Test białych koszul. Jak odróżnić dobrą od kiepskiej?

Czy da się rozpoznać jakościowe ubranie nie znając jego ceny, składu ani marki? Redaktorzy "Logo" podjęli to wyzwanie. W ciemno testowali pięć klasycznych białych koszul, a polegać mogli jedynie na własnej intuicji.

Długo zastanawialiśmy się, co należałoby przetestować. Szukaliśmy ubrania uniwersalnego, ale też takiego, które budzi trochę kontrowersji. Padło na białą koszulę. Po pierwsze dlatego, że pewnie każdy miał taką kiedyś na sobie, więc nie może się wymigać od testu słowami: „ja to takich rzeczy nie noszę”. Część redaktorów ma w szafie kilka sztuk, a inni chodzą w białej koszuli od święta. To podzieliło naszych testerów na grupy: hard userów i tych, którzy mieli z białą koszulą do czynienia kilka razy w życiu. Drugi powód: rozbieżność cen. W sklepach znajdziemy modele już od 50 zł, a górna granica to nawet 500 zł. Mogliśmy sprawdzić, czy różnica to kwestia jakości, czy tylko znanej metki. Zaznaczamy, że większość naszych testerów nie uważa się za ekspertów i takich wybraliśmy z premedytacją. Bo w końcu idąc do centrum handlowego, statystyczny facet nie ma fachowej wiedzy. I nie musi mieć. Wybraliśmy pięć koszul z popularnych sklepów. Koszule szyte na miarę to inna liga, więc tych nie poddajemy testowi. Na razie.

5. miejsce: House

5. miejsce: House. 100% bawełny, ale bardzo cienkiej, a mankiety bez usztywnień nie świadczą o wysokiej jakości.5. miejsce: House. 100% bawełny, ale bardzo cienkiej, a mankiety bez usztywnień nie świadczą o wysokiej jakości. Fot. Agata Jakubowska / Agencja Gazeta

Wszyscy bezbłędnie zgadli, że to musi być koszula z sieciówki. Co ją zdradziło? „Jest bardzo cienka, a te wykończenia z kontrastującej tkaniny kojarzą mi się bazarowo”. „Zdecydowanie nie nadaje się do garnituru i bardzo się gniecie”. Chociaż u niektórych pojawiły się wątpliwości. „Sieciówki przecież na wszystkim oszczędzają, a ta ma aż dwie kieszenie!”. „Zgadzam się. Wydaje się, że tu bardzo przyoszczędzono na jakości – ma takie tanie guziki i niemal prześwitującą tkaninę. Ale może te wstawki z tkaniny w środku znaczą, że to jakaś droższa sieciówka?”.

Jak widać, testerzy zainteresowali się wnętrzem koszuli. To jest kluczowe dla oceny jakości. Chcesz wiedzieć, z jakim ubraniem masz do czynienia? Przewróć je na lewą stronę. „Ma tak niedbale zrobione szwy i wystaje nawet jakaś nitka. Nie wydaje mi się, żeby mogła kosztować więcej niż 100 zł”. Słuszna uwaga – sieciówki często używają do długich szwów techniki overlock, czyli takiej, która wykorzystuje wiele nitek. Jak to wygląda? Weź do ręki zwykły T-shirt, tam na pewno zobaczysz go no krawędziach.

Kto jeszcze bardziej chce prześwietlić działania producentów, niech policzy gęstość ściegu. Sześć do dziewięciu ściegów na jeden centymetr szwu świadczy o dobrej jakości. Jeśli jest ich mniej, mamy do czynienia z taniochą, prawdopodobnie made in China. Weź więc do ręki kołnierzyk i szybko przelicz, czy cena i jakość mają ze sobą coś wspólnego. Podsumowując, możemy stwierdzić, że w przypadku tej koszuli cena i jakość nas nie zaskoczyły. Za małą kwotę po prostu nie możesz mieć wielkich oczekiwań.

100% bawełna, cena: 79,99 zł

4. miejsce: Zara

4 miejsce: Zara. Kołnierzyk ma kieszonki
na fiszbiny, to duży plus. Guziki natomiast są płaskie i zbyt
żółtawe. Niedopuszczalne
w przypadku białej koszuli.4 miejsce: Zara. Kołnierzyk ma kieszonki na fiszbiny, to duży plus. Guziki natomiast są płaskie i zbyt żółtawe. Niedopuszczalne w przypadku białej koszuli. Fot. Agata Jakubowska / Agencja Gazeta

Zara to hiszpański modowy potentat. Chociaż to sieciówka, ceny nie zawsze są przyjazne dla portfela. Do naszego testu wybraliśmy koszulę za 139,90 zł, czyli model dość drogi. Czy się obronił, czy jednak sieciówki nie mają czego szukać w takim zestawieniu?

„Bardzo podoba mi się faktura materiału, wydaje się, że to jest porządna tkanina. Może być najdroższa ze wszystkich! Co prawda nie ma tutaj żadnych wyjątkowych ornamentów, ale koszula jest przyjemna w dotyku i ma ciekawy splot, znacznie grubszy niż reszta”. Nie wszyscy jednak sądzili podobnie. „Jakieś takie słabo uszyte, płaskie, nieładne mankiety… Ale poza tym wygląda porządnie, więc może to jakaś droższa sieciówka?”. Kto miał trochę wiedzy, mógł ocenić detale. „Tu musi być 100% bawełny, ma ładny splot z widocznym wzorkiem, a przy kołnierzyku miejsce na wysuwane fiszbiny”. No właśnie – jeśli chcesz poznać, czy producent nie wciska ci bubla, obejrzyj dokładnie kołnierzyk. Wewnątrz na końcach powinny być specjalne worki fiszbinowe – plastikowe paseczki, które go usztywnią. Jeśli są wszyte na stałe, producent przyoszczędził.

Ale worki fiszbinowe jeszcze nie robią roboty. Pojawiły się nowe spostrzeżenia. „Guziki są zrobione z plastiku, to widać gołym okiem, tani zabieg! Firma szyjąca garnitury i koszule nie pozwoliłaby sobie na to. Tu wystaje nawet jakaś nitka spod guzika, więc jeśli takie rzeczy dzieją się jeszcze przed pierwszym założeniem, ja podziękuję za taki produkt!”.

Koszule z miejsc 5. i 4. są najtańsze i w ostatecznych rachunku zostały ocenione najniżej. Jeśli zdecydujesz się na zakup, weź pod uwagę, że ekspert to zauważy, a ubranie zapewne nie starczy na długie lata.

100% bawełna, cena: 139,90 zł

3. miejsce: Helly Hansen

3. miejsce: Helly Hansen. Na dole z boku wszyto
trójkącik materiału,
żeby ukryć łączenie szwów.3. miejsce: Helly Hansen. Na dole z boku wszyto trójkącik materiału, żeby ukryć łączenie szwów. Fot. Agata Jakubowska / Agencja Gazeta

Żeby nieco utrudnić test, najdroższa koszula była w wersji casual. Często ulegamy złudzeniu, że właśnie modele do garnituru są lepszej jakości. To nie zawsze jest prawda. Na pierwszy rzut oka większość testerów uznała, że koszula w sportowym stylu wygląda na sieciówkową. „Ma taki miękki kołnierzyk… Choć przy kieszeni wszyto małą metkę – więc może to jednak jakaś markowa i droższa koszula?”. To akurat nie ma znaczenia. Ale trzeba czytać metkę ze składem (tego nie wolno było zrobić redaktorom).

Z drugiej strony tanie modele z sieciówek też bywają w 100% bawełniane, więc sama znajomość materiału do oceny nie wystarczy. „Czytałem, że dobre koszule mają wszyty klin z boku i dłuższy tył niż przód. Tak jest w tym przypadku, więc to nie może być taniocha”. Patrząc tylko na detale, możesz krok po kroku wydedukować, czy masz do czynienia z produktem o wyższym standardzie. „Jeśli porównać wszystkie koszule, trzymając je pod światło, ta zdecydowanie wygrywa! Jest najmniej prześwitująca i bardzo mięsista. Nie jest też łatwo kupić model casualowy z takim dobrym wykończeniem, dlatego myślę, że cena jest dość wysoka”. To refleksje jednego redaktora, brawo.

Pozostali nie docenili jakości, bo skupili się na ocenianiu stylu – częsty błąd konsumentów przy robieniu zakupów. Producenci niewiedzę sprytnie wykorzystują. Bawełna bawełnie nierówna, należy przyglądać się jej z bliska. A to, czy koszula jest taliowana, czy bardziej pasuje do dżinsów czy do marynarki, wcale nie świadczy o tym, jak jest wykonana. Helly Hansen to koszula i droga, i porządna: trzecie miejsce podium.

100% bawełny, cena: 249 zł

2. miejsce: Recman

2. miejsce: Recman. Uszyta z bawełny oksfordzkiej, która pozwala skórze swobodnie oddychać.2. miejsce: Recman. Uszyta z bawełny oksfordzkiej, która pozwala skórze swobodnie oddychać. Fot. Agata Jakubowska / Agencja Gazeta

„Mankiety na spinki i listwa, która kryje guziki – więc to na pewno koszula ze sklepu, który szyje garnitury, a nie z żadnej sieciówki”. „W dotyku nie wydaje mi się, że jest jakaś wyjątkowa. Ale może jednak to coś lepszego, skoro są mankiety na spinki?”. Takie zdania padły na początku. Czy testerzy mieli rację? Oczywiście, że nie. To, że koszula ma mankiety zapinane na spinki, nie świadczy przecież o jakości. O jakości świadczy sposób, w jaki mankiety uszyto.

Nasi amatorzy uznali, że to dobra koszula, oceniając tylko jej krój. Do akcji wkroczyli więc redaktorzy, którzy mogli użyć swojej profesjonalnej wiedzy. „Tkanina jest przyjemna w dotyku, to musi być bawełna. O! Tu trzeba się przyjrzeć z bliska, poznaję splot oksfordzki”. Dobrej jakości materiały są i miłe w dotyku, i mięsiste, te droższe pochodzą zazwyczaj z Włoch (warto szukać takich informacji na metce). Bawełnę oksfordzką odróżnisz po koszykowym splocie i widocznej fakturze (trochę przypomina płótno). Jest bardzo wytrzymała i można ją nosić cały rok, mimo że wydaje się dość gruba.

W tym przypadku mamy co prawda do czynienia z mieszanką bawełny z poliestrem, ale cena koszuli nie jest wysoka, więc w naszym teście zajmuje drugie miejsce!

80% bawełna, 20% poliester, cena: 129 zł

1 miejsce: Lavard

1. miejsce: Lavard. Guziki z masy perłowej świadczą o wysokiej jakości.1. miejsce: Lavard. Guziki z masy perłowej świadczą o wysokiej jakości. Fot. Agata Jakubowska / Agencja Gazeta

Nasi testerzy niemal zgodnie ocenili, że ta koszula jest najdroższa. Niewiele minęli się z prawdą, ale był model, który kosztował trochę więcej. Argumentowali mniej więcej w ten sposób: „Owszem, ma taki połyskliwy materiał, co od razu przywołuje skojarzenie z tanim poliestrem. Lecz w dotyku nie wydaje się, że to coś sztucznego. Przeciwnie, to pewnie droga, naturalna tkanina. Mięsista!”. Słusznie. W sklepie nie zaszkodzi oczywiście spojrzeć na metkę i0 sprawdzić, czy intuicja cię nie myli. Nie daj się zwieść wyglądowi, naturalne tkaniny też miewają połysk, to nie kwestia jakości tylko gustu projektanta.

Nasi testerzy zwrócili też uwagę na inne cechy. „Ładnie taliowana” – nie da się ukryć. „Porządny kołnierzyk, świetnie się prezentuje”. Bardzo słuszna uwaga – kołnierzyk przy koszuli, bez względu na jego fason, powinien wyglądać porządnie i być sztywny! Ważnym elementem dobrej koszuli są guziki – w tych droższych są wykonane z masy perłowej. Redaktorzy również to wiedzieli. „Ze wszystkich koszul ta ma najładniej wyglądające guziki”. „Bardzo dobra tkanina, dość gruba, to już wiemy. Do tego te guziki! Widać, że nie oszczędzano”. „A teraz popatrzcie na te guziki z boku i oceńcie ich grubość. Są dość wysokie, więc to nie byle co”.

No i na koniec argument, który przechylił szalę zwycięstwa. „Gdyby po testach można było zatrzymać jedną koszulę, wybrałbym właśnie tę!”. Niemal wszyscy uczestnicy zadeklarowali też, że za ten model zapłaciliby najwięcej. Dlatego to właśnie Lavardowi przyznajemy tytuł zwycięzcy.

Więcej o:
Komentarze (1)
Test białych koszul. Jak odróżnić dobrą od kiepskiej?
Zaloguj się lub komentuj jako gość
  • Gość: Zibi

    0

    To jakiś żart? Jak mogła wygrać taka sztuczna koszula? Faktycznie może mogła, konkurencja była na dramatycznym poziomie. Nie można było wybrać czegoś lepszego, tyle jest porządnych marek, np. Lancerto, Zack Roman, Poszetka.com, czy choćby niektóre modele Lambert.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX