Jak smakuje wegański burger? Zjedliśmy "mięso" bez mięsa firmy Linda McCartney

Czy burger bez mięsa ma sens? Czy wegański kotlet może smakować jak prawdziwy? Czy łatwo go odróżnić od wołowego? Jak smakuje "Power plant" w Bobby Burger?

Szanuję ludzi, którzy nie jedzą mięsa. Tych, którym szkoda zwierząt, tych, którzy nie jedzą z powodów ekologicznych i tych, którzy uważają, że bez mięsa jest zdrowiej. Sam jednak mięso jem. Zawsze i w każdej postaci. Do tego stopnie jestem mięsolubny, że gdy na stołówce są kotlety mielone, to biorę dwa. Burgerem też nie pogardzę, choć za nimi nie przepadam, z prozaicznej przyczyny - trudno się je kanapkę, która jest wyższa niż szersza.

Jednak gdy nadarzyła się okazja, by spróbować wegańskiego burgera, nie wahałem się ani chwili. Zwłaszcza, że miał być z kotletem z „roślinnego mięsa” firmy Linda McCartney's (tak, tak, to pierwsza żona eksBeatlesa, która działała jako ekologiczna bizneswoman).

Co to jest "mięso" od Lindy McCartney?

"Roślinne zamienniki mięsa marki Linda McCartney's, istniejącej na rynku od 1992 r. (robione na bazie uwodnionego teksturowanego białka soi) strukturą, zapachem i smakiem do złudzenia przypominają swoje tradycyjne odpowiedniki" – reklamował Stan McGowan, szef marketingu i sprzedaży w firmie Foods Brothers, będącej wyłącznym dystrybutorem produktów marki Linda McCartney's w Polsce.

'Power plant' - wegański burger z Bobby Burger.'Power plant' - wegański burger z Bobby Burger. fot. Marek Krześniak

OK, pójdę, spróbuję i sam ocenię, bo zazwyczaj takie wynalazki smakują jak tofu (czytaj. To Fuj), albo styropian z przyprawami (w sumie na jedno wychodzi)

Wegańskie burgery wprowadza znana sieć Bobby Burger. Będą w stałej ofercie od piątku 29 listopada. Kanapka nazywa się „Power Plant”. Oprócz roślinnego "mięsa" w bułce z sezamem mamy sałatę, czerwoną cebulę i pomidora oraz wegański sos classic. Cena? 19 zł. W tej sieci wołowe burgery oscylują od piętnastu do trzydziestu kilku zł, więc cena nie jest zaporowa.

'Power plant' - wegański kotlet w całej krasie.'Power plant' - wegański kotlet w całej krasie. fot. Marek Krześniak

Jak smakuje mięso bez mięsa.

Burger trafia na stół. Wygląda zwyczajnie. Podnoszę górną część bułki, by przyglądać się "kotletowi". Wygląda przepisowo. Jak wołowy burger. Jednak ważniejszy jest smak. Pierwszy gryz i zaskoczenie. Czy na pewno podali mi wegańskiego burgera? Jem kanapkę i cały czas zastanawiam się, czy ktoś mnie nie robi w konia. Smakuje jak prawdziwy kotlet. Taki dobrze zmielony.

OK. Linda McCartney kontra moje kubki smakowe 1:0. Dałbym się oszukać. Zresztą nie tylko ja. Podobno robiono testy, podając te burgery klientom i pytając, co by w nich zmienili. Ktoś sugerował inny sos, ktoś inne warzywa itd. NIKT nie powiedział, że brakuje mu mięsa. Wszyscy uznali, że to zwykły kotlet.

'Power plant'. Wygląda jak mięso, smakuje jak mięso, to musi być... coś wege?'Power plant'. Wygląda jak mięso, smakuje jak mięso, to musi być... coś wege? fot. Marek Krześniak

Zostaje jeszcze pytanie: skoro jesteś weganinem, to po co jesz te wszystkie substytuty mięsa, po co sięgasz po wegańskie parówki, kotlety i burgery? Nie jesz mięsa, ale jednak chcesz jeść mięso? Nie wiem, nie znam się, ale pisząc ten tekst zgłodniałem i znów chętnie sięgnąłbym po burgera. Może być wegański, bo był zwyczajnie smaczny.

PS. Z tych dwóch burgerów na głównym zdjęciu, po lewej jest ten wegański, a po prawej - wołowy. W smaku równie trudno je odróżnić. Przynajmniej autorowi. Możecie sami zabawić się w odgadywanie. 

Więcej o: