"Do aut elektrycznych przekonają nas osiągi" - wywiad z Adamem Kornackim

Adam Kornacki

Adam Kornacki (Albert Zawada)

O przyszłości motoryzacji rozmawiamy z Adamem Kornackim, dziennikarzem, który już w klasie maturalnej napisał pierwszy tekst o instalacjach gazowych w samochodach. Teraz dyskutujemy o "elektrykach".

Jeździsz po autosalonach, prezentacjach, oglądasz samochody koncepcyjne – wyłania ci się z tego jakiś wyraźny kierunek rozwoju motoryzacji?

Ostatnie 5-8 lat to dobra droga – LED-y, odważne kształty. Dodatkowo różne segmenty zaczynają się coraz bardziej zazębiać – tradycyjny podział na klasy aut traci znaczenie.

Im coś bardziej charakterystyczne, tym więcej kosztuje i mniej się na tym zarabia – to ryzyko?

Nie, jeśli nowości bazują na sprawdzonych podzespołach. Przy globalizacji i unifikacji płyt podłogowych aut koszty wytworzenia nie są duże – dzięki takim biznesowym rozwiązaniom czerpiemy z motoryzacji pełnymi garściami. Cieszę się, że jestem dziennikarzem w obecnych czasach – modele szybko się zmieniają, a nowości boją się ci, co ich nie próbowali.

Czy w obliczu rosnących kosztów utrzymania posiadanie samochodu na własność jest jeszcze jakąś wartością?

Niedługo na własność będziemy mieć już tylko te fajne samochody, natomiast te eksploatowane na co dzień to będą auta elektryczne, hybrydowe. Większość siermiężnych codziennych kilometrów będziemy pokonywać w autach wypożyczonych, a pięknymi własnymi samochodami będziemy się ekscytować weekendowo. Elektryczny pojazd „z twarzy podobny zupełnie do nikogo” sprawdza się na trasach szkoła–praca– zakupy. Łatwo nim zaparkujesz, a jego roczny przegląd ogranicza się do filtra klimatyzacji.

Samochód spalinowy podobnej klasy nie będzie na starcie dwa razy tańszy?

Porządny kompakt w wysokiej wersji wyposażenia potrafi zrównać się z nim ceną. Przy spadkach cen „elektryków” i aut hybrydowych to właśnie te zwykłe niebezpiecznie drożeją.

A jeśli tymi fajnymi spalinowymi samochodami na własność nie będzie można wjechać do centrum miasta, pokazać się na spotkaniu...

My, kierowcy, jesteśmy grupą, która najłatwiej daje się doić – przepisy zabijają motoryzację, sprawiają, że czujemy się zniewoleni, pod pseudoekologicznymi hasłami wyciąga się od nas kasę. Słabsze materiały i gorsza trwałość ma na celu sprawienie, że samochody w  ostatecznym rozrachunku będą droższe, co może nas skłonić do rezygnowania z nich. W teorii możliwe, ale my nie jesteśmy racjonalni – po doświadczeniach z 25 serii „Zakupu kontrolowanego” widzę, że auta nie kupuje się tak jak kuchenki mikrofalowej. Liczę na to, że te przepisy nie zdławią nas tak od razu, że zdążymy się jakoś obronić, choćby poprzez wyłączanie z zakazów aut zabytkowych.

Hybrydy plug-in, elektryki – jeszcze przyszłość czy już teraźniejszość?

Dekadę temu to był eksperyment, a teraz to już motoryzacja masowa. Najsłabszym jej ogniwem są baterie – zużywają się, dużo ważą, są drogie w wytworzeniu, trudne w utylizacji. Najmocniejszą z kolei stroną są osiągi, potwierdzone w sporcie motorowym. Technologia hybrydowa jest prosta i niezawodna – spotkałem taksówkarza, który kupił priusa w Szwajcarii z przebiegiem 350 tys. km, zrobił kolejne 300 tysięcy i przez ten czas wymienił tylko maglownicę, bo mu się na studzienkach kanalizacyjnych wytłukła. W aucie elektrycznym nie ma co się zepsuć, nie wymienia się oleju, nie ma płynów, hydrauliki, skomplikowanej skrzyni biegów. Niepotrzebne są żadne argumenty ekologiczne – ci, którzy lubią samochody, przekonają się do nich ze względu na osiągi.

Myślisz, że koncerny paliwowe tak łatwo oddadzą pole?

Gdyby zechciały dobrowolnie oddać choćby kawałek rynku, to samochodami elektrycznymi jeździlibyśmy już dzisiaj. To ewenement, że telefony czy telewizory ewoluowały w niesamowitym tempie, a silnik spalinowy jest jak zatwardzialec – od ponad stu lat zmienia się osprzęt, sposób zasilania, kultura pracy, ekonomika, ale zasada jest wciąż ta sama. Kto w XXI w. pomyślałby, że aby coś napędzić, musi być iskra, wybuch, wał, skoro można to zrobić prościej?

Adam KornackiAdam Kornacki Albert Zawada

Twój apetyt na nowe mogą zaspokoić auta autonomiczne.

Jestem za – w Polsce co tydzień ginie 70 osób na drogach, jeśli ten wyścig technologiczny sprawi, że będzie ich 68, to ja się pod tym podpisuję, żeby te dwie rodziny nie cierpiały. Już drugi stopień autonomiczności – aktywne tempomaty kontrolujące odległość od poprzedzającego pojazdu – sprawiają, że zaczynamy jeździć bezpieczniej. Za chwilę uzyskamy trzeci stopień – kierowca na określonej trasie będzie mógł poczytać książkę, odwrócić się do pasażerów. Jest to prawnie dopuszczone w USA i w Niemczech – kierowca nadal odpowiada za to, co się dzieje na drodze, ale to koncern bierze odpowiedzialność przed sądem i ubezpieczycielem za to, co wydarzy się podczas korzystania z tego trybu. W Kalifornii autostrady mają po 6 pasów w każdą stronę – wszyscy jadą równo: i supersportowe ferrari, i bus. Tam nikt się nie licytuje na minuty, kto gdzie szybciej dojechał. U nas stare seicento ledwo jedzie 80 km/h, wyprzedzają go tiry, a lewym ktoś pędzi 260 km/h, bo tyle fabryka dała – to właśnie dlatego stoimy w korkach na autostradach, bo co chwilę jest wypadek. Wyrównując prędkość, będziemy jeździć bezpieczniej, a urządzenia będą to robić lepiej od nas, zwłaszcza przy wiekowych kierowcach z wolniejszym czasem reakcji. W przypadku zdarzeń drogowych technologia zawodzi w 3%, pozostałe 97% to człowiek.

Nie podcinasz przypadkiem gałęzi, na której siedzisz?

Przecież to wszystko będzie można wyłączyć na pustej drodze i cieszyć się momentem obrotowym czy zawieszeniem. Co innego, kiedy jesteś zmęczony po kilku spotkaniach i masz daleko do domu – po drodze naprawdę wolisz odpocząć. Boimy się, że ktoś będzie nam chciał coś zabrać, a przecież nikt nie będzie siedział w środku i pilnował, czy przypadkiem tego wyłącznika nie nacisnęliśmy. Chyba że samochody staną się elementem transportu publicznego – Renault pokazał koncept, w którym kilka osób siedzi bokiem jak w metrze, wpisują cele i samochód sam optymalizuje trasę. Obecnie nawet autonomiczne parkowanie „z kluczyka” jest prawnie kontrowersyjne – zadałem kiedyś na konferencji pytanie, kto będzie odpowiedzialny, gdy parkujący po pijaku skieruje auto do garażu, w którym bawi się dziecko, i je przejedzie. Według inżyniera takie auto będzie tak obłożone czujnikami, że nie przejedzie tego dziecka, nie wykona polecenia.

Jak będziemy znosić takie ograniczenie wolności, połączone ze zbieraniem przez czujniki wiedzy o nas?

Jesteśmy i tak permanentnie inwigilowani, nawet wyłączony telefon jest możliwy do zlokalizowania, a to, o czym rozmawiasz, pojawia ci się potem w reklamach. Nowoczesne samochody mają wbudowane karty SIM, możesz włączyć zdalnie ogrzewanie postojowe, wiesz, gdzie auto jest i czy ma zamknięte zamki. Jeśli żyjesz poczciwie i uczciwie, to z taką komunikacją jest ci tylko łatwiej – przypomni o przeglądzie, znajdzie hotel... Trzeba ważyć plusy i minusy.

Jak daleko jesteśmy od powszechności elektromobilności w Polsce?

Są na ten temat sympozja, konferencje, powstają struktury, organizacje – inni robią, a my dużo o tym mówimy. Liczę na to, że proporcje się odwrócą – gdyby były przywileje przy zakupie aut elektrycznych, zwolnienia z podatku, byłoby dużo więcej odważnych ludzi z przedmieść, którzy mogliby nimi jeździć. Nie ma w Polsce oficjalnych przedstawicielstw producentów aut elektrycznych, bo nie ma stacji ładowania, a ci od stacji pytają: „Mamy zaplecze, ale komu mamy to budować, jak nie ma samochodów?”. Ktoś musi zrobić pierwszy krok.

Zobacz także
  • Sony PlayStation Classic PlayStation Classic - jak retro konsola sprawdza się w akcji?
  • Nowe BMW serii 8 Coupé Nowe szaty króla | BMW serii 8 Coupé
  • Jak przejść na ty ze współpracownikami Najlepsze sposoby przechodzenia na ty
Komentarze (1)
"Do aut elektrycznych przekonają nas osiągi" - wywiad z Adamem Kornackim
Zaloguj się lub komentuj jako gość
  • avatar

    Gość: Marcin Piórkowski

    0

    W końcu trochę prawdy o autach elektrycznych , nie zgodzę się tylko w kwestii utylizacji , już jest możliwa regeneracja , trafiają również do magazynów energii tam nie jest potrzebna już taka wydajność . Pozdrawiam Ekozlot.pl

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX

Polecamy