Kolarstwo torowe: jak oni to mierzą?

Mateusz Rudyk tuż za Harrie Lavreysenem

Mateusz Rudyk tuż za Harrie Lavreysenem (Szymon Gruchalski/UCI)

Tissot UCI Mistrzostwa Świata w kolarstwie torowym Pruszków 2019 zakończone. Zdobyliśmy historyczny medal w sprincie - gratulacje dla Matusza Rudyka. W pierwszym półfinałowym przejeździe minął metę szybciej od rywala o 6 tysięcznych (!) sekundy i była szansa na złoto. Dwa następne niestety przegrał - o 0,04 i "aż" 0,552 s. Zastanawiałeś się, jak to jest mierzone? Za oficjalny pomiar czasu odpowiada szwajcarska marka Tissot, producent zegarków.

 

Sprint to ta "śmieszna" dyscyplina, gdzie nikt nie chce zaczynać z przodu, tylko z przodu kończyć. Rozpoczyna się w tempie żółwia na granicy upadku – możliwe są stójki – bo łatwiej atakować niż bronić (draft plus element zaskoczenia), a kończy szaleńczą jazdą obu zawodników nawet powyżej 70 km/h. Wewnętrzna granicę toru wyznacza czarna linia – nie wolno jej przekraczać. 85 cm powyżej wymalowana jest linia czerwona. Obszar pomiędzy to korytarz sprinterski. Finiszując na ostatnich 200 m zawodnik musi utrzymać się w tym pasie, chyba że jego przewaga lub strata wynosi co najmniej długość roweru.

Na metę kolarze wpadają praktycznie równocześnie. Równoczesne wpadanie na metę jest zresztą domeną praktycznie każdej dyscypliny kolarstwa torowego – a na Mistrzostwach Świata mamy ich aż dziesięć, osobno dla kobiet i mężczyzn. W tym keirin, gdzie sportowcy jadą za motorem (w Japonii i Korei Południowej to rodzaj hazardu, jak wyścigi konne), ominum, czyli wielobój (sześć konkurencji, w tym scratch – długi wyścig wieloosobowy), oraz madison: startują dwuosobowe drużyny, a zawodnicy zmieniają się wypchnięciem wchodzącego przez schodzącego. W Pruszkowie wystąpiło 452 sportowców na 700 rowerach. Eliminacje, półfinały – setki biegów przez parę dni. Podejrzałem treningi z najbliższej odległości.

W sercu zawodówW sercu zawodów fot. Figiel

Widok od środka

Podczas wizyty trafiam na teren śródtorza Areny Pruszków. Jest zajęta przez ekipy i technicznych, a przede wszystkim przez zawodników. Tu się rozgrzewają na trenażerach, tu podkręcają sprzęt, tu odpoczywają. To bardzo gęsto obsiane ludźmi i sprzętem 3300 metrów kwadratowych. Boksy porozdzielane są barierkami – łącznie ponad 500 metrów, na których zawisło 660 m2 banerów. Do tego 412 stołów i 730 krzeseł, 23 km kabli i 170 listew przyłączeniowych. Jest też podium i strefa mediów. Prąd na potrzeby organizacji mistrzostw generowały cztery agregaty o łącznej mocy 1765 kVA. Nad prawidłowym przebiegiem zawodów czuwało 14 sędziów i ośmiu komisarzy UCI.

Do precyzyjnych pomiarów potrzebna jest precyzyjna aparatura. Sprzęt Tissot do pomiarów na zawodach w kolarstwie torowym objeżdża świat wraz z ekipą. Jest wśród niej Polak, a jakże. Opowiada, że w tym roku był już w Australii i Hongkongu. Teraz nastąpi przerwa aż do listopada, kiedy cykl Tissot UCI Track Cycling World Cup powróci na tory. Całkiem bliziutko, bo w Mińsku. Po Mińsku będzie Glasgow. Ciekawe, czy podobnie jak na Białorusi będą to zawody poza obszarem Unii Europejskiej...

 Aparatura pomiarowa

Częścią systemu Tissot są m.in. pokaźne, 60-kilowe maszyny startowe. Nie używa ich się w sprincie indywidualnym – tu zawodnicy startowani są przez trenerów (goście wchodzą na tor jak z ulicy, w dżinsach). Maszyny stosowane są w innych dyscyplinach startu zatrzymanego: indywidualnym i drużynowym wyścigu na dochodzenie, jeździe na czas na 500 i 1000 metrów, a także w sprincie drużynowym. Tissot Timing Starting Gate automatycznie uwalnia koło roweru w momencie sygnału – za pomocą dwóch pneumatycznych dźwigni, które „wypychają” je azotem generowanym pod ciśnieniem od 4,5 do 6 barów. Bramka może być używana również podczas treningów – wówczas uwolnienie koła odbywa się za pomocą manualnej dźwigni.

Kamery do fotofiniszu TissotKamery do fotofiniszu Tissot Alex Whitehead/SWpix.com / Alex Whitehead/SWpix.com

Pomiar czasu zaczyna się w momencie najechania na taśmę pojemnościową naklejaną na tor. Wtedy też się zatrzymuje. To jednak za mało do perfekcji. Tu potrzebne są kamery do fotofiniszu, łącznie cztery (w dwóch miejscach toru, na dwóch słupach) – to charakterystyczny widok z welodromu, jak latarnia nad morzem. Każda rejestruje 10 tysięcy klatek na sekundę (!), zapisując obraz w rozdzielczości, w której jeden piksel odpowiada odległości niespełna 3 mm. Za obsługę całego systemu, mierzącemu czas z dokładnością do 0,00001 sekundy (!), odpowiada siedmioosobowy zespół, który przekazuje sędziom wyniki analizy fotofiniszu w ciągu 15 sekund od zakończenia rywalizacji. Czasy przejazdu zawodników są mierzone z dokładnością do tysięcznej części sekundy.

Oczywiście zawody nie mogę odbyć się też bez charakterystycznego licznika okrążeń Tissot Timing z trzema wyświetlaczami pokazującymi trzy cyfry. Każda składa się ze 150 światełek LED w kolorze bursztynowym, a dzięki zintegrowanemu czujnikowi ich jasność jest dostosowywana do warunków oświetleniowych otoczenia. Liczba jest widoczna praktycznie z każdego miejsca toru. Razem z licznikiem okrążeń pracują elektroniczny kontroler oraz... 2,6-kilogramowy dzwon, którym sygnalizuje się ostatnie okrążenie. Bez dzwonu nie ma finiszu!

116. edycja Tissot UCI Mistrzostw Świata w kolarstwie torowym Pruszków 2019 dobiegła końca. O tym, jak gorąca atmosfera towarzyszyła zawodom, najlepiej niech świadczy fakt, że w ciągu pięciu dni na pruszkowskiej Arenie wypito… 18 tysięcy litrów wody!

ZOBACZ WIDEO

Zobacz także
  • 6 pytań, które musisz sobie zadać, zanim zmienisz pracę 6 pytań, które musisz sobie zadać, zanim zmienisz pracę
  • Jack Ma - założyciel Alibaby Nie rzucaj roboty (zbyt szybko)
  • Sokół dla Vistula&Prosto Vistula i Prosto - o co chodzi?

Polecamy