Co zamiast SUV-a? 3 propozycje

SUV-y to najlepsze wozy na świecie? Nie dla nas te bajki. W ostatnich tygodniach przetestowaliśmy kilka samochodów, które są od nich dużo lepsze. Poważnie!

Bardzo szybki sedan: Mercedes-AMG CLS 53 4MATIC+

OK, nam też Mercedes CLS nie przychodzi na myśl jako pierwszy przy wyborze auta rodzinnego. Ale czy SUV-y zawsze pełnią funkcję środka transportu dla rodziny? Jeśli rozglądacie się za samochodem, który po prostu będzie modny, to wcale nie jesteście skazani na SUV-a. My wolimy coś bardziej reprezentacyjnego, dlatego stawiamy na efektowne czterodrzwiowe, sportowe coupé (no dobra, sedana udającego coupé) z szybami bez ramek.

Mercedes CLS w wersji 53 AMG 4MATIC+ ze sportem ma więcej wspólnego niż opływową sylwetkę. Kto nie wierzy, powinien zajrzeć pod maskę. Gdy to zrobi, ukaże mu się pokaźna, rzędowa „szóstka” o pojemności 3 l – w końcu emblemat „AMG” zobowiązuje! Z zewnątrz sportowy charakter zdradza agresywny przód z grillem w stylu AMG, lotka na pokrywie bagażnika i potężny dyfuzor, w który wpleciono cztery okrągłe końcówki rasowo grzmiącego układu wydechowego. O respekt na drodze można być spokojnym!

Zaraz ktoś powie, że dziś modny samochód powinien być ekologiczny, a CLS 53 AMG taki nie jest. Czyżby? Jeśli każdą hybrydę uznamy za przyjazną środowisku, to CLS wpisuje się w ten trend, bo zamiast czterech turbin, jak w BMW M550d, ma jedną tradycyjną i dodatkowy kompresor elektryczny zasilany prądem z 48-woltowej instalacji. Do tego powiększony alternator umieszczony pomiędzy silnikiem a skrzynią biegów. Tyle teorii. A jak to działa w praktyce? Świetnie! Zjawiska turbodziury nie stwierdziliśmy. Szkoda, że praktyczność CLS-a nie wzbudza tyle entuzjazmu co jego osiągi. Choć w bardzo głębokim bagażniku zmieści się aż 520 l pakunków, to rozczarowuje ilość miejsca dla trzech pasażerów z tyłu. Nie polecamy siadać tam osobom o wzroście powyżej 180 cm.

Plusy:

  • świetny silnik R6 z technologią EQ Boost
  • reprezentacyjny charakter samochodu
  • bardzo dobre prowadzenie

Minusy: 

  • mało miejsca nad głowami podróżnych
  • nie powiecie do niego „hej, mercedes” (stary system multimedialny)
  • bardzo wysoka cena

Silnik: benzynowy, 3.0 R6 (+ el.)

Moc / Moment obrotowy: 435 KM (+ 22 KM EQ Boost)/520 Nm (+250 Nm EQ Boost)

Skrzynia biegów: automatyczna, 9-biegowa

Napęd: 4x4

0-100 km/h: 4,5 s

V-max: 250 km/h

Pojemność bagażnika: 520 l

Cena testowanej wersji: od 451 141 zł

Cyfrowe kombi: Audi A6 Avant Quattro

Audi A6 AvantAudi A6 Avant Audi

Zakochałem się w stylistyce i prowadzeniu Audi Q8, ale jest ono dla mnie za szerokie. Co prawda na wszystkie strony rozglądał się nieustannie układ kamer 360°, ale i tak przez wąskie, krakowskie uliczki przejeżdżałem z duszą na ramieniu.

A6 Avant nie stresuje tak kierowcy, bo jest o ponad 10 cm węższe. Pasażerowie jadący z tyłu mają zaś więcej miejsca nad głową (ale trochę mniej na nogi), a w nieco mniejszym bagażniku mieszczą się większe przedmioty. Jak to możliwe? Kufer ma regularne kształty i tylna część nadwozia nie opada tak mocno jak w Q8.

Względy praktyczne to jedno, a osiągi to drugie. W obydwu autach może pracować ten sam 3-litrowy diesel V6 (286 KM), ale A6 osiąga pierwszą setkę 0,6 s szybciej i rozpędza się do 250 km/h (Q8 do 245 km/h). To nie dziwne, kombi waży bowiem o 180 kg mniej od SUV-a. Ma za to o 150 kg mniejszą ładowność i nie pociągnie 2,8-tonowej przyczepy z hamulcami (tylko 2-tonową), lecz umówmy się – to wciąż niezły wynik, pozwalający na wyprawę z solidną przyczepą kempingową. Inna sprawa, że wśród właścicieli Audi to niezbyt popularny sposób spędzania wakacji.

A co w środku? Tu różnic jest niewiele, wszak sprowadzają się one głównie do kształtu deski rozdzielczej. Mimo to w obydwu autach mamy dwa łatwe w obsłudze ekrany dotykowe i wirtualny kokpit z 12,3-calowym wyświetlaczem za kierownicą. W SUV-ie jest trochę więcej miejsca na szerokość, ale trzeba być strasznym marudą, żeby narzekać na przestronność wnętrza A6.

Plusy: 

  • bardzo oszczędny układ napędowy
  • kufer o regularnych kształtach
  • znakomite osiągi

Minusy:

  • dużo kosztuje
  • mniejsza ładowność niż w SUV-ie
  • SUV udźwignie cięższą przyczepę

Silnik: wysokoprężny, 3.0 TDI V6

Moc / Moment obrotowy: 286 KM/620 Nm

Skrzynia biegów: automatyczna, 8-biegowa

Napęd: 4x4

0-100 km/h: 5,7 s

V-max: 250 km/h

Pojemność bagażnika: 565 l/1680 l

Cena testowanej wersji: od 311 800 zł

Rodzinny van: Renault Espace Initiale Paris

Renault Espace Initiale ParisRenault Espace Initiale Paris Renault

W dobie SUV-omanii łatwo zapomnieć o (mini)vanach, a to przecież najbardziej rodzinny typ nadwozia, jaki wymyślono. Producenci skazują go na banicję – Toyota wycofała z rynku Verso, Ford rezygnuje z C-Maxa, a Peugeot 5008 przekształcił się w crossovera. Powód? Klienci wolą SUV-y.

Po drugiej stronie barykady stoją marki, które wierzą, że ich vany się obronią. Do tej grupy należy Renault oferujące od 1984 r. prekursora europejskiego segmentu minivanów – model Espace, obecnie już w piątym wcieleniu. Pierwsze wrażenie: rodzinny powóz się w ogóle nie starzeje, choć na rynku zadebiutował już kilka lat temu. Gdy w 2014 r. na drogi wyjechał piąty w historii Espace, wciąż wyglądał jak pojazd studyjny. Jeśli van stereotypowo postrzegany jest jako nudny i powolny wóz dla tatusiów, to 225-konny Espace ten stereotyp obala. OK – ratuje się trochę elementami zapożyczonymi z crossoverów, takimi jak wielkie koła, uwydatnione błotniki i plastikowe osłony na przednim i tylnym zderzaku. Oszustwo? Małe, ale dopuszczalne, jeśli ma uratować segment przed wyginięciem.

Wnętrze zaaranżowano po francusku, czyli tak, żeby mieć zawsze pod ręką jakiś schowek. Bałaganiarze, którzy coś w nich zostawią, znajdą to dopiero przy następnych porządkach wiosennych. Ciekawostka: ten przed pasażerem wysuwa się niczym szuflada, a to zwiększa jego użyteczność. Szkoda, że jest nieszczelny i chłodzące go powietrze chłodzi też kolana pasażera.

Renault Espace całkiem dobrze się prowadzi. Co prawda układ kierowniczy mógłby być bardziej precyzyjny, ale za to trudno mieć zastrzeżenia do zwrotności auta – w manewrowaniu pomaga system czterech skrętnych kół 4Control. Dzięki niemu „łamałem” się wielkim vanem w takich miejscach, w których ciężko mi to było zrobić kompaktowym hatchbackiem. Pamiętajcie o minivanach, bo nie są takie złe!

Plusy: 

  • układ 4Control czyni cuda
  • możliwościami przewozowymi bije SUV-y na głowę
  • zabierze nawet 7 osób

Minusy:

  • trzeszczące plastiki
  • powolny system multimedialny R-Link
  • „pływająca” konsola środkowa zabiera sporo miejsca

Silnik: benzynowy, 1.8 TCe

Moc / Moment obrotowy: 225 KM/300 Nm

Skrzynia biegów: automatyczna, 7-biegowa

Napęd: przedni

0-100 km/h: 7,9 s

V-max: 224 km/h

Pojemność bagażnika: 680 l/2035 l

Cena testowanej wersji: od 170 400 zł

Więcej o: