Doradzamy: Jak przechytrzyć handlarza?

Jak przechytrzyć handlarza?

Jak przechytrzyć handlarza? (fot. Pixabay)

"Volkswagen golf nie astra nie focus nie c4 nie 308", "stan igła", "jedyny taki", "zobacz". I weź tu bądź mądry! A jakiś samochód trzeba kupić.

Polacy wciąż na potęgę sprowadzają auta używane, najchętniej volkswageny, ople i audi z rocznika 2007. W zeszłym roku sprowadziliśmy aż 935 100 samochodów, a w tym według prognoz analityków rynkowych z IBRM SAMAR przekroczymy milion sztuk. W imporcie razem z prawdziwymi perełkami trafiają do nas buble i „unfälle” (z niem. „wypadek”), które okazują się później skarbonkami bez dna. Spytaliśmy więc Przemka Szfrańskiego i Pawła Misztę z „Wojen samochodowych” oraz Jacka Szczęcha z „Zawodowych handlarzy”, jak nie naciąć się przy zmianie auta.

Gdzie szukać ofert?

Przemek Szafrański: – Najlepiej najpierw wśród rodziny. Może wujek, brat albo kuzyn sprzedają akurat auto. Kupując samochód od rodziny, łatwo zweryfikować jego stan i dogadać się z ceną. Wiadomo, „z rodziną, to na obrazku”, ale tak jest najprościej. Jak nie rodzina, to profesjonalny komis z ugruntowaną pozycją. Takie firmy mają po 300-500 samochodów w ofercie, więc nie będą walczyły o każde 1000 zł, odkręcając koło zapasowe czy zakładając gorsze opony. Warto też rozejrzeć się pod salonami samochodowymi, gdzie jest dużo 4-, 5-latków odkupionych od klientów. Takie auta mają sprawdzoną historię, ale są droższe.

Przemysław Szafrański z 'Wojen samochodowych'Przemysław Szafrański z 'Wojen samochodowych' fot. Cezary Piwowarski/TVN

Na co zwracać uwagę przy przeglądaniu ofert?

Paweł Miszta: – Trzeba dokładnie oglądać zdjęcia, bo handlarze często ukrywają widoczne wady samochodu. Jak ktoś jest uważny, to wypatrzy różnice lakieru na elementach albo nierówne szczeliny. Brak zdjęć tylnego błotnika albo prawego boku może być celowy, żeby nie pokazać klientowi wgniecenia lub zarysowania.

Jak można ocenić, czy sprzedawca jest godny zaufania?

Jacek Szczęch: – Psychologia. To się czuje po prostu. Trzeba zwrócić uwagę na to, gdzie handlarz nas zaprasza. Jeśli proponuje stację paliw albo parking pod marketem, może mieć coś do ukrycia albo chcieć nas okraść. Handlarze często próbują w takich miejscach sprzedać „unfälle” [auta powypadkowe – przyp. red.]. Twierdzą, że gdzieś się spieszą, licząc na to, że kupujący podejmie impulsywną decyzję pod presją czasu. A jak samochód był uszkodzony, naprawiany i źle poskładany, to potrafią umówić się na oglądanie po zmroku.

Jakie pytania warto zadać sprzedawcy przez telefon?

Paweł Miszta: – Przede wszystkim, czy samochód jest bezwypadkowy, czy nie był naprawiany blacharsko albo lakierowany. Jeśli handlarz odpowiada: „Nie wiem”, „Nie wiem, bo go kupiłem”, to znaczy, że zwyczajnie kręci. Albo jest gościem, od którego nie warto kupować samochodu, bo nawet nie wie, co próbuje sprzedać.

Od czego zacząć oględziny auta na miejscu?

Przemek Szafrański: – Od wizyty na stacji diagnostycznej. Tam są maszyny i specjaliści, którzy wytrzęsą auto, zweryfikują działanie hamulców, sprawdzą amortyzatory i czy auto nie ściąga. Diagnosta skontroluje też światła (mogą być zamontowane reflektory z „anglika”), zajrzy pod spód i oceni podłużnice (mogły być prostowane), sprawdzi zawartość spalin (mogły być wycięte filtry), bo robi to normalnie w trakcie badania. W cenie usługi wjeżdżasz na kanał i możesz zobaczyć samochód od spodu (wyjdą wycieki), a to kosztuje tylko 99 zł, czyli tyle co normalny przegląd i dużo mniej niż usunięcie potencjalnych usterek. Dodatkowo zyskujesz argumenty do zbicia ceny.

Jacek Szczęch z 'Zawodowych handlarzy'Jacek Szczęch z 'Zawodowych handlarzy' fot. FiIip Klimaszewski/TVN

Są jakieś auta, wśród których łatwo trafić na zadbane egzemplarze?

Jacek Szczęch: – Na pewno auta marek takich jak Audi czy BMW są intensywnie eksploatowane. Lepszy będzie Peugeot czy Citroën, bo te samochody mniej kosztują i mają tanie części, więc łatwo je naprawić. Generalna zasada brzmi: im młodszy samochód, tym większa szansa, że będzie zadbany. „Świeże”, czyli maksymalnie 2-letnie, auta powinny być dobrym strzałem.

Na jakie modele najbardziej uważać?

Paweł Miszta: – Na 10 passatów z importu, które kiedyś sprawdziłem pod rząd w Polsce, sześć miało skręcone liczniki. Rekordzista miał zdjęte około 500 tys.! Trzy miały mniej, ale po obejrzeniu na miejscu okazało się, że nie nadawały się zupełnie do kupienia. Największe ryzyko niesie zakup najpopularniejszych u nas modeli, takich jak właśnie passat, ale i audi a4 czy bmw serii 3. Tego jest najwięcej, więc tu najłatwiej trafić na bubel.

Lepiej kupić auto w komisie czy od osoby prywatnej?

Jacek Szczęch: – Komis będzie lepszy, bo mamy dokumentację, pisemną gwarancję i możemy w razie czego odstąpić od umowy. Gwarancja udzielana przez komis obowiązuje zazwyczaj przez trzy do sześciu miesięcy. W przypadku kupna bezpośrednio od poprzedniego właściciela możemy skorzystać tylko z rękojmi zapewnionej przez prawa konsumenta.

Paweł Miszta z 'Wojen samochodowych'Paweł Miszta z 'Wojen samochodowych' fot. Cezary Piwowarski/TVN

Czy opłaca się ściągać samochód z USA?

Paweł Miszta: – Stany Zjednoczone to raj dla klientów, którzy lubią samochody uszkodzone. Myślę, że od 95% do 98% aut stamtąd jest po przejściach. Zwykłemu Kowalskiemu to się nie opłaci, bo jak zamówi części do auta i zapłaci za robociznę, to na tym nie zaoszczędzi. Skasują go blacharz, lakiernik i mechanik. To raczej robota dla profesjonalistów, którzy wiedzą, gdzie znaleźć części taniej.

Prosto z Japonii?

Przemek Szafrański: – Do Japonii opłaca się jeździć tylko po auta o ograniczonej dostępności. Obowiązuje tam ruch lewostronny, ale dla Japończyka posiadanie europejskiego auta z kierownicą po lewej stronie to wyjątkowy sznyt i możliwość pokazania się. Jak ktoś w Japonii kupuje auto z kierownicą po lewej stronie, to wiadomo, że zrobiła to zamożna osoba i traktuje ten samochód jak gadżet. Przez kierownicę po „złej” stronie takie auta są niewygodne w jeździe na co dzień, więc mają też małe przebiegi. Jest tam trochę kolekcjonerskich okazów czy limitowanych edycji.

Na czym najczęściej oszukują nieuczciwi handlarze?

Przemek Szafrański: – Na przebiegu, wiadomo. Nie ma co o tym gadać, bo już książki o tym napisano. Handlarze oszukują bardzo często także na książkach serwisowych. Podrabiają je, dostawiają sobie początki, a po zakupie się okazuje, że nic nie było zrobione, tylko ta książka serwisowa. Nie warto też wierzyć w bajki, że wszystko zrobione i „tylko wsiadać i jechać”. W domu odkrywasz, że tak naprawdę olej to już woda, układ hamulcowy ma 4% wilgotności i generalnie trzeba wszystko zrobić. Nagminnie oszukują też na klimatyzacji – „sprawnej, ale nienabitej”. Nabicie kosztuje mniej niż 350 zł, to dlaczego ktoś tego nie zrobił? Może być jakaś nieszczelność układu albo zatarty kompresor, a to już kosztowne.

Najczęstszy błąd popełniany przez oglądających?

Jacek Szczęch: – Oglądanie samochodu w 5 minut i od razu targowanie ceny. Bez jazdy próbnej. Klient kupuje oczami i nawet nie ma ochoty się tym samochodem przejechać, bo po co, skoro trafił na prawdziwą okazję i musi mieć takie auto w swoim garażu. Błędem jest zbyt szybkie nakręcanie się na zakup. Klient podejmuje decyzję pod wpływem emocji, a potem ma problem.

 

Zdjęcie z planu programu 'Wojny samochodowe'Zdjęcie z planu programu 'Wojny samochodowe' fot. Cezary Piwowarski/TVN

4 PRZYDATNE TIPY:

Kotwiczenie

Zacznij negocjować cenę już przez telefon. Ty i sprzedający rzucacie w rozmowie swoje „kotwice”, czyli kwoty, od których rozpoczynacie negocjacje. Sprzedający określa cenę w ogłoszeniu, ty możesz rzucić: „Wystawił pan auto za 42 tys. zł, kurczę, naprawdę fajny samochód, ale mam tylko 40 tys. zł. Umówmy się, jeśli to panu pasuje, to biorę te 40 tys. i kupuję za tyle, jeśli tylko jest wszystko w porządku”. I wtedy, gdy sprzedawca się na to zgodzi, wyjściowa cena do negocjacji spada do 40 tys. Jak się okaże na miejscu, że do wymienienia są jeszcze klocki hamulcowe, to odejmujecie koszt tego już od mniejszej kwoty.

Zmyła

Jeśli chcesz kupić auto z komisu, zadzwoń do handlarza i spytaj się tylko, czy oferta na to auto jest aktualna. Nie mów, że przyjeżdżasz, nic nie potwierdzaj, zakończ rozmowę. Potem wybierz z oferty tego komisu jakiekolwiek inne auto, najlepiej trochę tańsze i stojące na placu daleko od tego, którym jesteś zainteresowany. Zadzwoń z innego numeru i umów się na oglądanie „fałszywego” samochodu. Dzięki temu handlarz nie będzie mógł przygotować do oględzin właściwego pojazdu – po przyjeździe zobaczysz go w rzeczywistym stanie. Obejrzyj alternatywne auto, zrezygnuj z zakupu, a na odchodnym wskaż samochód, który naprawdę cię interesuje. Handlarz tego nie wie, więc będzie bardziej skłonny do opuszczenia ceny. Zwłaszcza gdy przyjechałeś oglądać dostawczaka za 20 tys. zł, a sportowe auto, które chcesz tak naprawdę kupić, kosztuje 24 tys. zł.

Komis samochodowyKomis samochodowy fot. Pixabay

Cichy maruda

Podczas jazdy testowej narzekaj, ale uważaj, by nie przesadzić i nie zdenerwować sprzedającego, bo nie będzie chętny do opuszczenia ceny. Wyłącz radio – sprawdź wcześniej tylko, czy działa, włącz je na chwilę, a później wyłącz i wsłuchuj się w pracę silnika i zawieszenia. Znajdź boczną, nierówną drogę, by ocenić stan zawieszenia. Poza tym przeprowadź podstawowy test: przyspieszaj, przyhamowuj i bujaj samochodem.

Trzy kupki

Podziel pieniądze, które chcesz przeznaczyć na auto, na trzy kupki: na zakup auta, na opłaty (podatki, ubezpieczenie) i na naprawy po zakupie. Mając 10 tys. zł, nie kupujesz auta za 10 tys. zł, tylko za 6, może 7 tys. zł. Proporcje kupek zmieniają się płynnie w zależności od stanu technicznego oglądanego auta. Jeśli auto jest naprawdę zadbane, to będziesz mógł przeznaczyć mniej pieniędzy na naprawy, a więcej na sam zakup. Warto stosować tę metodę, by nie zostać z zepsutym autem na podjeździe, na naprawę którego po prostu cię nie stać.

"Naciąłeś" się kiedyś przy zakupie auta używanego?
Zobacz także
  • Dr Sylwia Spurek, zastępca rzecznika praw obywatelskich Co jest molestowaniem? Wywiad z dr Sylwią Spurek, zastępczynią rzecznika praw obywatelskich
  • Mój pierwszy raz: golf Mój pierwszy raz : golf
  • Bosch Unlimited Bosch Unlimited: odkurzanie bez granic
Skomentuj:
Doradzamy: Jak przechytrzyć handlarza?
Zaloguj się lub komentuj jako gość

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX

Polecamy