Tunel Loop Muska jest już gotowy, ale pozostawia niedosyt

Tesla Model X w 'nudnym' tunelu

Tesla Model X w 'nudnym' tunelu (fot. The Boring Company)

Elon Musk uroczyście otworzył pierwszy, testowy odcinek tunelu Loop wydrążonego pod Los Angeles. Ma tylko 1,83 km długości, a prędkość pokazowego przejazdu Tesli Model X nie przekroczyła 64 km/h. Musk obiecuje, że w przyszłości będzie szybciej. Rozczarowani?

Trochę tak, bo gdzie ta hucznie zapowiadana rewolucja w transporcie? Przypomnijmy, tunele Hyperloop budowane przez The Boring Company mają w (nie)dalekiej przyszłości zapewnić możliwość podróżowania z prędkością nawet do 1200 km/h, a to pozwoliłoby przemieścić się z Los Angeles do San Francisco w niewiele ponad 20 minut! Albo z Warszawy do Krakowa nawet w kwadrans. Bajka!

Tymczasem otwarcie pierwszego odcinka tunelu Hawthorne nazwanego tak na cześć dzielnicy Miasta Aniołów, w której mieści się siedziba firmy SpaceX (tej, która wysłała Teslę Roadster w kosmos) i pod którą przebiega nowatorski tunel, sprowadziło nas na ziemię. Loop to miejska odnoga projektu Hyperloop, która zakłada podróżowanie na znacznie krótszych (czyt. miejskich) dystansach z częstszymi przystankami. Zdaniem Muska przeniesienie ruchu przynajmniej części samochodów pod ziemię to jedyny sposób na odblokowanie zakorkowanych metropolii. Przejażdżkę tunelem porównuje do przelotu samolotem, ale w cenie podróży samochodem - gdy tunel pod Los Angeles zostanie otwarty dla użytkowników, będą musieli zapłacić za przejazd nim tylko 1 dolara.

Wnętrze gotowego, 1-83-kilometrowego odcinka tunelu Loop pod Los AngelesWnętrze gotowego, 1-83-kilometrowego odcinka tunelu Loop pod Los Angeles fot. The Boring Company

Wydrążenie 1,83-kilometrowego odcinka pochłonęło 10 mln dolarów. To i tak mało, bo w tej cenie zawarto już koszty wentylacji, systemów bezpieczeństwa, oświetlenia i torów, po których poruszają się samochody. Elon Musk tłumaczył, że udało się to osiągnąć dzięki zastosowaniu specjalnych maszyn The Boring Company. Użycie konwencjonalnych metod i sprzętów sprawiłoby, że koszt wybudowania kilometra tunelu przekroczyłby nawet 1 mld dolarów.

Podczas prezentacji do prototypowego tunelu zjechała specjalną windą, uwaga, Tesla Model X. Zaskoczeni? My też nie, wszak to elektryczny SUV będący chlubą amerykańskiego wizjonera. Tak przy okazji - tunelami loop i hyperloop będą mogły podróżować tylko auta elektryczne, bo to wynika z jego konstrukcji. Tesla ukończyła przejazd, ale w zaskakująco wolnym tempie. Dziennikarze portalu The Verge zanotowali, że w trakcie ich przejazdu samochód nie przekroczył nawet 40 mil na godzinę (ok. 64 km/h), a na ostatnim etapie tesla zwolniła do 40 km/h. W dodatku autem tak szarpało i trzęsło, że mieli wrażenie, jakby ciągle jechali po wertepach.

 

Rozczarowujący efekt tłumaczy tylko nazwa firmy Elona Muska, drążącej tunel Hawthorne. The Boring Company można tłumaczyć dwojako - Nudna Firma (z ang. boring, czyli "nudny") albo Firma Wiertnicza (od czasownika bore, czyli "wiercić"). Jak na razie nas bardziej przekonuje pierwszy wariant. Rewolucja? Musimy na nią jeszcze zaczekać, a trzeba przyznać, że czeka na nią cały świat - o tunelach Hyperloop mówi się nawet w Polsce. Pierwszy z nich mógłby połączyć Warszawę z planowanym Centralnym Portem Lotnicznym. Na razie jednak nie ma ani portu, ani tunelu.

A tymczasem Elon Musk wypuścił z okazji świąt prezent niespodziankę dla użytkowników aplikacji Tesli. To aktualizacja, która pozwala... puszczać bąki. Dzięki aplikacji "Fart App" można ustawić ten odgłos zamiast sygnalizacji włączonych kierunkowskazów albo wywołać go na żądanie. I to w kilku wersjach!

 

Po obejrzeniu tego klipu pozostawiamy Was samych z odpowiedzią na pytanie, czy Muskowi można wierzyć w szumnie zapowiadaną rewolucję w transporcie.

ZOBACZ WIDEO

Zobacz także
  • Jak się robi startupy w Afryce? Jak się robi start-upy w Afryce?
  • Wielki Mur Chiński to jedyna budowla widoczna z kosmosu - oto jedna z bzdur powtarzanych od lat. Mamy dla was 17 geograficznych ciekawostek, których zdecydowanie brakuje na lekcjach geografii. Idziemy o zakład, że parę razy się zdziwicie, a przynajmniej sięgniecie po atlas, żeby odszukać Togo, Filipiny czy Arabię Saudyjską. Wielki Mur Chiński wcale nie jest jedyną konstrukcją widzianą z kosmosu - używając tylko oczu (bez specjalistycznych narzędzi) spoza Ziemi bez problemu można zobaczyć np. świecące nocą miasta, a nawet autostrady. Co do samego Wielkiego Muru, to akurat jego zobaczenie jest stosunkowo trudne - to brązowa linia w brązowym terenie. By nieco ułatwić sprawę, w 2000 roku Brytyjczycy zbudowali w okolicy specjalny biały namiot. Airbnb organizuje wyprawę dookoła świata
  • Forum Romanum Rzym wprowadza nowe zakazy dla turystów. Zobacz, czego już nie można robić w Wiecznym Mieście

Polecamy