3 SUV-y na 3 okazje

123RF

Duża rodzina i dalekie podróże? Szpan na mieście? A może jazda w trybie elektrycznym? Mamy propozycje na każdą okazję.

Mitsubishi Outlander

Japoński SUV przeszedł niedawno kurację odmładzającą. Nierzucającą się w oczy, bo nie potrzebował dużych zmian. Do wyboru wersja 5- lub 7-osobowa.

Mitsubishi Outlander2019Mitsubishi Outlander2019 Mitsubishi

W polskich salonach zadebiutowało Mitsubishi Outlander odświeżone na rok modelowy 2019. Zaraz... Czy na pewno? Tak, spójrzcie tylko na nową górną osłonę chłodnicy, przemodelowane na dole zderzaki i zmieniony wzór 18-calowych alufelg. Do tego Outlander wreszcie może „spoglądać” na drogę w pełni LED-owymi ślepiami. Z zewnątrz to tyle, ale można to już nazwać liftingiem. To co, robota skończona, można iść na sake? Nic podobnego!

Japońscy inżynierowie przeprogramowali też układ kierowniczy (zapewnia teraz większą precyzję prowadzenia), zwiększyli siłę tłumienia tylnych amortyzatorów i poprawili wyciszenie kabiny, co w efekcie polepszyło komfort podróżowania. Gdzieniegdzie dodali też srebrne wykończenie wnętrza, a od teraz każda wersja z napędem 4x4 i automatem CVT ma elektryczny hamulec postojowy i tarcze hamulcowe o zwiększonej średnicy. Dla zelektryzowanych kierowców w ofercie pozostała wersja PHEV, którą można doładować z gniazdka i przejechać na prądzie 54 km.

Za mało zmian? Proszę bardzo, Mitsubishi zaktualizowało też multimedia i systemy bezpieczeństwa. Outlander ostrzeże teraz przy cofaniu o aucie nadjeżdżającym z tyłu, sam wykryje pieszego lub inną przeszkodę, a w razie potrzeby uruchomi awaryjne hamowanie. Pamiętacie tę sytuację ze starszym facetem, który pomylił biegi w automacie i potrącił kobietę, zbyt mocno wciskając gaz? Mitsubishi wprowadziło układ, który sam zahamuje przy prędkościach do 10 km/h, jeśli wykryje przy gwałtownym ruszaniu przeszkodę na drodze samochodu. Z kolei system SDA zapożyczony z mniejszego Eclipse Cross pozwala podłączyć smartfona (także przez Android Auto i Apple CarPlay). Dodano też kilka czujników i kamer (w tym 360 stopni), co poprawiło bezpieczeństwo i kontrolę sytuacji na drodze.

COŚ WIĘKSZEGO: KIA Sorento

Nazwa włoska, przód amerykański, know-how koreańskie, design niemiecki (mniej niż bardziej, ale zawsze). Do tego hojne wyposażenie. Taki jest przepis na bardzo udanego SUV-a w dobrej cenie.

Kia Sorento 2018Kia Sorento 2018 fot. KIA

Pierwsza myśl: kawał samochodu. Wygodnie pojedzie nim pięć osób i wózek dziecięcy, mniej wygodnie siedem osób bez wózka. To największa KIA w ofercie. Z zewnątrz przypomina rodzinne, wielkie, amerykańskie auto, którym Kalifornijka zawozi dzieciaki na rytmikę 200 km dziennie. Amerykańskość naszym zdaniem utożsamia już drapieżny przód – to nowa moda w motoryzacji. Bardzo udana, bo nadaje samochodom charakter. W obszernej kabinie czujesz się jednak jak w wygodnym kompakcie, a nie jak w vanie. Niekoniecznie amerykańskim, bo więcej w nim finezji. Pisanie, że KIA walczy z wizerunkiem koreańskiej motoryzacji z lat 90., gdy na ulicy mieliśmy zalew lanosów i matizów, to bzdura – ta walka dawno temu została przez nią wygrana. Jeśli komuś brakuje „wizerunku” i „koreańca nie kupi”, to usta niech zamknie mu bogate wyposażenie nawet podstawowego modelu, dotychczas znane raczej z marek superpremium o połowę droższych.

Sorento ma dobrze wyciszone wnętrze – można rozmawiać z dziećmi nawet prując na autostradzie. Szum nie zagłuszy im oglądanej kolejny raz „Krainy lodu” na tablecie. Zaskakuje pełna elektryka – w tym podgrzewane i wentylowane fotele przednie z elektryczną regulacją, a nawet podgrzewana kierownica. Kamera cofania, funkcjonalna nawigacja, kontrola martwego pola, rejestrator znaków drogowych, monitorowanie otoczenia auta dzięki kamerom 360 (to w wyższym wariancie). Aktywny tempomat i inne bajery. Że elektronika się psuje i to źródło niekończących się usterek? A co to kogo obchodzi – KIA znów zamyka usta marudom i z marszu oferuje 7-letnią gwarancję. Tak, tak, po co samochód ma spędzać czas w serwisie – ale ten od konkurencji też może być wadliwy, a gwarancję dają krótszą.

Minus? Polski prawodawca. Najmocniejszy silnik 2.2 winduje cenę akcyzy, która okazuje się niewspółmierna do osiągów, więc większość klientów zostaje przy silniku 2-litrowym. Daje on radę – może z rozwinięcia skrótu „SUV”, czyli samochód sportowo-użytkowy, dostajemy zdecydowanie mniej sportu, więcej użyteczności, ale prowadzi się go bez zastrzeżeń. Poza tym tylko tatuś wariat potrzebuje samochodu z wystrzałem, który dzieci wciska w fotelik. Niech sobie kupi roadstera i jeździ „po godzinach”. Plus? Cena. 150 tys. zł bez rabatu za podstawowego, 185-konnego diesla. Jeśli ktoś potrzebuje komfortowego, porządnego SUV-a z bajerami – to dobry wybór dla rozsądnego klienta.

COŚ MNIEJSZEGO: Seat Ateca

Hiszpański temperament układu jezdnego, niemiecka technologia, a to wszystko opakowane w modną, poprzecinaną ostrymi liniami karoserię. Taki jest pierwszy „hiszpan” na szczudłach.

Seat AtecaSeat Ateca fot. Seat

Ateca to nie taka zupełna nowość, ale to wciąż pierwszy SUV Hiszpanów. Trzeba jednak powiedzieć, że do tematu podeszli dość ostrożnie, bo quasi-terenowy Seat nie przytłacza rozmiarem jak amerykańskie wozy. Wymiarami blisko mu do spokrewnionej z nim technicznie Škody Karoq. Czy to wada? Raczej zaleta, jeśli ktoś potrzebuje modnego, podwyższonego auta do miasta, a jednocześnie nie chce mieć problemów z parkowaniem. Z pewnością nie będzie ich miał w Atece, bo w wersji Xcellence może liczyć nie tylko na obraz z kamer 360, ale także pomoc elektronicznego asystenta parkowania. Trzeba tylko zaufać, że samochód nie pomyli się w obliczeniach i nie zaparkuje, rysując przodem bok sąsiedniego auta.

Ateca sprawdza się też w trasie, bo 190-konny turbodiesel 2.0 TDI sparowany z dwusprzęgłowym automatem DSG pozwala sprawnie ruszyć spod świateł albo zmienić pas na autostradzie. Zwłaszcza w trybie Sport. W Eco auto urzeka komfortem, niskim spalaniem ropy (6,5 l/100 km!) i rozczarowuje brakiem kontaktu z układem kierowniczym – już więcej czucia zapewnia pad do PlayStation. W innych trybach jest lepiej. Przewidziano nawet ustawienie na bezdroża. Trochę na wyrost, bo choć drapieżny, bojowy wygląd sugeruje co innego, szczytem możliwości Ateki jest lekko błotnista leśna droga. Jak ktoś chce się zapuszczać głębiej, niech kupi sobie Nivę albo Defendera i porządne terenowe opony. Większości użytkowników hiszpański SUV powinien wystarczyć.

Który SUV bardziej do ciebie pasuje?
Zobacz także
  • Krzysiek Sokołowski, lider Nocnego Kochanka MOTOsonda: Krzysiek Sokołowski
  • aplikacje urządzeń kompatybilnych z systemami Google Home i Amazon Alexa Hej, Gugel, sam se pobruszę!
  • Sneakerheadzi. O kolekcjonerach sportowych butów Sneakerheadzi. O kolekcjonerach sportowych butów

Polecamy