Przegląd snobizmów wielkomiejskich, część 2

Była już Tokarczuk, kolekcje kapsułowe i chwalenie się nieposiadaniem telewizora. Na co jeszcze można się snobować?

ROSYJSKIE ZEGARKI – te poljoty, vostocki (choć te akurat litewskie), orienty, sturmanskie. To, co dziadek miał na nadgarstku, ale w nowej odsłonie. Modne to, stylowe, trochę retro, no i tańsze niż szwajcarskie.

POSZUKIWANIE KORZENI – skąd była babcia, skąd przywędrował dziadek, kto na jaką religię na okoliczność jakiego ślubu przeszedł. W Polsce nie ma wielu tak zakręconych historii. Więc na potrzeby mody można swoje tatarsko-kaszubsko-łemkowskie korzenie nieco podkręcić.

NIEPOTRZEBOWANIE SAMOCHODU – nie, że kogoś nie stać, absolutnie. Po prostu „wszędzie można dojechać tramwajem albo uberem”, a od wielkiego dzwonu wypożyczyć panka.

Przycisk  'Command' na makowej klawiaturzePrzycisk 'Command' na makowej klawiaturze Shutterstock

GDZIE JEST JABŁKO? – symbol jabłka widniał na klawiaturze applowskich laptopów, od jakiegoś czasu zmieniono go na wiatraczek (command). „Wytrawny apple’owiec”, który siada do zwykłego peceta dla szaraczków, musi zauważyć różnicę tego jednego przycisku i głośno zademonstrować, że „nie wie, jak sobie teraz poradzi”.

PRZECZYTAJ TEŻ: Przegląd snobizmów wielkomiejskich, część 1

BAZAREK – nie wolno kupować w kapitalistycznych marketach, poza tym tam nie ma prawdziwych antonówek z działki i pomidorów bawole serce (źle znoszą transport w handlu masowym). A na bazarze warzywa mają smak, żółtka jajek kolor, a przy okazji można porozmawiać z panem handlowcem. Na bazar najlepiej udać się rowerem miejskim.

SZEFOWIE KUCHNI – dzisiaj nie idzie się do restauracji Zamkowej, ale do konkretnego szefa kuchni. Zna się jego upodobania i historię, gdzie robił staż, gdzie pracował, jaki ma koncept (tzn. pomysł).

UDAWANIE, ŻE SIĘ NIE ZNA CELEBRYTÓW – „a kto to jest Rozenek?”, „ta taka blondyneczka z reklamy Playa”, „Rihanna? To ta żona tego rapera”? Można nie wiedzieć, kim jest Ola Kisio, ale Rozenek nie da się nie znać, biorąc choć minimalny udział w życiu medialnym.

AwokadoAwokado Shutterstock

ANTYAWOKADO – kiedyś najbardziej instagramowy składnik dania. Popyt na awokado tak wzrósł, że rozwinęły się mafijne klany kontrolujące jego uprawy (a za tym osuszanie dolin, przejmowanie władzy nad plantacjami i karczowanie lasów). Dlatego awokado wypadło z modnego menu.

TRENER PERSONALNY – nie chodzi o to, żeby iść, byle jak poprzerzucać ciężary na siłowni, ale żeby robić to metodycznie i wykorzystać każdą sekundę treningu. Pomoże w tym niezawodny trener personalny (150 zł za godzinę, czyli więcej niż za angielski!).

PRZECZYTAJ TEŻ: Wszyscy jesteśmy snobami. O współczesnych snobizmach

UZBEKISTAN – albo inny Timor Wschodni, Bhutan czy Księstwo Brunei. Chodzi o to, by otagować się tam, gdzie nie otagowali się jeszcze znajomi.

UNIKANIE MULTIPLEKSÓW – Cinema City? Multikino? Helios? Oj nie, „ostatnio byłem na retrospektywie Kieślowskiego w małym starym kinie”. Małe kina są super, wiadomo. Ale nie musimy gardzić wielkimi, które serwują nowości.

Medytacja to także powód do snobowania sięMedytacja to także powód do snobowania się Shutterstock

PODRÓŻE W GŁĄB SIEBIE – opatrzone refleksjami, jak to są miejsca na świecie, gdzie ludzie żyją wolniej, że trzeba cieszyć się zdrowiem, że najważniejsze jest niebo nad nami, a jeśli istnieje gdzieś jakiś bóg, to jest nim czas. Najlepiej odkrywać to w Nepalu, Kaszmirze albo w balijskiej dżungli i relacjonować codziennie ten slow life na Instagramie.

KREDENS – jeśli nie udało się odziedziczyć go po babci, zawsze można upolować na pchlim targu albo podczas wyprzedaży garażowej. Oczywiście w dobrej cenie, choć już sama renowacja to „nie są tanie rzeczy”. Oryginalny kredens restauruje się długo, trudno i dużo o tym opowiada. Odnawiać można też fotel, stolik albo krzesło. Dobrze jest wymienić dużą kwotę, którą zostawiło się u tapicera.

AEROPRESS CZY DRIP? – nie, kawa z ekspresu ciśnieniowego nie jest modna. Modny nie jest nawet flat white czy cold brew. Dziś pije się niszowe przelewówki, wybrzydza nad rodzajem ziaren i krajami ich pochodzenia. I o tym opowiada.

ROBERT GRYN I ROBERTOGRYNOPODOBNI – instagramowi guru, którzy motywują i przekonują, że trzeba wierzyć w swoje marzenia, mieć szalone hobby, ciągle się dokształcać („jeśli nie idziesz na przód to się cofasz”). Często to taki „Paulo Coelho” naszych czasów, choć po liczbie lajków widać, że mężczyźni coraz częściej potrzebują takiej współczesnej filozofii. I marzą o kasie, którą na koncie mają ci motywatorzy.

NIEKROWIE MLEKO – sojowe, migdałowe, bez laktozy, kokosowe i każde inne. Snobizmem nie jest unikanie tego mleka, ale opowiadanie o tym, jak to nie do pomyślenia jest fakt, że w jakiejś knajpie nie serwują innego niż krowie.

PSYCHOTERAPEUTA – każdy człowiek powinien przejść terapię. Pogodzić się ze sobą, przepracować traumy z dzieciństwa (wszyscy przecież mają jakieś traumy typu „daddy issue, albo paternalizm czy kompleks Edypa), zbudować poczucie własnej wartości. Wtrącanie „jak mówił mój terapeuta” w rozmowie zawsze dobrze brzmi. Modne przypadłości: dwubiegunowość, adhedonia, no i nieśmiertelne wypalenie zawodowe.

JARMUŻ – 10 lat temu był oldschoolową dekoracją dań z tańszego cateringu. Dziś ma status superfoods. Serwowany jako chrupki chips w modnych knajpach, bywa też składnikiem smoothies. I wszystkie dania, które go mają w przepisie, można sprzedawać drożej.

ZAMAWIANIE Z KARTY W CZASIE LUNCHU – oferta lunchowa w restauracjach, typu zupa i danie główne w dobrej cenie, do tego czasem deserek albo karafka wody. To za mało, bo przecież trzeba powybrzydzać i zamówić coś innego. Ale kto bogatemu zabroni?

SushiSushi Shutterstock

SUROWE MIĘSO – wszystko, co surowe zdobywa uznanie. Już nie tylko tatarek, ale krwiste mięsko, sashimi, tuńczyk rzucony na 15 sekund na ruszt (metodą tataki).

OSTENTACYJNA KULTURA NIŻSZA – z jednej strony tylko premiera filmu „Gośki” Szumowskiej i ostatnia książka Baumeistera, z drugiej „uwielbiam »South Park«”, „puśćcie Krawczyka” i „»Love Island« to jest taki odmóżdżacz, że oglądam co wieczór”? Pokazanie ludzkiej twarzy i kontrolowanego dystansu do siebie jest w dobrym guście. Bratamy się wtedy z gawiedzią.

POWRÓT KSIĄŻKOWYCH KLASYKÓW – Balzaca, Flauberta, Woolf, czy innego Dostojewskiego. Czasem lepiej powiedzieć „o, to dokładnie jak w »Ulyssesie«, którego właśnie kończę”, niż „to dokładnie jak Joey we »Friendsach«”.

Więcej o: