Biegowy świr - wywiad z Kacprem Kąkolem

Spróbuję jak w reklamie. Lubisz sport, czujesz się mocny, ale nie chcesz się przywiązywać do jednej dyscypliny? Weź udział w wyjątkowym eksperymencie, czyli biegu OCR rangi mistrzostw Europy! Będą decydowały mięśnie, wydolność i mocna głowa - mówi Kacper Kąkol, "Biegowy Świr", jeden z najlepszych polskich zawodników OCR.

Biegi przeszkodowe stają się coraz bardziej popularne w Polsce i na świecie. Na czym polega ich fenomen?

Przede wszystkim są niezwykle atrakcyjne, nieprzewidywalne i bardzo widowiskowe dla zawodników oraz ich kibiców, w przeciwieństwie np. do tradycyjnych biegów ulicznych. Od uczestników wymaga się absolutnej wszechstronności. Nie tylko musisz dobrze i szybko biegać, ale też mieć mocny grzbiet, brzuch i najlepiej imadło w dłoni, czyli żelazny chwyt niezbędny w sprawnym pokonywaniu przeszkód. Krótko mówiąc, żeby walczyć o czołowe miejsca w biegach OCR, idealnie byłoby mieć płuca Haile Gebrselassiego, sprawność Nadii Comaneci i siłę Pawła Fajdka. Ale to wymagania dla największych kozaków, którzy marzą o zwycięstwach. Amatorzy, dla których nie liczy się wysokie miejsce, tylko chcą się dobrze bawić, mają to jak w banku. Niektórzy mówią, że zawody OCR to taki plac zabaw dla dorosłych, i jest w tym dużo racji.

Co jeszcze jest w nich takiego wyjątkowego?

Każdy bieg jest inny. Naprawdę nie ma tu miejsca na nudę, a do tego poznajemy świetnych, nietuzinkowych ludzi z różnych zawodowych światów. Na mecie czekają na nas wyjątkowe medale, pozowanie na ściance zwycięzców, bo wszyscy, którzy przekroczą końcową linię, mają prawo czuć się jak zwycięzcy. Każda przeszkoda to wyjście poza strefę komfortu. Często tak mam na mecie, że dopada mnie refleksja i zastanawiam się: „Kacper, po co ci to. Już nigdy więcej”. Przed chwilą moje ciało i umysł przeżyły istną rzeź, ale mija parę chwil, a ja mam „banana” na twarzy. Mimo ogromnego zmęczenia zaczynam ponownie tęsknić za tym wysiłkiem. Poza tym na biegach OCR jest o wiele więcej atrakcji niż podczas biegów rozgrywanych na ulicach. W przeciwieństwie do tamtych imprez podczas zawodów z przeszkodami każdy zawodnik startuje w swojej fali, która ma osobną rozgrzewkę, a także osobne odliczanie do startu. Naprawdę można się poczuć wyjątkowo.

Jak wygląda formuła takich zawodów?

Jest bieg, w trakcie którego mamy do pokonania kilkanaście przeszkód. Im dłuższy dystans, tym jest ich więcej. Rywalizacja sprinterska rozgrywa się na 5-7 km, a na zawodników czeka 30 przeszkód. Dłuższa wersja, tzw. standardowa, przewiduje 15 km i 60 przeszkód. Oczywiście zwycięża zawodnik, który jak najszybciej zamelduje się na mecie, ale do tego wiedzie naprawdę długa i wyboista droga. Zawodnicy z tzw. grupy elite albo PRO, jak określa się ich na mistrzostwach świata, na starcie dostają opaskę, z którą muszą dotrzeć do mety. Jeśli jednak ktoś po drodze słabnie i nie potrafi pokonać jakiejś przeszkody, z automatu zabierana jest opaska, co wiąże się z dyskwalifikacją. Oczywiście inne zasady panują w kategorii open, gdzie bardziej liczy się fun. Amatorzy nie muszą stresować się brakiem obecności w klasyfikacji generalnej. Owszem, za niezaliczenie przeszkody przewidziana jest kara, ale np. w postaci 30 burpees [ćwiczenia typu padnij-powstań – przyp. red.], po których można biec dalej.

Gdzie i kiedy pobiec przez przeszkody? Kalendarz imprez OCR 2019

Zdarzyło ci się zostać niesklasyfikowanym?

Dwukrotnie. Raz podczas finału ligi Runmageddonu w listopadzie 2017 r. Pogoda pod psem: wiatrzysko i przenikliwe zimno. Byłem całkowicie wyczerpany, ręce mocno obolałe. Na przedostatniej przeszkodzie nie utrzymałem chwytu i spadłem z kółka. Byłem zdecydowanym liderem i na 50 m przed metą musiałem oddać opaskę. No, dramat. Załamałem się, psychika mi siadła. Chyba dwa miesiące dochodziłem do siebie po tej porażce. Miałem wygraną na wyciągnięcie ręki. Cóż, takie właśnie są uroki tej dyscypliny. Drugi raz nie zostałem sklasyfikowany w ubiegłym roku na mistrzostwach Europy w Danii. Na 200 m przed metą również ręka mi osłabła. Niestety, miałem tak zerwaną skórę dłoni, że każda próba ponownego wskoczenia na drążek sprawiała ogromny ból. Nie było sensu dalej walczyć, tym bardziej że dzień później czekał mnie start w sztafecie.

Jak długo i w jaki sposób trzeba trenować, żeby liczyć się w stawce najlepszych zawodników biegów OCR?

W tym sporcie może jest kilka osób, które niemal całe swoje życie podporządkowały treningom do zawodów OCR. Choć dyscyplina rozwija się w niezłym tempie, to z samego startowania i zajmowania czołowych miejsc pewnie trudno byłoby się utrzymać. Daleko nam jeszcze do pełnej profesjonalizacji. Dlatego większość zawodników pracuje, studiuje i prowadzi normalne życie. Nie słyszałem też, aby ktoś wyjeżdżał na specjalne zgrupowania. Nie ma również jeszcze wyspecjalizowanych trenerów do przygotowań w OCR. Każdy zasuwa na własny rachunek. Uważam, że to sport dla każdego, warto się w nim sprawdzić, ale wymaga odpowiedniej determinacji i predyspozycji.

To znaczy?

Może się wydawać, że w zawodach OCR najważniejsze jest sprawne pokonywanie przeszkód, ale najlepsi wygrywają na bieganiu. Aby myśleć o rywalizacji z elitą, trzeba szybko przebierać nogami. Jak szybko? Na przykład 10 km w 35 minut. Zapewniam, że jest to do osiągnięcia. Wiem, co mówię, bo sam doszedłem do takiego poziomu w ciągu dwóch lat, a biegam od trzech. Wierz mi, zaczynałem od zera. Wcześniej siedziałem w książkach. Studiuję medycynę. W 2016 r. postanowiłem przebiec Półmaraton Warszawski. To był mój debiut w masowym biegu. Przekroczyłem metę i zakochałem się w tym sporcie. Wciągnąłem się na maksa, ale dosyć szybko z „ulicy” trafiłem na biegowe tory przeszkód. Oczywiście, jak już wspomniałem, oprócz biegania liczy się mocny chwyt. Ale wszystko jest do wypracowania. W rok jesteśmy w stanie wyćwiczyć u siebie dłonie jak u Robocopa. Tylko uczciwie zastrzegam – trzeba się nastawić na harówkę.

Mistrzostwa świata
OCR 2018 w Londynie.
Ostatnia przeszkoda
podczas sztafet, czyli
ścianka, której nie dałoby
się pokonać bez
współpracy całej drużyny.
Polska zajęła historyczne
4. miejsce. Do podium
zabrakło 20 s.Mistrzostwa świata OCR 2018 w Londynie. Ostatnia przeszkoda podczas sztafet, czyli ścianka, której nie dałoby się pokonać bez współpracy całej drużyny. Polska zajęła historyczne 4. miejsce. Do podium zabrakło 20 s. archiwum prywatne

A jak wygląda trening najlepszych zawodników na świecie?

To są terminatorzy. Biegają od 80 do 140 km w tygodniu. Robią pięć treningów biegowych, dwa siłowe. Potrafią osobne jednostki przeznaczać na trening chwytu. Przez kilka minut zwisają na jednej lub na dwóch rękach. Krótka przerwa i znów wskakują na drążek. W ten sposób pompują przedramiona. Trening to jedno, ale równie ważna jest regeneracja. Śpią osiem-dziesięć godzin. Do tego pracują nad mobilnością, wykonują ćwiczenia z gumami, co również ma za zadanie zmniejszać ryzyko kontuzji, a tych w tym sporcie niestety jest całkiem sporo. Często dochodzi do różnych urazów, jak złamania, zwichnięcia barków, stawów skokowych. Dlatego dobra rozgrzewka i przygotowanie organizmu to podstawa.

Ty też podobnie harowałeś do mistrzostw świata?

Może nie robiłem tak dużo kilometrów, ale każdy dzień starałem się wykorzystać jak najlepiej. Kiedy miałem gorszą chwilę i dopadał mnie leń, to jak najszybciej przypominałem sobie o moim celu i zaraz motywacja wracała. Oczywiście zdarzały się gorsze chwile, kiedy wykończony wracałem z uczelni do domu i nie miałem siły na żaden wysiłek. Czasami warto nieco trochę odpuścić i wsłuchać się w sygnały wysyłane przez organizm. W każdym razie rok przygotowań kosztował mnie wiele wyrzeczeń. W ogóle nie imprezowałem, nie piłem alkoholu, bardzo zdrowo się odżywiałem i co najważniejsze – wysypiałem. Gdy w piątkowy wieczór znajomi proponowali wyjście na miasto, za każdym razem dziękowałem. W głowie miałem poranny trening, na który już się mentalnie nastawiałem.

Trzeba mieć silną psychiką w tym sporcie?

Oj, zaj… silną [śmiech]. A poważnie, to moim zdaniem tzw. mental, czyli głowa, w biegach OCR jest najważniejszy. Wiara w siebie, walka ze swoimi słabościami, lękami i co chwila wystawianie siebie na wymagającą próbę – tak można scharakteryzować biegi z przeszkodami. Co chwila zderzasz się z myślami: „Co ty wyprawiasz?”, „Po co ci to?”, „Odpuść, już wystarczy”, „Wycofaj się” itd. Trening mentalny wciąż jest nieco bagatelizowany nawet wśród faworytów zawodów OCR, ale już wkrótce stanie się równie ważny co zajęcia na drążku lub interwały na bieżni. Często przed samym startem wizualizuję swój bieg, wyobrażam sobie trudniejsze momenty, z których wychodzę zwycięsko. To mój rytuał przed każdym biegiem. Niesamowicie pozytywnie mnie to nastraja i motywuje, żebym dał z siebie wszystko.

A co z amatorami? Część z nich nie zamierza ścigać się na maksa, tylko przeżyć fantastyczną przygodę.

Uważam, że biegi OCR to idealna propozycja dla osób, które od poniedziałku do piątku zasuwają w korporacjach. Startując w zawodach z przeszkodami, mogą zapomnieć o codziennej rywalizacji w biurze, nieustającym „wyścigu szczurów”. Zrzucają z siebie białe koszule, marynarki i przenoszą się do innego świata. Brudnego, niewygodnego, ale opartego na zdrowych zasadach, uczciwej i szczerej współpracy. Jeśli chodzi o samo przygotowanie, to oczywiście uśredniając wytrenowanie przykładowego amatora, radziłbym biegać trzy razy w tygodniu. Przynajmniej przez miesiąc popracujmy nad wzmocnieniem sylwetki, czyli mięśni brzucha i grzbietu. Podczas biegu organizm nam za to podziękuje. Nie polecam rzucania się na głęboką wodę. Zdecydowanie odradzam tzw. starty na spontanie, czyli wstanie z kanapy i zapisywanie się choćby na dystans sprinterski. Trzeba się przygotować, że pokonanie 5-7 km zajmie nam ponad godzinę. To często ekstremalny wysiłek, zbyt intensywny jak na początek albo powrót po wielu latach do sportowej aktywności. Jako przyszły lekarz trzymam się zasady i często ją głośno powtarzam: sport to zdrowie, ogromna frajda, ale uprawiajmy go z głową.

Biegi OCR na igrzyskach olimpijskich. To możliwe?

Od dwóch lat trwają takie rozmowy. Nie wiem, na jakim konkretnie są etapie, ale jest całkiem spora szansa, żeby biegi z przeszkodami trafiły do olimpijskiego programu. Pewnie nie stanie się to jakoś szybko, ale myślę, że dożyję takiej chwili i najwyżej jako dziadek na bujanym fotelu będę oglądał zmagania w OCR na igrzyskach. Pod koniec czerwca w Gdyni zostaną rozegrane mistrzostwa Europy OCR. To pierwsza tak prestiżowa impreza w Polsce.

Jak byś zachęcił biegaczy, crossfiterów i fanów innych sportów, żeby spróbowali swoich sił w zawodach OCR?

Spróbuję jak aktor w reklamie: „Lubisz sport, czujesz się mocny, ale nie do końca odnajdujesz się w swojej dyscyplinie? Wypróbuj coś nowego na własnej skórze i weź udział w wyjątkowym eksperymencie, czyli biegu OCR rangi mistrzostw Europy! Będą decydowały mięśnie, wydolność i głowa. Tylko uważaj, ten sport uzależnia!”.

Mnie przekonałeś. Chociaż czekaj, bieganie uwielbiam, ale ręce to mam słabiutkie…

Spokojnie, masz jeszcze kilka tygodni. Możesz popracować nad wzmocnieniem chwytu. Dasz radę. Inni też dadzą. Biegi OCR to jedna z najlepszych sportowych przygód, ale przede wszystkim świetna zabawa. Ogarnij paczkę znajomych, przyjaciół i przyjeżdżajcie do Gdyni. Gwarantuję, że przeżyjecie coś niezwykłego!

Więcej o: