Gdy G63 AMG to za mało, czyli Gelenda okiem Inkasa

Mercedes klasy G według Inkas

Mercedes klasy G według Inkas (fot. materiały prasowe)

Ceny Mercedesa klasy G w odmianie oznaczonej jako G63 AMG zaczynają się od ponad 740 tysięcy złotych, a bawiąc się konfiguratorem łatwo można przekroczyć kwotę miliona złotych. Taki samochód teoretycznie ma wszystko, czego kierowca i pasażerowie mogą zapragnąć. Tylko czy na pewno? Firma Inkas jest innego zdania i prezentuje swoją wersję słynnej Gelendy. Za "nieco" większe pieniądze.

Kanadyjczycy z Inkasa pokazali, że temat przerabiania samochodów traktują niezwykle poważnie. Podczas gdy standardowa G-klasa ma 4669 milimetrów długości, 1931 szerokości i 1969 wysokości, ta przerobiona mierzy 6186 mm długości, 2055 mm szerokości i 1951 mm wysokości. Dzięki takim wymiarom w środku udało się umieścić rzeczy, których nie znajdziemy w konfiguratorze Mercedesa. Do samochodu trafiły między innymi obszerniejsze i wygodniejsze fotele, bar z chłodziarką, rozbudowany system audio oraz – co nie powinno nikogo dziwić – telewizor 4K z Apple TV.

 

Kuloodporna klasa G

Samochodem (nie tylko ze względu na cenę, o której za chwilę) z pewnością będą zainteresowani ludzie majętni, którzy w pierwszej kolejności cenią sobie bezpieczeństwo. Specjaliści z Inkasa zadbali bowiem o to, aby auto było w stanie wytrzymać ostrzał z broni palnej – kuloodporne są nie tylko szyby, ale także blacha. Czym jeszcze wyróżnia się ten samochód? Jest stale połączony z internetem, a kamery wyposażone w podczerwień i termowizję stale rejestrują, co się wokół niego dzieje i na bieżąco przesyłają nagrania do chmury.

Ile za to cudo?

Czas przejść do konkretów i pomówić o cenie. Dobrze wyposażony, standardowy Mercedes G63 AMG kosztuje około miliona złotych. W przypadku kuloodpornego, powiększonego potwora stworzonego przez Inkasa jest to 1,2 miliona, ale dolarów, a więc około 4,4 miliona złotych. I szkoda tylko, że tuner nie podzielił się osiągami swojego dzieła – dodatkowa masa z pewnością miała wpływ na przyspieszenie i prędkość maksymalną. A także na spalanie, ale tym z pewnością żaden potencjalny kupujący nie będzie się przejmował.

Zobacz także
  • Szybki rozwój i ogromny potencjał przewozów, które wykonuje Uber tłumaczy jego obłędną wycenę (66 mld dol). Uber jest firmą, której szalone tempo ekspansji wciąż pożera zyski.

Niezobowiązujące zajęcie dające niemały zarobek jest nie do pogardzenia w świecie, gdzie finansowy kryzys sprzed ośmiu lat do dziś odbija się czkawką. Uber doskonale wstrzelił się w swój czas. Nie mógł pojawić się wcześniej, bo nie było telefonów z dotykowymi ekranami. Dziś jego ekspansję (500 miast, 70 państw) napędzają rozmiłowani w smartfonach millenialsiAplikacja firmy przewozowej Uber Millenialsi - pokolenie pożyczania
  • Glacier Express przejeżdża przez słynny wiadukt Landwasser w kantonie Gryzonia, fot. Jia Li / shutterstock.com Najpiękniejsze trasy kolejowe świata [TOP 10]
  • Wilk z Wall Street Jak zmieniał się korporacyjny dress code?
Skomentuj:
Gdy G63 AMG to za mało, czyli Gelenda okiem Inkasa
Zaloguj się lub komentuj jako gość

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX

Polecamy