Czy można korzystać z telefonu na czerwonym świetle?

Spytaliśmy o to (i o inne kwestie związane z bezpieczeństwem jazdy) Adama Knietowskiego, dyrektora Szkoły Bezpiecznej Jazdy Renault, tworząc numer poświęcony naszej akcji "Prowadzę, nie klikam".

To jak jest z tym smartfonem? Można z niego korzystać, gdy stoimy na czerwonym świetle?

Okoliczności wydają się sprzyjające, ale grzebanie w telefonie może dać nam powód do tego, żeby wybrać do kogoś numer, a wówczas zdąży zmienić się światło. Człowiek, który stoi w korku czy na czerwonym świetle i korzysta z telefonu komórkowego, jest rozproszony – może nie widzieć ambulansu, tego, że ktoś potrzebuje pomocy albo nadjeżdżającego z dużą prędkością samochodu z tyłu, przed którym trzeba zrobić unik. Zabraniają też tego przepisy, bo czekając na zmianę świateł, nie zakończyliśmy jazdy.

Czy odczytywanie wiadomości albo ich pisanie jest najgorszym „smartfonowym” grzechem za kierownicą?

Nie mogę tego ocenić. Ale to świetny przykład, bo im dłużej musimy patrzeć w ekran i się na tym skupiać, tym większe ryzyko wystąpienia kolizji. Przeszkoda może się pojawić na drodze w każdym momencie.

Jak przeciwdziałać chęci sięgnięcia po telefon w trakcie jazdy?

Są takie urządzenia z uchwytami SaverOne, które występują w niektórych samochodach flotowych i nie pozwalają na korzystanie z telefonów komórkowych przez kierowcę. Ale gdy podłączony do urządzenia telefon bierze pasażer, wszystkie funkcje działają.

Klikasz? Nie jedź!Klikasz? Nie jedź! fot. Albert Zawada / AG

Smartfon to przecież dodatkowy rozpraszacz.

Mamy już sporo problemów bez niego. Zły stan techniczny pojazdów, jeszcze gorszy stan ogumienia i ciągły pośpiech. Te problemy wytwarzają sami użytkownicy, one nie występują naturalnie, tak jak np. zmienne warunki atmosferyczne. Dodajmy do tego jeszcze smartfona. Tu nawet nie ma nad czym debatować, bo i wnioski nasuwają się same – jeśli to wszystko jest trudne bez smartfona, to co dopiero, gdy naszą uwagę kierujemy na ekranik zamiast na drogę.

Na kim robi wrażenie prędkość 40 km/h?

Jeśli ktoś jedzie 40 km/h, to wydaje się, że wręcz się wlecze. Ludzie widzący taki samochód sunący na szkoleniu w stronę przeszkody myślą sobie: „Eee, co to jest, na luzie dałbym radę”. Ale efekty działań za kierownicą są bardzo różne – zależne od naszego refleksu i naszej decyzyjności. Sami przekonaliście się na torze, że każde 5-10 km/h więcej ma znaczenie, bo trudniej wam było opanować samochód w sytuacji awaryjnej.

Jaki kierowca to dobry kierowca?

Być bardzo dobrym kierowcą chciałby każdy. To taki niedościgniony ideał. Tylko co właściwie znaczy „dobry kierowca”? Może on mieć rewelacyjne zdolności manualne, bo jeździł w sporcie motorowym albo po prostu ma talent. Fenomenalnie wyczuwa wymiary samochodu i perfekcyjnie zarządza nim na różnych nawierzchniach, manualnie dobierając biegi. Natomiast to niejedyne kryterium, bo bardzo szeroko zakrojone badania prowadzone m.in. przez holenderski instytut bezpieczeństwa drogowego pokazują, że nie można uzależniać bezpieczeństwa tylko i wyłącznie od umiejętności i talentu. Doświadczenie może uśpić naszą czujność.

Każde 10 km/h ma znacznie przy wytracaniu prędkości i próbie opanowaniu auta w niebezpiecznej sytuacji. Serio, sprawdziliśmy to.Każde 10 km/h ma znacznie przy wytracaniu prędkości i próbie opanowaniu auta w niebezpiecznej sytuacji. Serio, sprawdziliśmy to. fot. Albert Zawada / AG

Czy doświadczony kierowca stwarza na drodze większe zagrożenie?

Kierowcy, którzy za kierownicą czują się jeszcze niepewnie, mają zupełnie inny zbiór problemów, z którymi się borykają. Świeżo upieczony kierowca boi się natężenia ruchu, decyzyjności, brakuje mu pewności ruchów, a doświadczony robi takie rzeczy z automatu. Czyli gdzieś popełni błąd, bo takie jest prawo statystyki – jeśli coś robi się bez namysłu, po łebkach, to prędzej czy później można czegoś nie wziąć pod uwagę albo zbagatelizować problem. To tzw. zła rutyna.

Nawyki za kierownicą mogą być zgubne. Dlaczego?

To proste. Jeśli ktoś na co dzień ma tendencję do kręcenia kierownicą jedną ręką, to w sytuacji awaryjnej, w której niespodziewanie się znajdzie, mięśnie przyzwyczajone do kręcenia jedną ręką będą próbowały tą jedną ręką wyrwać się z opresji. Bezskutecznie, bo najprawdopodobniej kierownica bardzo szybko wyrwie się z ręki takiej osobie. Jeśli na co dzień bliżej nam do reakcji nieprecyzyjnej niż profesjonalnej, to tak samo będzie w sytuacji ekstremalnej.

Korzystasz z telefonu na czerwonym świetle?
Więcej o: