Autoorganizacja zdjęć

Robisz dużo zdjęć? Sztuczna inteligencja systemowych aplikacji automatycznie posortuje twoje kolekcje. Systematyzujemy wiedzę, na co konkretnie możesz liczyć.

Chcesz znaleźć w pośpiechu konkretne zdjęcie i przewijasz wszystkie fotki w telefonie, szukając tego fantastycznego ujęcia z wakacji, którym zamierzasz się pochwalić znajomym. I co? Jakby... przepadło? Masz w telefonie tysiące fotek, wszystkie wrzucone do jednego wora (czyli domyślnej aplikacji ze zdjęciami), więc trudno namierzyć konkretny plik. No, bo kto ma ochotę i czas na segregowanie zdjęć?

Czy wiesz, że aplikacje do przechowywania i zarządzania zdjęciami – czyli Google Zdjęcia i Apple Zdjęcia – organizują pliki za ciebie? Automatycznie analizują wszystko, co rejestrujesz aparatem, wykorzystując algorytmy do rozpoznawania twarzy, kolorów i kształtów oraz informacje o lokalizacji (GPS). Do tego za darmo przechowują je w chmurze – koniecznie włącz opcję autobackupu. Jak korzystać z tych narzędzi, aby wygodnie przeglądać i katalogować swoje kolekcje?

Ludzie

Systemowe aplikacje na Androida i iOS automatycznie grupują wszystkie fotki, na których widoczna jest ta sama buźka (albo bardzo podobna), wykorzystując przy tym oprogramowanie do rozpoznawania twarzy. Chcesz zobaczyć wszystkie zdjęcia dziecka (albo zwierzaka)? Przejdź do zakładki Osoby. Następnie możesz wybrać miniaturę ze znajomą facjatą i nadać jej imię, nazywając folder. Warto to zrobić, bo następnym razem, kiedy będziesz chciał pooglądać jej zdjęcia, wystarczy, że w wyszukiwarce aplikacji wpiszesz odpowiednie hasło. Apka na iOS ma też funkcję pozwalającą na usuwanie wybranej osoby z albumu, np. twojej eks. W tym celu, będąc w jej albumie, stuknij palcem w ikonę trzech kropek – znajdziesz tam m.in. polecenie Usuń.

Słowa kluczowe

Smartfonowe aplikacje mają wbudowane wyszukiwarki, w których możesz wpisać słowa kluczowe dla osób, miejsc, rzeczy, jak również datę (rok, miesiąc, konkretny dzień). Jeśli pozwalasz aplikacji na wykorzystywanie danych z GPS-a (lokalizacja), a także nazwałeś poszczególne osoby, możesz później wpisywać takie polecenia jak „Marta Karpacz 2017”, by znaleźć np. zdjęcia z wycieczki po górach, którą odbyłeś z dziewczyną.

Co ciekawe, nawet jeśli nie dodajesz samodzielnie żadnych tagów do wykonywanych zdjęć, ciągle da się wpisywać niektóre proste rzeczy, np. „morze” czy „koncert”, bo aplikacje samodzielnie rozpoznają przedmioty czy lokalizacje. A jeśli nie chcesz niczego wpisywać, zawsze możesz to wypowiedzieć, mówiąc do Google Asystenta lub Apple Siri. Wirtualni asystenci bez trudu znajdą odpowiednie zdjęcia (patrz ramka poniżej).

Lokalizacja

Geotagowanie, czyli dodawanie informacji o lokalizacji w trakcie rejestrowania zdjęć, to kolejna z funkcji domyślnie wbudowanych w aplikacje. Wystarczy, że w Google Zdjęciach lub Apple Zdjęciach udasz się do zakładki Albumy, a następnie przejdziesz do Miejsca. To właśnie tutaj znajdziesz zdjęcia posegregowane zgodnie z danymi z GPS-a.

A co w sytuacji, jeśli nie aktywowałeś wcześniej funkcji lokalizacji i teraz chciałbyś to nadrobić, bo spodobała ci się opcja automatycznej segregacji fot? Możesz wprowadzać lokalizacje ręcznie, ale musisz w tym celu zalogować się do danej usługi na komputerze (wersja desktopowa). Następnie otwórz zdjęcie, do którego chcesz dodać lokalizację, wybierz ikonę Info i przypisz odpowiednie miejsce. Tu jeszcze ważna uwaga: aby wszystko działało sprawnie, musisz mieć włączoną automatyczną synchronizację zdjęć pomiędzy wersją desktopową a mobilną. W przypadku Google’a jest to Google Backup, a u Apple’a – chmura iCloud. Nie synchronizowałeś wcześniej zdjęć? Żaden problem – możesz aktywować funkcję teraz i zaimportować zdjęcia z telefonu do wersji desktop. Prywatność prywatnością, ale warto zabezpieczać fotki. Nigdy dwa razy nie zrobisz takiej samej.

Pojemność

Obie usługi w formie darmowej narzucają limity związane z wagą i jakością plików, by oszczędzać pojemność (Google zaczyna, gdy zapełnisz 15 GB). Rozdzielczość przechowywanych zdjęć jest automatycznie zmniejszana do 16 Mpix, a filmy z 4K zapisywane są jako Full HD. Dopiero gdy kupisz wersje płatne, możesz wgrywać pliki w oryginalnej jakości. Na iOS masz 5 GB. Więcej pojemności to wydatek: 50 GB – 4 zł/m-c, 200 GB – 12 zł/m-c, 2 TB – 40 zł/m-c. U Google’a „no limits”! Chyba że się nie godzisz na zmniejszenie plików i po 15 GB trzeba płacić: od 9 zł/m-c za 100 GB do... 1400 zł za 30 TB.

Aplikacje do edycji, obróbki, retuszu

Snapseed | Bezpłatna
Łatwa w użyciu i oferująca mnóstwo narzędzi do edycji zdjęć. Można obrabiać fotki w całości lub punktowo, dodawać efekty oraz filtry (i je modyfikować), pracować na plikach RAW czy też korzystać z porad ekspertów (samouczki ze wskazówkami). Chcesz czegoś więcej niż to, co oferuje systemowa aplikacja Aparat, i nie chcesz za to płacić ani grosza? Snapseed przypadnie ci do gustu.

VSCO | Bezpłatna
+ ew. subskrypcja
(większa funkcjonalność)
Aplikacja specjalizująca się w filtrach zdjęciowych. Pozwala zmienić wygląd fotki za pomocą jednegodotknięcia. Oczywiście, wiele aplikacji oferuje filtry, ale często są one zbyt jaskrawe i przesadzone, przez co końcowy efekt bardziej psuje niż poprawia dane ujęcie. VSCO słynie z pięknych, subtelnych filtrów, które można dowolnie dostosowywać.

TouchRetouch
Cena: ok. 2 dol. (8 zł)
Jedna z najlepszych aplikacji do retuszu zdjęć. Usuwa niechciane obiekty czy elementy w kilka sekund – wszystko, co rozprasza uwagę i według ciebie psuje ujęcie, możesz łatwo usunąć. Kasować da się nie tylko drobne rzeczy (np. przebarwienia skóry), ale też całe elementy, takie jak znaki drogowe czy osoby. Wybierasz obiekt, rysując wokół niego lasso, i tylko patrzysz, jak znika.

Adobe Lightroom CC | Bezpłatna
+ ew. subskrypcja (większa funkcjonalność)
Profesjonalna apka do edycji zdjęć z zaawansowanymi funkcjami, łat-wym interfejsem i interaktywnym samouczkiem. Lightroom pozwala zarządzać zdjęciami – tworzyć foldery, albumy, rankingi (system gwiazdek), aby później łatwo znajdować pożądane ujęcia. Adobe to też płatny dysk w chmurze – 1 TB za 12,29 euro miesięcznie.

Chmury pecetowe

Dropbox
Popularny i bardzo uniwersalny chmurowy dysk pozwala na automatyczną synchronizację plików z telefonu. Jego ogromną zaletą jest to, że w wersji komputerowej ma formę folderu, w którym pojawiają się pliki wgrane na telefonie czy tablecie. Poważny minus – w wersji darmowej masz tylko 2 GB (i możliwość podłączenia trzech urządzeń). Wystarcza na dokumenty, ale fotki szybko przeciążają konto. Przez system poleceń da się zwiększyć pojemność do 16 GB. Jeśli to ci nie wystarczy, pozostaje opcja płatna – 1 TB za 45 zł miesięcznie. Dropbox nie pomoże w katalogowaniu fotografii, pozostaje ręczne układanie zdjęć, ale nie będziesz miał problemów z intuicyjnym poruszaniem się po nim. Łatka „cyfrowego pendrive’a” świetnie tu pasuje.

OneDrive
Użytkownicy systemu Windows z łatwością odnajdą się w usłudze OneDrive firmy Microsoft. Nie jest ona co prawda zaprojektowana z myślą o przechowywaniu fotografii, ale stanowi element pakietu Office 365, z którego zapewne korzystasz sam albo z całą rodziną. Tym, co wyróżnia go na rynku, jest najtańszy terabajt spośród chyba wszystkich chmurowych usług – miesięczny koszt to 30 zł. A może OneDrive'a zapewnia Ci pracodawca? W niektórych firmach pracownicy mają nawet 2 TB!

Więcej o: