Samochodem po Czarnogórze

Kręte drogi Czarnogóry.

Kręte drogi Czarnogóry. (fot. mat. prasowe.)

Aby czerpać prawdziwą radość z jazdy, liczy się nie tyle prędkość, ile klimat. Zapewniają go kręte drogi malowniczej Czarnogóry.

Po co jechać do Czarnogóry?

Autostrady są nudne – to wiadomo nie od dziś. Każdy głupi potrafi na prostej pustej drodze dobrym samochodem cisnąć 200 km/h. Szybko się to nudzi, widoki takie same. Emocji, ale raczej tych negatywnych, dostarczy co najwyżej autokar wyprzedzający tira albo narwany typek „siedzący na zderzaku”. Jeśli chcesz dojechać z punktu A do punktu B – autostrada to najlepsza opcja. Ale jeśli chcesz pojeździć dla przyjemności – może nie wystarczyć. Dlatego Mazda zorganizowała jazdy testowe w kraju, który nie wszystkim przychodzi do głowy jako pierwszy z cyklu „dolce vita”. Ale to tylko kwestia czasu!
Powody? Bo taniej niż we Włoszech, bo ładniej niż w Chorwacji, bo jedzenie lepsze niż w Bułgarii. Bo turystów jeszcze nie tak dużo. Bo sąsiedzi jeszcze tam nie byli, za to był James Bond (nieważne, że sceny „czarnogórskie” w „Casino Royale” kręcili w Karlowych Varach). Bo mięso na szpadach mają tu prima sort, bo sery naturalne i intensywne w smaku. Bo Vranac, taki ichniejszy flagowy szczep winogron, tak świetnie podkreśla smak i tego mięsa, i tych serów, że już człowiek nawet nie potrzebuje ani deseru, ani rakii. No i wreszcie – bo Bałkany to dziś zdecydowanie najciekawsza część Europy, a Czarnogóra to taka „bałkańska Szwajcaria” (wybacz, Słowenio).

Bałkany samochodem?

Do Czarnogóry trzeba podejść metodycznie. Bo choć to kraj mały, do zaoferowania ma wiele. Weekend w stolicy? Oj, nie, Podgorica nadaje się co najwyżej do tego, żeby w niej wylądować. Czarnogórę trzeba zjeździć. Samochodem. Miasteczko po miasteczku, widoczek po widoczku. Jechać tymi często dziurawymi drogami, mijać stada owiec (tylko bez nerwów, o to w tej zabawie chodzi), zatrzymywać się przy drodze, żeby pogapić się na zatoki, lazur morza i czerwone dachy domków z basenami, które tak upodobali sobie rosyjscy oligarchowie. Mazda świetnie się odnajduje w takich realiach, o czym mieliśmy okazję osobiście się przekonać.

Mazda MX-5 na krętych drogach CzarnogóryMazda MX-5 na krętych drogach Czarnogóry Denis Meunier / fot. mat. prasowe

Zacznijmy od głównego przedstawiciela gatunku – Mazdy MX-5. Koniecznie z otwartym dachem, w Czarnogórze słońce wiosną świeci tak, jak potrafi najlepiej – intensywnie, ale nie jest upiornie gorąco. Zaleca się nacisnąć przycisk otwarcia dachu, odczekać te 12 sekund, by nad nami zostało tylko niebo. Potem wystarczy już tylko założyć na nos okulary przeciwsłoneczne, wybrać sobie odpowiednią muzykę (Scooter tym razem średnio pasuje) i ruszyć przed siebie.

Mazda MX-5

Trasa P1 pnie się z Zatoki Kotorskiej na masyw Lovcen (albo z masywu Lovcen do Zatoki Kotorskiej). Im jest wyżej, tym jest ładniej, bo widok na Bokę Kotorską to taka czarnogórska odpowiedź na Dolinę Pięciu Stawów. Tylko można podjechać roadsterem, nie trzeba wchodzić pieszo. Mazda zaprezentowała niedawno MX-5, czyli najlepiej sprzedający się roadster na świecie, z nowym, 1,5-litrowym silnikiem benzynowym. Cztery cylindry, niski ciężar – masa z kierowcą to niewiele ponad tona, dlatego 132 KM pod maską dają radę (dla chcących więcej jest też dwulitrowy benzyniak i jego 184 KM). W MX-5 jednak nie o osiągi chodzi. Prowadzi się go przyjemnie, zwinnie wchodzi w zakręty. W cenie 90 tys. nie ma konkurenta, którym jazda sprawiałaby większą frajdę. Szczególnie w Czarnogórze, w której nie ma ani kilometra autostrady.

Ceny w Czarnogórze

Drugiego dnia pokonywaliśmy trasę z okolic Sveti Stefan – to wyspa niedaleko Budvy, na której znajduje się najlepszy hotel w kraju. Właścicielem knajpy w tym hotelu jest Robert DeNiro, a za leżak i parasolkę na jednej z nielicznych nad Adriatykiem piaszczystych plaż, z widokiem na ten hotel, życzą sobie 200 euro (słownie: dwieście cholernych euro). A czemu euro? Bo to kraj tak mały i nieznaczący dla europejskiego systemu walutowego, że jego upadek nie zagroziłby eurostrefie. Co ciekawe – 10 lat temu podczas pobytu w Czarnogórze fascynowały ceny. Pizza na plaży kosztowała 1,80 euro, kawa 40 centów. Był to jedyny kraj, gdzie choć płaciło się w euro, to było taniej i aż przyjemnie się przeliczało. Ale ten etap mają już za sobą, a ceny dorównują europejskim.

Poukładane niczym resorówki czerwone Mazdy nad kanionem Tary.Poukładane niczym resorówki czerwone Mazdy nad kanionem Tary. fot. mat. prasowe

Nasz cel na dziś: kanion Tary. Wąwóz, którym płynie rzeka Tara, ma 150 kilometrów długości. To najgłębszy kanion w Europie, a nad nim jest most, na którym Mazda, niczym zabawki, ustawiła swoje czerwone samochody i wywiesiła flagę, żeby pokazać, kto rządzi w kategorii „jazdy dla przyjemności”. Pamiętaj: jeśli odwiedzisz ten zakątek Europy – skorzystaj z tyrolki. Być w kanionie Tary i nie zjechać z jednej jego strony na drugą, machając bezwładnie nogami, to jak być w Wadowicach i nie zjeść kremówki.

Mazda 6 na tle Boki KotorskiejMazda 6 na tle Boki Kotorskiej fot. mat. prasowe

Nowa Mazda 6

Tego dnia towarzystwa dotrzymywała nam Mazda 6. Mazda zawsze była dla nas kobietą, a o wieku kobiet się nie powinno niby mówić. Jednak trudno nie przyznać, że „szóstka” świetnie się starzeje. Od premiery modelu w tej bryle minęło ładnych parę lat, a wciąż wygląda wręcz futurystycznie. Przeszła niedawno kolejny face lifting, zmodyfikowano deskę rozdzielczą, podrajcowano środek. Jest luksusowo i ładnie pachnie skórą „pure white” w najwyższym wariancie wyposażenia. System MZD Connect integruje się już z Apple CarPlay i Androi Auto – tyle z nowości. Silnik benzynowy 2,5 litra, 194 KM. Auto komfortowe i ładne. Plus: spalanie poniżej 8 litrów, co jak na samochód tej wielkości i tej wagi jest wynikiem bardzo dobrym. Szczególnie po jeździe na zakrętach czarnogórskich tras.

Bałkańska muzyka dodaje klimatu.Bałkańska muzyka dodaje klimatu. fot. mat. prasowe

Czarnogóra to kraj dla osób, które lubią się nudzić, w dobrym znaczeniu tego słowa. Jechać sobie bez celu, zbaczać z trasy, bo a nuż będzie tam coś ciekawego. Jeść winogrona i mrużyć oczy na słońcu. Robić setki zdjęć na godzinę, bo wszystko wydaje się warte sfotografowania. I wreszcie – jechać nie po to, by dojechać do celu, ale po to, by było przyjemnie.

Zobacz także
  • Mazda CX-30 Mazda CX-30 | Coś pomiędzy
  • "Subiektywna" mapa Bałkanów według polskiego turysty Kuchnie świata: bałkański kociołek
  • Podróż do Czarnogóry czyli na tropach mistrzów samogonu Podróż do Czarnogóry czyli na tropach mistrzów samogonu

Polecamy