TEST: Opel Movano "na robocie"

Wyprowadzka? Żaden problem! Wypożyczę dostawczego vana, załaduję rzeczy i mnie nie ma. Doprawdy? Przekonałem się, że to nie takie proste, a pojemne auto nie wystarczy.

Nie wystarczy, bo trzeba mieć zmysł artysty, żeby to, co gromadzi się latami, zmieściło się w jednym samochodzie – nieważne, czy dużym, czy małym. Artysty i gracza, bo ustawianie rzeczy w blaszanym, lekkim dostawczaku to taki Tetris, tyle że na żywo. No i klocki są nieco większe. I cięższe. I nie spadają same z siódmego piętra bloku.

Ekipa przeprowadzkowa? A na co to komu? Od czegoś są przecież znajomi, a żyjemy w czasach, w których każdy, kto ma telefon i podpiętą w aplikacji kartę płatniczą, może wypożyczyć vana na minuty. Przynajmniej w Warszawie, gdzie blaszaki w swoich ofertach ma już czterech carsharingowych operatorów – 4Mobility, CityBee, InnogyGo (same elektryki) i TrafiCargo. Część z nich można wypożyczyć na ulicy i odstawić w dowolnym miejscu w mieście, jednak w przypadku aut dostawczych bardziej popularny jest model bazowy carsharingu – bierzesz auto z bazy, a po przewiezieniu rzeczy odstawiasz je do niej (albo innej na obszarze dozwolonym przez operatora). Mnie samochód do zadań specjalnych udostępniło na kilka dni polskie przedstawicielstwo Opla.

Parkowanie w mieście? Nieco utrudnione (długość Movano przekracza 6 m!)Parkowanie w mieście? Nieco utrudnione (długość Movano przekracza 6 m!) fot. Krzysztof Grabek

Bus musi latać

Zjawiam się pod siedzibą firmy przejęty, czy uda mi się wyjechać bez szkód (także tych na wizerunku) z ciasnego parkingu. Presja rośnie, gdy dowiaduję się, iż to pierwszy w Polsce test odświeżonego Movano, a samochód jest „nówka sztuka, nieśmigany”. Otuchy dodaje mi jednak widoczne na boku karoserii wgniecenie – w razie czego nie będę pierwszy! Może to w transporcie, a może któregoś z pracowników pokonał rozmiar samochodu – Movano w najchętniej kupowanej w Polsce odmianie L3H2, czyli z najdłuższym rozstawem osi i średnią wysokością nadwozia, to ponad 6 m „żywej” długości (dokładnie 6,18 m)! Rolls-Royce Phantom może się schować. Ważniejsze w przypadku tego auta jest jednak to, że przestrzeń ładunkowa ma 3,73 m długości i 1,89 m wysokości, a takie Movano legalnie udźwignie nawet 1,4 t ładunku. Czyli ponad dwa razy więcej niż duża osobówka – dla mnie w sam raz!

Wyjeżdżając na drogę, odkrywam pierwszy minus – typową dla blaszaków tragiczną widoczność. Przy skręcie w prawo nie widać nadjeżdżających rowerzystów. Movano ma oczywiście działający w trakcie jazdy system wykrywania obiektów w martwym polu lusterek, ale w takiej sytuacji rozkłada ręce. Są za to kamera cofania i czujniki parkowania, ciężko więc kogoś stuknąć, jadąc na wstecznym – plus! Spodziewałem się bardziej spartańskich warunków, a na pokładzie witają mnie czujniki deszczu i zmierzchu, ładowarka indukcyjna, a nawet system infotainment z Apple CarPlay i Android Auto! Nie ma za to automatu, więc drążkiem 6-biegowej skrzyni trzeba manipulować ręcznie. To pikuś, bo wszystko działa tu gładko jak w zwykłym aucie osobowym. Uważać trzeba jednak na wysokość, bo w przeciwieństwie do osobówki Movano nie wjedzie na każdy parking pod galerią handlową. Pytanie, jak często użytkownicy takich blaszaków cierpią z tego powodu – raczej rzadko, bo jeśli już taki furgon pojawia się pod sklepem, to w strefie rozładunku / załadunku towarów.

W kabinie wszystko, co potrzebne, a nawet trochę więcej. Deskę i multimedia znamy z Renault MasterW kabinie wszystko, co potrzebne, a nawet trochę więcej. Deskę i multimedia znamy z Renault Master fot. mat. prasowe

Pierwsze wrażenia zza kierownicy? Zaskakująco dobre ze względu na świetną dynamikę 180-konnego diesla 2.3 Turbo D. „Na pusto” to prawdziwy demon. Tylko trochę głośny, bo ta metalowa puszka na kołach nie jest przesadnie aerodynamiczna, o czym stale przypomina szum opływającego ją powietrza. Akompaniuje mu odgłos pracy silnika, któremu zdecydowanie brak dobrych manier. Ale to wół roboczy, więc komu to przeszkadza? Ten wół jest też przy okazji dość oszczędny, bo w trasie ciężko sprowokować go, by potrzebował więcej niż 8,2 l ropy na 100 km. Jest też bezpieczny, a na ekspresówkach i autostradach nie daje się wyprowadzić z równowagi, bo już w standardzie ma asystenta jazdy przy bocznym wietrze korygującego tor jazdy samochodu z wykorzystaniem układu ESP. Dla amatorów, takich jak ja, to duże ułatwienie - na co dzień nie mam styczności z tego typu samochodami.

Respekt na dzielni

Zatłoczona, wąska uliczka na warszawskim Mokotowie. Wjeżdżam busem i malutkie samochodziki rozstępują się niczym Morze Czerwone. Respekt? Z pewnością. Ale i troska o swoje auta, bo przecież busiarze to najgorszy typ kierowców na drodze. Cwaniakują, przejeżdżają beztrosko na milimetry, ciągle się spieszą. Na kilka dni zostałem jednym z nich i nawet mi się to spodobało, mimo że nie korzystałem z zasady „większy może więcej” (pokusa była jednak duża, bo rzeczywiście można się poczuć uprzywilejowanym).

Gdy pochwaliłem się kilkorgu znajomych, że mam samochód, który nie boi się nawet największych paczek z Ikei, zaczęli nalegać, bym w końcu ich odwiedził ("Przecież tak długo się nie widzieliśmy!"). Efekt? Pięć osób przeprowadzonych w jeden weekend do trzech różnych mieszkań. W tym jedna do takiego oddalonego o 300 km od poprzedniego miejsca zamieszkania. Takie misje to dla Opla Movano Furgon bułka z masłem. W zasadzie ciężko mu coś zarzucić poza tym, że pod blokiem potrzebuje dwóch miejsc parkingowych, a ponadprzeciętna długość zaowocowała dużym promieniem skrętu. Na szczęście układ kierowniczy jest mocno wspomagany przy niskich prędkościach, więc manewrowanie wielkim blaszakiem jest równie (nie)skomplikowane co manewrowanie oplem astrą kombi.

Wejdzie nawet najdłuższa paczka od szwedzkiego giganta!Wejdzie nawet najdłuższa paczka od szwedzkiego giganta! fot. Krzysztof Grabek

Nie rozmiar, lecz technika

Duży samochód to nie wszystko, bo przecież ktoś go jeszcze musi jakoś zapakować. A z tym jest gorzej, bo na to trzeba mieć koncepcję. Co gorsza, sensowną i uwzględniającą, że część rzeczy będzie wyjmowana wcześniej, a część dopiero następnego dnia. Przestrzeń ładunkowa dostawczego Opla jest tak duża, że przytłacza wachlarzem możliwości. Pole manewru zawęża na szczęście lokalizacja uchwytów, dziur i metalowych klamr, do których można przyczepić ładunek. A jak wiadomo, zabezpieczenie (rzeczy) to podstawa! Nie chodzi tylko o to, żeby się nie zniszczyły, ale to po prostu kwestia bezpieczeństwa. Polecamy pasy transportowe z napinaczami.

Po wielogodzinnym układaniu kompozycji martwej natury wszystkie rzeczy są wreszcie przypięte, a samochód wyładowany tak, jak na blaszaka przystało. I wtedy, gdy styrany znoszeniem mebli wsiadam za kierownicę, uświadamiam sobie, że już chyba szybciej byłoby na dwa razy obrócić osobówką, którą znacznie łatwiej sensownie zapakować. Z drugiej strony miałem dwie metalowe kraty na ścianę, które do zwykłego samochodu by nie weszły. Tak, zdecydowanie by nie weszły. Ruszam, odzyskawszy wiarę w sens całego przedsięwzięcia. Teraz trzeba to wszystko tylko wypakować.

TECHNIKALIA

Silnik: wysokoprężny 2.3 BiTurbo D
Moc/Moment obrotowy: 180 KM/400 Nm
Skrzynia biegów: 6-biegowa, manualna
Napęd: na koła przednie
V-max: b.d., 0-100 km/h: b.d.
Przestrzeń ładunkowa: do 17 m³
Cena wersji L3H2: od 108 813 zł (netto)

--> Na przeciwległym biegunie

Movano to największy Opel na rynku. Na drugim końcu skali jest opracowana we współpracy z Francuzami nowa generacja Corsy. Ma nawet wersję elektryczną.

Nowy Opel CorsaNowy Opel Corsa fot. mat. prasowe

Poprzednia Corsa zasiedziała się trochę na rynku. Trzynaście lat to w świecie samochodów jak cała epoka. Większość jej konkurentów zdążyła zrobić już w tym czasie dwie zmiany warty! Opel zaś konsekwentnie odświeżał pokazany w 2006 r. samochód, skonstruowany na tej samej płycie podłogowej co Fiat Grande Punto.

Nowa Corsa platformę dzieli już z Peugeotem 208, ale Niemcy zadbali o to, by ich maluch różnił się trochę od koncernowego lwa. Bajery? M.in. adaptacyjne, matrycowe reflektory IntelliLux LED czy system Multimedia Navi Pro z 10-calowym ekranem dotykowym.

W Polsce ceny nowej Corsy startują od 49 990 zł. Samochód można zamawiać nie tylko z klasycznymi jednostkami spalinowymi (benzyniaki i diesle), ale też z napędem elektrycznym – Corsa-e w podstawowej wersji Edition kosztuje 124 490 zł, czyli łapie się na dopłaty rządowe. I lepiej przyspiesza od poprzedniej sportowej Corsy GSI! W ofercie odmiany Edition, Elegance i GS Line. Na kolejne trzynaście lat wystarczy.

Kabina nowego Opla CorsyKabina nowego Opla Corsy fot. mat. prasowe

TECHNIKALIA:

Silnik: elektryczny
Moc/Akumulator: 136 KM/50 kWh
Zasięg (wg WLTP): 329-337 km
Czas ładowania w domu: 28 h (1,8 kW)
Napęd: na koła przednie
V-max: 150 km/h, 0-100 km/h: 8,1 s
Cena: od 124 490 zł

Więcej o: