10 najlepszych parków wodnych w Europie

Do miasta czy nad morze? Na plażę czy na basen? Zwiedzamy, czy leżymy plackiem? Da się połączyć pozorne sprzeczności i spędzić dzień w którymś z najlepszych parków wodnych w Europie. Oto nasz subiektywny wybór.

1. Therme Bucuresti, Bukareszt 

Therme BucurestiTherme Bucuresti materiały prasowe

Naszym zdaniem wyrasta na najlepszy obiekt tego typu w Europie. Gdy ogłoszono, że w polskim Mszczonowie ma powstać wielki park wodny, informacje ilustrowano często właśnie zdjęciami z Bukaresztu. Jest to rozległy kompleks basenów stylizowanych na lagunę otoczoną tropikalną roślinnością. Konstrukcja obiektu przypomina wielką szklarnię, na zewnątrz – przyjemne baseny z wodą o różnej temperaturze, hamakami, leżakami i barami zanurzonymi w wodzie. Największym bajerem jest jeden z lepszych kompleksów saun w Europie, wśród nich unikalna olbrzymia sauna fińska stylizowana na kino – siedzimy w rzędach, oglądając... film podróżniczy z mroźnej Arktyki. A do tego hammam, supersauna prowansalska z aromatami zmienianymi co pół godziny, sauna marokańska. Tyle ze strefy chilloutu. Jest jeszcze strefa rozrywkowa ze zjeżdżalniami (i dziećmi). Co kto lubi. Obiekt znajduje się za lotniskiem Otopeni – można pojechać po przylocie lub przed wylotem z Bukaresztu (do którego latają od niedawna tanie linie z Warszawy). 

2. Vabali, Berlin (drugi obiekt jest w Düsseldorfie) 

Park Wodny VabaliPark Wodny Vabali materiały prasowe

Kilka minut od Hauptbahnhof, w miejskim parku. Jedna z ciekawszych atrakcji w Europie. Jest to rozległy kompleks basenów, saun, łaźni, stref wypoczynku utrzymany (bardzo autentycznie!) w balijskim klimacie. Świetnie odwzorowano nie tylko architekturę i styl urządzenia wnętrz (kamienne pomniki, meble z drewnianych bali, basen z ciemnozielonym dnem), ale też roślinność, zapachy kwiatów i kadzideł, a nawet delikatną muzykę sączącą się z głośników. W obiekcie znajduje się piękny ogród, słoneczne tarasy, ale warto zawitać tu także zimą. Co pół godziny w saunach odbywają się seanse prowadzone przez saunamistrzów. Największy plus: zakaz korzystania z urządzeń elektronicznych, w tym kategoryczny zakaz robienia zdjęć. Powód? Cały obiekt to strefa beztekstylna. Łącznie z basenem, wannami jacuzzi, strefą wypoczynku (tylko do restauracji trzeba włożyć szlafrok). Ma to swoje dobre strony – nie ma dzieci, nawalonych małolatów, głośnych grup na wieczorach kawalerskich czy panieńskich. To miejsce zdecydowanie na chillout. Krępujesz się paradowania, pływania w basenach nago i widoku niemieckich emerytek bez majtek? Spokojnie, po 15 minutach przestajesz zwracać na to uwagę. 

3. Blue Lagoon, Rejkiawik 

Park wodny Blue LagoonPark wodny Blue Lagoon materiały prasowe

Lecznicze spa z bogatymi w minerały wodami geotermalnymi (średnia temperatura wody w Blue Lagoon waha się pomiędzy 37 a 40°C). Mają kolor oślepiająco błękitny, są nieco mętne, przy mocnym słońcu ładnie kontrastują z powulkanicznym otoczeniem. Uznane przez National Geographic za jeden z 25 cudów świata. Można sobie chlapnąć maseczkę z glinki na twarz, strzelić piwo w barze zanurzonym w wodzie, iść do sauny z widokiem na lagunę. Obiekt znajduje się przy drodze między lotniskiem a centrum miasta – warto to uwzględnić w swoich planach. Minus: bilet całodniowy od ok. 220 zł. 

4. Széchenyi Fürdo, Budapeszt 

Széchenyi FürdoSzéchenyi Fürdo Shutterstock

Budapeszt jako jedyna stolica europejska ma status uzdrowiska. Łaźni jest wiele – słynne Gellerta, popularne Rudas Bath, ale najbardziej wyjątkowe są właśnie Széchenyi Fürdo. Najstarszy budynek pamięta 1881 r., gdy to „do wód” zjeżdżała śmietanka całych Austrowęgier. Dziś to nadal eleganckie baseny wkomponowane w secesyjny zespół pałacowy. Z recepcją i przebieralniami w stylu retro. W ciągu dnia emerytki trenują tu wodną gimnastykę, panowie grają w szachy zanurzone w wodzie. W wakacyjne noce odbywają się tu słynne „sparty”, czyli huczne imprezy z didżejami, laserami rzucanymi na wodę i barmanami serwującymi piwo i drinki. Dodatkowa atrakcja: do łaźni można dojechać klimatyczną żółtą linią metra, najstarszą na kontynencie europejskim. Od ok. 80 zł za cały dzień. 

5. Galaxy, Erding 

Park wodny Galaxy w ErdingPark wodny Galaxy w Erding materiały prasowe

Wielki kompleks w Bawarii (145 tys. m2). Bajerem jest rozsuwany dach – przy ładnej pogodzie można się nawet opalić. Jest tu przyjemnie wieczorami, gdy pomieszczenie z tropikalną roślinnością jest ładnie oświetlone, a z głośników sączy się cicha muzyka relaksacyjna. Dla fanów ekstremalnych atrakcji: 26 zjeżdżalni o łącznej długości 2,5 km, w tym najdłuższa na świecie, 360-metrowa zjeżdżalnia Black Mamba, na której odbywają się mistrzostwa Niemiec w zjeżdżaniu na czas. Rwącą rzeką można wypłynąć do basenu termalnego na zewnątrz, jest też ciekawy basen z generatorem fal, gdzie najwyższe mają nawet... 3 metry, no i aż 25 różnych saun, w tym celtycka, medytacyjna czy rzymska. Od 17 euro za dwie godziny. 

6. Caldea, Andora

Park wodny CaldeaPark wodny Caldea materiały prasowe

„Caldea” to po łacinie termy. Ale nie, to nie żadne starorzymskie łaźnie, tylko futurystyczny, wręcz kosmiczny kompleks basenów o właściwościach leczniczych – od wieków z ziemi wypływały tu wody siarkowe. Zacznijmy od designu: Michael Ruols zadbał, by obiekt dobrze się starzał – choć w tym roku kończy 25 lat (w 2015 r. odbył się remont wnętrza), wygląda imponująco. Część to piramida – na jej szczycie znajduje się bar z widokiem. Biel, szkło i stal robią robotę. Obiekt pomieści 1000 osób, jest wielki basen i górujące nad nim wanny jacuzzi w kształcie latających spodków. Dodatkowe punkty za komorę śnieżną i dziedziniec ognia z gorącą posadzką. Imponujące są również łaźnie indorzymskie – to wierna kopia jaskini z okolic Bombaju. 

7. Tropical Island, Brandenburgia 

Słynny kompleks pod Berlinem – pod wielką kopułą (66 tys. m2) ukryto tropikalną roślinność, rajską plażę, namiastkę kurortowego klimatu, który tak kochają Niemcy, naród podróżników. Dobrze wymyślona strefa saun – ma prawie 10 tys. m2, w tym siedem saun i łaźni, m.in. kryształowa łaźnia Trimurtim czy lepianka Palaneri w stylu australijskim. Trudno go pominąć w tym zestawieniu, choć obiekt ładniej wygląda na zdjęciach. Zimny piasek nieco psuje tropikalne wrażenia, a Niemcy jedzący w krzakach nielegalnie przeszmuglowane kanapki trochę śmieszą, trochę smucą. Ale to może kwestia wielkich oczekiwań, które rozbudzają twórcy obiektu, zderzonych z rzeczywistością. 

8. Aquacity, Poprad 

Park wodny AquacityPark wodny Aquacity materiały prasowe

Jest to gigantyczny aquapark – aż 13 basenów, plątanina zjeżdżalni, prawie 350 atrakcji wodnych (dysze, jacuzzi, grzybki wodne), wielki basen dla dzieci, basen olimpijski 50 m (!), zewnętrzne baseny termalne (z widokiem wprawdzie na wschodnioeuropejskie ponure blokowisko, ale zawsze). Największy plus za rozległą strefę saun na światowym poziomie – są sauny aromatyczne, w tym świetna eukaliptusowa, fińska, w tym ceremonialna ze specjalnymi seansami. Jest wodospad lodowy, deszcz tropikalny, kriokomora. Minusy: część „basenowa” przypomina szkolny basen sprzed 20 lat, gdzie dzieciaki uczą się pływać. Mimo wszystko warto, lepsze to niż Tatralandia, znacznie większe niż termy w Bukowinie (no i można, wracając do Polski, wstąpić na wyprażany syr). 

9. Siam Park, Teneryfa 

Siam Park na TeneryfieSiam Park na Teneryfie Shutterstock

Kurortowy klasyk. Ale co poradzić, że rok w rok wygrywa w konkursach na najlepszy park rozrywki świata (tak też uważają użytkownicy TripAdvisora), Nie ma sobie równych – 185 tys. m2 atrakcji w klimacie Tajlandii. Ogrody, baseny, plaże, rwąca rzeka i przede wszystkim niezliczone zjeżdżalnie o różnych poziomach trudności. Ich flagowa zjeżdżalnia to Tower of Power – 28 m wysokości, prędkość nawet powyżej 80 km/h, na dole basen z rekinami. Jest moc! 

10. Barlangfürdo, Miszkolc 

BarlangfürdoBarlangfürdo materiały prasowe

Choć basenów termalnych na Węgrzech jest wiele, to te wyróżniają się unikalnym położeniem i wielowiekową historią – już w XIV wieku odkryto wejście do wód ukrytych w jaskini. Zmieniono i unowocześniono wiele, ale nadal między basenami przechodzi się alejkami wydrążonymi w jaskiniach. Kompleks był modernizowany i rozbudowywany – dorobił się basenów zewnętrznych ze zjeżdżalniami, rozległego saunarium, natomiast klimat dawnego uzdrowiska pozostał. Plus: 50 zł za całodniowy pobyt. Minus: bywa głośno, jedzenie w restauracji, delikatnie mówiąc „stołówkowe”. 

Więcej o: