Lotniczy absurd. 9-minutowy lot na trasie o długości 38 kilometrów

Na początku listopada linie lotnicze Qatar Airways utworzyły połączenie lotnicze pomiędzy holenderskim Maastricht a belgijskim Liege. Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie fakt, że odległość pomiędzy tymi miastami jest mniejsza, niż pomiędzy warszawskim Lotniskiem Chopina a tym w Modlinie.

Niewielka odległość pomiędzy wspomnianymi miastami nie jest jedynym dziwnym aspektem całej sytuacji. Z Liege do Maastricht nie lata bowiem żaden mały samolot, a całkiem pokaźnych rozmiarów Boeing 777. Pokonanie odległości 38 kilometrów zajmuje mu niecałe 10 minut. W czasach, gdy coraz więcej miejsca w dyskusjach poświęca się szeroko pojętej ekologii, całe to przedsięwzięcie wydaje się kuriozalne. Po pierwszym przelocie, który odbył się 3 listopada, głośno zaprotestowali miejscowi ekolodzy. Żeby było ciekawiej należy dodać, że był to lot cargo - samolot nie zabrał żadnych pasażerów na pokład. O co więc w tym wszystkim chodzi?

 

O utworzeniu tak nietypowego połączenia zadecydowały rzecz jasna względy biznesowe. Dotąd wyglądało to następująco: samolot startował z Dohy w Zjednoczonych Emiratach Arabskich, zaliczał międzylądowanie w Liege, a następnie odlatywał do Mexico City. Firmie Qatar Airways udało się jednak pozyskać klienta biznesowego, któremu zależało, aby konkretne towary dostarczać bezpośrednio do Maastricht. Tu jednak pojawił się problem - lotnisko w tym holenderskim mieście nie posiada wystarczającej infrastruktury, aby Boeing mógł odlecieć z niego do Meksyku. Niezbędny jest ponowna relokacja samolotu do Liege, gdzie ten jest tankowany oraz zabiera ze sobą pasażerów na drugą stronę Atlantyku.

Serwis "Brussels Times" podaje także informację, że linie lotnicze Qatar Airways rozważają wprowadzenie do swojej oferty bezpośredniego połączenia pomiędzy Dohą a Maastricht.

Więcej o: