Smart'ener

Zachód słońca nad Open'erem

Zachód słońca nad Open'erem (Łukasz Figielski)

Mogę odpuścić winy, ale nie Open'era. W 2005 r. rządziły Heyah, POP i Simplus. Głupofony Nokii typu cegła i powoli Symbian - sony ericssony, motorole. Jak ja to robiłem bez Anrdoida z 6 GB RAM-u?

Sieć 2G oznaczała, że nie korzystano z internetów i komunikatorów. Ludzie dzwonili i SMS-owali. Jeśli nie płacili temu samemu operatorowi – korzystali z telefonów raczej sporadycznie, by ograniczyć koszty. Ekrany były monochromatyczne, a klawiatury numeryczne. Mało kto ogarniał kombinacje T9 – czyli Text on 9 Keys, pradziada dzisiejszego autouzupełniania. Za to wszyscy potrafili pisać bez patrzenia. „Za 5 pod toi toiami” to: „9999-2_5555_7-666-3_8-666-3_8-666-3-2-6-444”.

Sięgaj, gdy sieć (nie) sięga

Trudno mi sobie przypomnieć, jak się ogarniało godzinowo przebieżkę między scenami bez festiwalowej aplikacji, zwłaszcza imprezowo zaawansowanym wieczorem.
Te cholerne, wiecznie pomięte „mapki” … Teraz zakładka „Program” pozwala na zaznaczanie wybranych artystów i wysyła przypominajki, np. kwadrans przed koncertem, podnosząc twe pośladki z trawki niczym poranny alarm z łóżka. Funkcja działa offline – co ma znaczenie, bo choć imprezę napędza operator komórkowy rozdający z tej okazji 10 giga za darmo, sieć zazwyczaj działa słabawo, słabo albo jeszcze słabiej. Chyba każda, a na pewno moja – jak to zazwyczaj przy kilkudziesięciu tysiącach osób ssących i wysyłających bajty w tym samym miejscu i czasie.

Tu przypomina mi się inne wydarzenie z 2005 r. – koncert Stinga na warszawskim Służewcu, bezpłatny dla abonentów ówczesnej Idei. Chyba pierwszy event promocyjny tego typu i na tę skalę. Chyba też ostatni, może dlatego, że pozbawieni telefonicznej łączności ludzie chodzili niczym zombie, próbując znaleźć się w zdezorientowanym tłumie.

W tym roku z dość hojnym datkiem wyskoczył też operator kart płatniczych, od paru lat lansujący na Opene’rze operacje finansowe opaskami zbliżeniowymi. Teraz zawarł umowę z kilkunastoma food trackami oraz wiadomym piwkiem – jedzenie można było kupić online z 20-procentową zniżką i zamówić w wybranej budzie, pokazując telefon z kodem QR. Ja zawsze „akcję promocję” łykam jak [wstaw ulubiony suchar] – jadłem tylko z apką. I nie byłem w tym osamotniony. E-żarło zażarło.

Kultura operatora

Kompulsywne kręcenie koncertów komórką było fajne przed dekadą, irytująco powszechne przez kolejne lata, teraz to już oficjalnie wiocha. Każdy ma superkamerę w telefonie, każdy jest na Opene’rze, każdy ma nielimitowaną transmisję danych. Wartość unikatowa takiego materiału na YouTubie – zerowa. Ludzie odczuwają autentyczną niechęć do osób zasłaniających widok wyciągniętymi rękoma ze smartfonem.

Swoją drogą – kiedyś ręce były dwie i rejestrowało się w poziomie, kinowo- komputerowo. Ale zwyciężyły wygoda i wertykalne Insta Stories, format komórkowy. Instawrzutki na szczęście muszą być krótkie, co dodatkowo redukuje problem – do kilku sekund. Dziewczyny napinają oczywiście masowo foty selfie, ale po pierwsze: kto ładnemu zabroni, po drugie: po co ładnemu zabraniać, po trzecie: wnoszenie selfie sticków na teren imprezy i tak jest zabronione.

Z drugiej strony… Nikt już nie nakręci Prince’a ani Beastie Boys. Brygady Kryzys ani Wodeckiego. The White Stripes czy Crystal Castles w oryginalnym składzie.
A tony open’erowych nagrań znajdziesz w sieci – ciężko odebrać smartfonom prawo racji bytu pod sceną. Ja ograniczyłem się do niezobowiązującej fotografii w ramach testu miniobiektywów komórkowych.

Wyszło na to, że dobre telefony lepiej radzą sobie bez nich, i w kwestii zoomu, i szerokiego kadru. Powyżej HTC U12+ ostrzy na zachód słońca. Niezmiennie spektakularny, niezmiennie nad namiotami Alter i Tent Stage.

ZOBACZ WIDEO

Zobacz także
  • Szybki rozwój i ogromny potencjał przewozów, które wykonuje Uber tłumaczy jego obłędną wycenę (66 mld dol). Uber jest firmą, której szalone tempo ekspansji wciąż pożera zyski.

Niezobowiązujące zajęcie dające niemały zarobek jest nie do pogardzenia w świecie, gdzie finansowy kryzys sprzed ośmiu lat do dziś odbija się czkawką. Uber doskonale wstrzelił się w swój czas. Nie mógł pojawić się wcześniej, bo nie było telefonów z dotykowymi ekranami. Dziś jego ekspansję (500 miast, 70 państw) napędzają rozmiłowani w smartfonach millenialsiAplikacja firmy przewozowej Uber Millenialsi - pokolenie pożyczania
  • Glacier Express przejeżdża przez słynny wiadukt Landwasser w kantonie Gryzonia, fot. Jia Li / shutterstock.com Najpiękniejsze trasy kolejowe świata [TOP 10]
  • Wilk z Wall Street Jak zmieniał się korporacyjny dress code?
Skomentuj:
Smart'ener
Zaloguj się lub komentuj jako gość

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX

Polecamy