Tour po zdrowie

Czesław Lang

Czesław Lang (Monika Szałek)

Przed ćwierćwieczem za organizację Tour de Pologne zabrał się Czesław Lang. Od tego czasu zmieniły się: Polska, wyścig i nasz medalista olimpijski.

1993 r... Kompletnie inna Polska.
Nie znaliśmy kolarstwa zawodowego. Nie mieliśmy hoteli ani reszty infrastruktury potrzebnej do zorganizowania międzynarodowego wyścigu. Ciężko było o sponsorów, musiałem zainwestować własne pieniądze. Wyścig rozwija się konsekwentnie od 25 lat i teraz jest częścią UCI Word Tour [cykl kilkudziesięciu najważniejszych wyścigów szosowych, wielo- i jednoetapowych, wliczanych do klasyfikacji Międzynarodowej Unii Kolarskiej – przyp. red.]. Sportowo wyżej awansować się nie da. Startują najlepsze ekipy w najlepszej obsadzie. Przypomnę, że to u nas wystrzeliła kariera Alberta Contadora, a Peter Sagan wygrywał tu pierwsze ważne etapy. Ścigając się przez wiele lat w najważniejszych zagranicznych wyścigach, zawsze marzyłem, by tacy kolarze wylądowali w Polsce. Jasne, że nie jesteśmy Tour de France ani Giro d’Italia, ale jesteśmy w tej samej kategorii topu topów.

Obserwuje pan rozwój kraju m.in. przez rozwój dróg. Podróże autem na początku w latach 90. to był prawdziwy koszmar.
Oczywiście, na tym polu rozwój kraju widać chyba najlepiej. Pamiętam, jakim problemem było dotarcie do Polski dla zawodników z Włoch czy Francji. Na granicy kończyły się autostrady i zaczynały kłopoty.

Skoro TdP osiągnął top topów… Co teraz?
Budowa wizerunku, praca nad transmisjami w telewizji. Wzorcem jest Tour de France.  Kolarstwo to sport globalny, oglądany na całym świecie, a my staramy się pokazywać go w możliwie najlepszy sposób. Pracując nad rozpoznawalnością, w tym roku stworzyliśmy mobilne muzeum wyścigu: 90 Lat Tour de Pologne. To część Roadshow, które jeździ po miastach Polski, a w trakcie wyścigu było na każdej mecie. Przy okazji pokazywania historii touru i kolarstwa organizujemy też wyścigi dla dzieci i młodzieży po tych samych miejskich rundach, po których pojadą zawodowcy. Tak się rodzi miłość do tego sportu! Jest też poważniejszy TdP Amatorów, w tym roku to było 58 km po górach wokół Bukowiny, zbliżoną trasą pojechali wyczynowcy.

Kolejna cegiełka do rozwoju kolarstwa – i pewnie generalnie jazdy na rowerze w Polsce. Warszawa to już prawie Amsterdam.
Gdy byłem chłopcem, widziałem w telewizji, jak Szozda czy Szurkowski wygrywali etapy Wyścigu Pokoju. To dzisiaj działa tak samo – przyszli zawodowcy oglądają idoli w telewizji. Sport to dziedzina życia, którą trzeba zarazić, przygotować do niej, pomóc ją posmakować. Ja miałem 13 lat, gdy zacząłem trenować na rowerze mamy.
Warszawa to prawie Amsterdam, ale chyba wciąż więcej ludzi biega, niż pedałuje?
10 mln Polaków zdeklarowało, że jeździ na rowerze; to więcej niż jest biegaczy. Oczywiście, zaangażowanie w sport amatorski jest tu mniejsze, lecz i to idzie w dobrym kierunku.

Prestiżu dodaje też umowa z marką Tissot, która została oficjalnym chronometrażystą TdP.
To nie tylko uznany producent świetnych zegarków, ale też firma współpracująca z wielkimi tourami. Pieczęć jakości. Gwarantuje oczywiście doskonały pomiar czasu.








Jak technologicznie wygląda taki pomiar?
Rower każdego zawodnika jest „oczipowany”. Dzięki temu jesteśmy w stanie mierzyć czas nie tylko poszczególnych kolarzy, ale także np. ucieczki od peletonu. Podobnie w Tauron Tour de Pologne Amatorów.

Wielu sędziów nadzoruje takie duże zawody?
Główny i jego zastępca wyznaczani przez UCI oraz 14 krajowych, każdy ma swoją funkcję.

Zrobiło się bardzo technicznie… W oczekiwaniu na rozmowę obejrzałem na telefonie reportaż telewizyjny z pana – państwa – kaszubskiego „pałacu”. Nie dość, że piękny historyczny budynek, to jeszcze konie, owce i uprawy. Do Ekofolwarku można też przyjechać na zorganizowany dwutygodniowy turnus, by oczyścić nie tylko głowę, ale i organizm.
Pomagamy osobom chętnym odstawić mięso i pokazujemy, że taka dieta daje lepsze samopoczucie. Praktykuję weganizm od wielu lat, pomógł mi pokonać brzydkie choroby; teraz jeżdżę po sto kilometrów rowerem. W proponowanej przez nas diecie nie ma soli, jest za to dużo potasu – to wzmacnia układ immunologiczny, daje komórkom potrzebne witaminy i minerały. To 2000 kcal dzielnie. Podczas wyrównania bilansu odżywiania ktoś, kto ma za dużo kilogramów, traci na wadze, ten, kto ma za mało – przybiera. A organizm zaczyna sobie radzić z problemami, np. układu krążenia.

Czy wszystkie potrzebne do tej diety produkty – poza cytrusami – uzyskuje pan ze swoich sadów i ogrodów?
80 procent. Warzywa: marchew, buraki, kapustę. Owoce, głównie jabłka. Sok z cytrusów piję raz dziennie.

Z jakiej wyciskarki pan korzysta? Testuję takie rzeczy w „Logo”...
To prasa: uciska składniki w ten sposób, aby zachować jak najwięcej wartości odżywczych.

Podróżuje pan wiele po Polsce. Czy łatwo zachować ustaloną dietę? Rozwinęliśmy się jako naród wegański?
Zawsze jestem w stanie zjeść na śniadanie płatki owsiane z migdałami, rodzynkami czy orzechami włoskimi, kalafiora z dodatkami, zamówić lub zrobić zielony sok z sałaty, jarmużu, zielonej papryki.

Oj, taki miks nie brzmi zachęcająco.
Również podobnie myślałem. Zielona papryka? Okropne! Ale po wprowadzeniu diety wegańskiej tak się zmienia flora bakteryjna, że to wszystko smakuje inaczej. Do odmiany nawyków żywieniowych wystarczą dwa tygodnie. Cała Polska się zmienia. Kiedyś szpanem był dobry samochód, teraz szpanem jest dobre zdrowie!






ZOBACZ WIDEO

Zobacz także
  • Monopoly dla millenialsów Monopoly dla millenialsów. "Nic nie kupisz, bo i tak cię nie stać"
  • Jak wyglądaliby bohaterowie ze znanych filmów i kreskówek, gdyby ich twórcy dbali przede wszystkim o rożnorodność płciową, rasową i religijną? Czarnoskóra, pulchna Śnieżka i niepełnosprawny Buzz Astral w hidżabie
  • Najdroższy polski obraz Oto najdroższy polski obraz. Łempicka przebiła Wyspiańskiego
Skomentuj:
Tour po zdrowie
Zaloguj się lub komentuj jako gość

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX

Polecamy