MOTOsonda: Maciej Wisławski

Benzynę ma we krwi, ale za kierownicą zachowuje zdrowy rozsądek. Choć to jeden z najbardziej utytułowanych polskich rajdowców, w dzieciństwie nawet nie myślał o samochodach. Zaglądamy do garażu "Wiślaka".

O jakim aucie pan marzył jako nastolatek?
Wtedy nawet nie myślało się o samochodzie – moim marzeniem był motorower. W Skierniewicach, moim mieście rodzinnym, w latach 50. była tylko jedna taksówka, kilka dorożek konnych i może kilkanaście aut, dlatego marzeniem było posiadanie choćby jednośladu.

Rajdowa SyrenaRajdowa Syrena fot. archiwum FSO

Jaki był pana pierwszy samochód?
Syrena 104 z drzwiami otwieranymi "pod wiatr" (tzw. „kurołapkami”), którą zdobyłem licencję rajdową. Wystartowałem nią też w kilku rajdach w pierwszej połowie lat 70., czyli na samym początku mojej rajdowej kariery.

Czym pan teraz jeździ na co dzień?
Najnowszymi modelami VW, takimi jak arteon czy passat w wersji R-Line, ale wsiadam też za kierownicę volvo V60 T5.

Volkswagen Arteon R-LineVolkswagen Arteon R-Line fot. VW

Pana auto marzeń to…
Marzę o aucie przyjaznym, komfortowym i przede wszystkim bezpiecznym, bo samochód jest nie tylko dla mnie, ale i dla wielu z nas drugim domem.

Garbus z 1967 r. to auto, którym jechałem do ślubu. Należał do mojego kolegi, pracownika naukowego Instytutu Warzywnictwa w Skierniewicach, w którym też pracowałem po ukończeniu studiów w SGGW w Warszawie. Kupił go za pieniądze zarobione na stażu naukowym w USA.

Volkswagen BeetleVolkswagen Beetle fot. VW

Wygląd czy osiągi?
Zdecydowanie osiągi. Moc i dynamika silnika, układ kierowniczy i hamulce mają ogromny wpływ na bezpieczeństwo naszej jazdy.

Napęd na przód, tył czy 4×4?
Przy moim doświadczeniu za kierownicą, po przejechaniu kilku milionów kilometrów nie ma to dla mnie większego znaczenia, gdyż potrafię przestawić się natychmiast na konkretny rodzaj napędu.

Nigdy bym nie kupił chińskiego auta. Wyprodukowanie dobrego samochodu wymaga wysoko wykwalifikowanej kadry i dużej kultury technicznej, której nie mają Chińczycy.

Chińskie SUV-yChińskie SUV-y fot. materiały prasowe

Czy miał pan jakąś przygodę za kółkiem?
Kilka lat temu, w czasie powrotu z weekendu majowego uniknąłem bardzo ciężkiego wypadku. Na drodze panowały trudne warunki, było ślisko, lał deszcz, a kierowca jadący z naprzeciwka popełnił fatalny błąd. Nie doszło do zderzenia dzięki temu, że byłem skupiony i zachowałem koncentrację. Taka czujność powinna nam zawsze towarzyszyć podczas prowadzenia samochodu.

Więcej o: