Volkswagen Touareg | Cyfrowy wielozadaniowiec

Nowy Volkswagen Touareg

Nowy Volkswagen Touareg (fot. VW)

Prezentacja nowego touarega uświadomiła mi, że test tego auta równie dobrze mógłby ukazać się w dziale "Techno". Dwa dni w Austrii prawie nie wystarczyły na przetestowanie nowych gadżetów.

Urządzenie mobilne. Smartfon, tablet, notebook… samochód? Firmy motoryzacyjne zaczynają tak nazywać swoje nowe produkty. Auto nie jest już prostym narzędziem komunikacyjnym, jakim było jeszcze kilkanaście lat temu, a skomplikowanym „urządzeniem mobilnym”, zapamiętującym zwyczaje człowieka. Przykład? Samoucząca się nawigacja „Discover Premium”, która zapisuje najczęściej wybierane przez kierowcę trasy i informuje z wyprzedzeniem o korkach, nawet jeśli nie jest aktywna!


Dalej, lektura broszury o nowym touaregu przypomina trochę naukę słówek na doszkalającym kursie językowym. „Innovision Cockpit”, „Side Assist”, „Trailer Assist”, „Emergency Assist”, „IQ.Light”... Niby domyślasz się, co mogą oznaczać te hasła, ale jednak musisz zajrzeć do repetytorium, by rozwiać wątpliwości. Wszystkie wymienione dotyczą testowanego SUV-a, więc szybko je objaśnię. „Innovision Cockpit” to po prostu cyfrowy kokpit, czyli połączenie cyfrowych wskaźników wyświetlanych na 12-calowym ekranie za kierownicą i 15-calowego wyświetlacza systemu multimedialnego (jest większy niż w moim laptopie!). Staromodne przyciski fizyczne można policzyć na palcach jednej ręki.


System „Side Assist” sam zmienia pas ruchu (przydaje się na zwężeniach autostrady), „Trailer Assist” wykonuje manewry z przyczepą, a „Emergency Assist” zjeżdża na pobocze i wzywa pomoc, gdy zasłabnie kierowca. Kto w dzisiejszych czasach pokłada jeszcze nadzieje w człowieku? „IQ.Light” to adaptacyjne reflektory matrycowe LED – w jednej lampie jest aż 128 diod zarządzanych przez system analizujący dane m.in. z przedniej kamery i nawigacji. W nocy sprawdza się także działająca na podczerwień kamera termowizyjna „Nightvision”, której zadaniem jest wykrywanie pieszych i zwierząt na wypadek, gdyby nie zrobił tego kierowca. Zaznacza je na kolorowo na obrazie wyświetlanym na ekranie za kierownicą.


Mnie bardziej zainteresowało to, że Volkswagen po raz pierwszy wyposażył touarega w układ czterech skrętnych kół i dynamiczny system stabilizacji nadwozia z elektromechanicznie regulowanymi stabilizatorami – ich obecność czuć w zakrętach pokonywanych przez potężne auto z niezwykłą gracją i precyzją. Komunikatywny układ kierowniczy pozwala prowadzić je bardzo gładko, a wielki SUV z podstawowym, 3-litrowym dieslem V6 pod maską waży przecież prawie 2 tony (1995 kg)! To i tak o ponad 100 kg mniej niż poprzednik. Skrętne tylne koła zmniejszają też średnicę zawracania aż o metr względem standardowych wersji (do 11,19 m).


Podczas gdy ja zastanawiam się, czy mając touarega, kiedykolwiek skorzystałbym z jego wszystkich nowych funkcji, technomaniacy pewnie już wymieniają bitcoiny na gotówkę i pędzą do salonów Volkswagena. A trochę jej muszą przygotować, bo polski cennik otwiera kwota 256 290 zł, którą da się nawet podwoić w konfiguratorze.

DANE TECHNICZNE:

Silnik: 3.0 V6 TDI 4MOTION

Moc: 286 KM

Moment obrotowy: 600 Nm

Skrzynia biegów: 8-stopniowa automatyczna

V-max: 238 km/h

0–100 km/h: 6,1 s

Pojemność bagażnika: 810 l

GAMA SILNIKÓW:

Diesel w odwrocie? Nie w Volkswagenie! W ofercie do wyboru są 2 „ropniaki” 3.0 V6 (231 KM lub 286 KM) sparowane z 8-stopniową skrzynią automatyczną, przenoszącą moc na wszystkie koła. Jesienią do oferty dołączy 340-konny benzyniak 3.0 V6, a potem także topowy, 421-konny turbodiesel 4.0 V8.

Zobacz także
  • Luksusowy jacht na kołach. California Ocean kosztuje niemało, ale jak wygląda! Dom na kołach | VW California
  • Szarpana wołowina: 3 pomysły Szarpane mięso: 3 pomysły
  • DJI Osmo X3 i Removu K1 Test nowych gimbali
Skomentuj:
Nowy Volkswagen Touareg TEST
Zaloguj się lub komentuj jako gość

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX

Polecamy