boeing 720). Najsłynniejszy to oczywiście Jumbo Jet 747, najnowszy to Dreamliner 787, a numer 797 to ostania niewykorzystana jeszcze pozycja.

Porsche 911

Porsche 911Porsche 911 materiały prasowe

Kultowe dziś auto, jedno z najważniejszych w historii motoryzacji, swoje oznaczenie dostało nieco przypadkowo. Założyciel firmy Ferdynand Porsche pierwszy projekt nowego przedsiębiorstwa oznaczył jako „typ 7”. Dlaczego? Aby ukryć przed firmą Wanderer-Werke AG, że ta jest jego pierwszym klientem. Był rok 1934. Następne projekty oznaczano kolejnymi numerami (choć pojawiały się przeskoki) i tak Porsche doszło do typu 356, skonstruowanego w 1947 r. sportowego, dwumiejscowego auta. Numery szły dalej, bo oznaczano nimi kolejne silniki, wersje karoserii czy skrzynie biegów itd., np. czołg Leopard 1 to „typ 714”. Gdy w latach 60. powstawał następca 356, Porsche nawiązał współpracę z Volkswagenem dotyczącą sprzedaży i dystrybucji części. Okazało się, że pierwsze wolne numery w katalogu VW zaczynają się od 900. Stąd decyzja, by nowy model stał się „typem 901”. Samochód został zaprezentowany we wrześniu 1963 r. na targach we Frankfurcie i rozpoczęła się produkcja. Gdy jednak auto pokazano w 1964 r. na Motor Show w Paryżu, Francuzi zgłosili obiekcje. Otóż firma Peugeot jeszcze na początku lat 20. XX w. zastrzegła sobie we krajowym urzędzie patentowym używanie trzycyfrowych oznaczeń z zerem pośrodku. To oznaczało, że nie można by sprzedawać Porsche 901 na francuskim rynku. Praktyczny Ferry Porsche (syn Ferdynanda) zmienił więc nazwę na 911, by łatwo zmodyfikować istniejące już logo i oznaczenia na prospektach i w reklamach. Dzięki temu, że 911 był również numerem alarmowym w USA, za oceanem nowe Porsche natychmiast stało się powszechnie kojarzone.




Więcej o: