Powstały perfumy o zapachu... śmieci

Ogilvy Paris x Etat Libre d'Orange - I AM TRASH / Les Fleurs du Déchet

Ogilvy Paris x Etat Libre d'Orange - I AM TRASH / Les Fleurs du Déchet (fot. materiały prasowe)

Na francuskim rynku zadebiutowały dość oryginalne perfumy - zarówno jeśli chodzi o walory zapachowe, jak i sposób ich powstania.

Budzący pewne konkretne skojarzenia szalik od Fendi (o którym przeczytacie w TYM miejscu) to nie jedyny ciekawy przedmiot ze świata mody, który pojawił się w ostatnim czasie na rynku. O ile jednak wspomniany szal okazał się wpadką włoskiego domu mody i szybko został wycofany z oferty, o tyle w przypadku omawianych perfum nie ma mowy o pomyłce. Ich twórcy z premedytacją postanowili zaoferować klientom zapach śmieci.

 

Perfumy o nazwie „I am trash – Les Fleurs du Dechet” (czyli „Jestem śmieciem – kwiaty ze śmietnika”) powjawiły się w ofercie marki Etat Libre d'Orange. Firma wykazała się nie tylko niekonwencjonalnym podejściem, ale także świadomością ekologiczną – zapach powstaje bowiem z odpadków, które pozostają po produkcji innych perfum. Danieli Andrier, która wpadła na pomysł „śmieciowych” perfum, udało się uzyskać kompostowy zapach ziemi, połączony z naturalną wonią truskawki, róży, jabłka oraz drzewa sandałowego.

 

Jak można się było spodziewać, tak oryginalne połączenie zapachów (oraz rzecz jasna proekologiczne podejście) sprawiło, że o „kwiatach ze śmietnika” zrobiło się głośno i ustawiła się po nie kolejka chętnych. Pomimo dość wysokiej ceny (125 funtów w Wielkiej Brytanii, czyli ponad 600 złotych za 100 mililitrów) szybko zniknęły z półek sklepowych.

ZOBACZ WIDEO

Zobacz także
  • Jak się robi startupy w Afryce? Jak się robi start-upy w Afryce?
  • Wielki Mur Chiński to jedyna budowla widoczna z kosmosu - oto jedna z bzdur powtarzanych od lat. Mamy dla was 17 geograficznych ciekawostek, których zdecydowanie brakuje na lekcjach geografii. Idziemy o zakład, że parę razy się zdziwicie, a przynajmniej sięgniecie po atlas, żeby odszukać Togo, Filipiny czy Arabię Saudyjską. Wielki Mur Chiński wcale nie jest jedyną konstrukcją widzianą z kosmosu - używając tylko oczu (bez specjalistycznych narzędzi) spoza Ziemi bez problemu można zobaczyć np. świecące nocą miasta, a nawet autostrady. Co do samego Wielkiego Muru, to akurat jego zobaczenie jest stosunkowo trudne - to brązowa linia w brązowym terenie. By nieco ułatwić sprawę, w 2000 roku Brytyjczycy zbudowali w okolicy specjalny biały namiot. Airbnb organizuje wyprawę dookoła świata
  • Forum Romanum Rzym wprowadza nowe zakazy dla turystów. Zobacz, czego już nie można robić w Wiecznym Mieście

Polecamy