Revolut - dyrektor finansowy rezygnuje, powodem naruszenie polityki AML

Revolut

Revolut (fot. Revolut)

Revolutowi udało się odnieść sukces, o którym marzą właściciele chyba wszystkich firm i startupów na świecie. Teraz jednak nad Revolutem zbierają się ciemne chmury, które mogą zmienić - i to bynajmniej nie na lepsze - podejście użytkowników do fintechu.

Rozwiązanie zaproponowane przez Revolut okazało się niezwykle przydatne dla tych, którzy często podróżują do różnych krajów. W ogromnym uproszczeniu działa to tak – zamawiamy Revolutową kartę debetową, którą następnie podpinamy do darmowego konta w funtach brytyjskich (a do niego możemy dołożyć subkonta w aż 24 innych walutach). Ową kartą możemy następnie płacić, nie ponosząc przy tym kosztów przewalutowania. Kontrolę nad naszym budżetem mamy dzięki przejrzystej i czytelnej aplikacji mobilnej, która oferuje również możliwość robienia przelewów – w ogromnej większości przypadków za darmo. Patrząc na to z boku można dojść do wniosku, że mamy do czynienia z modelowym biznesem – ktoś trafnie zdiagnozował potrzebę i w zręczny sposób ją zaspokoił.

Jak to nie pracujesz w weekend?!

Jak się jednak okazuje sposób, w jaki firma funkcjonuje, daleki jest od ideału. Kilka dni temu świat obiegły informacje o tym, jak w Revolucie traktuje się pracowników, którzy „nie dowożą” oczekiwanych przez szefostwo wyników. Po prostu się ich zwalnia. CEO firmy Nikolaj Storonsky bez ogródek informuje swoich podwładnych, że jeśli nie są w stanie wyrobić „targetu” w dni powszednie, to powinni nadrabiać w weekendy. Jeśli i wówczas się nie uda, zostaną po prostu wywaleni z roboty. Już tylko na podstawie tej jednej informacji można by napisać spory tekst na temat kultury pracy w Revolucie, ale niestety jest to jedynie wierzchołek góry lodowej.

CEO Revoluta Nikolay Storonsky do swoich pracownikówCEO Revoluta Nikolay Storonsky do swoich pracowników .

Złe praktyki w rekrutacji

Zwrócono bowiem uwagę na to, jak wygląda rekrutacja do pracy w Revolucie. Największą szansę na zatrudnienie mają ci, którym w toku rekrutacji uda się pozyskać najwięcej nowych klientów. Takie praktyki z miejsca budzą skojarzenia z „biznesami” typu MLM, a nie z poważną firmą, która w krótkim czasie stała się największym fintechem na świecie. Storonsky twierdzi, że obecny Revolut nie jest tą samą firmą, którą był kilkanaście miesięcy temu i kultura pracy znacząco się poprawiła. Revolut ma jednak problemy nie tylko ze złym PR-em, ale także z instytucjami finansowymi.

CFO rezygnuje

O ile kryzysami wizerunkowymi można sobie w mniej lub bardziej zgrabny sposób poradzić, o tyle z tymi prawnymi może być trudniej. W ostatnich dniach z funkcji CFO Revoluta zrezygnował Peter O’Higgins – człowiek, który spędził w firmie 3 lata, a dochody firmy przez ten czas wzrosły aż 50-krotnie. Rezygnacja jest pokłosiem doniesień Daily Telegraph, z których wynikało, że Revolut na kilka miesięcy (od lipca do września 2018 roku) wyłączył system AML (który służy przeciwdziałaniu praniu brudnych pieniędzy), ponieważ ten oznaczał prawidłowe transakcje jako podejrzane. To jeszcze można zrozumieć – gorzej, że Revolut, który jest zarejestrowany w Wielkiej Brytanii, nie powiadomił o tym Financial Conduct Authority, czyli brytyjskiego odpowiednika Komisji Nadzoru Finansowego. Firma oczywiście twierdzi, że przeanalizowała wszystkie transakcje z tamtego okresu i żadna nie okazała się podejrzana, ale jak mówi znany dowcip – niesmak pozostał.

Zobacz także
  • 6 pytań, które musisz sobie zadać, zanim zmienisz pracę 6 pytań, które musisz sobie zadać, zanim zmienisz pracę
  • Jack Ma - założyciel Alibaby Nie rzucaj roboty (zbyt szybko)
  • Sokół dla Vistula&Prosto Vistula i Prosto - o co chodzi?

Polecamy