Ojciec rozmawia o seksie

Kadr z filmu 'American Pie'

Kadr z filmu 'American Pie' (Universal Pictures / Getty Images)

Kiedy zacząć takie rozmowy i o czym opowiadać? Przemysław Pilarski pyta seksuologa Andrzeja Gryżewskiego.

Kiedy zacząć edukować seksualnie swoje dzieci?

Od samego początku. To znaczy od pierwszego momentu, kiedy dziecko zada nam pytanie związane z seksualnością. Rodzice często popełniają błąd, zawstydzając dzieci, wyśmiewając ich pytania albo je lekceważąc.

„Idź lepiej odrabiać lekcje”.

Dokładnie tak. Albo: „A co cię to interesuje? Za mały/za mała jesteś”. Albo „Ktoś pewnie zaczął ci się podobać? ”. Dzieci oczekują odpowiedzi na pytania, a nie śmieszkowania czy wywiadu środowiskowego. A później dorośli dziwią się, że młodzi ludzie szukają wiadomości u kolegów albo w internecie. Robią to, bo stracili zaufanie do rodziców. Niestety.

No właśnie. Dzieci to młodzi ludzie. Trzeba je traktować poważnie.

Kiedy pojawia się ciekawość, potrzeba zdobycia wiedzy na dany temat, oznacza to, że nadszedł właściwy moment. Siłą rzeczy nie może być wtedy „za wcześnie”. Oczywiście, poziom tej wiedzy trzeba dostosować do wieku dziecka. Ale tylko wtedy, kiedy zostanie ono przez nas potraktowane serio, mamy gwarancję, że następnym razem znowu zwróci się do nas z prośbą o pomoc. Rezygnacja z bajek o bocianach przynoszących niemowlęta znacznie zmniejsza szanse na przyszłe niespodzianki – w rodzaju ciąży siedemnastoletniej córki.

Dziecko, które ma zaufanie do swoich rodziców, przychodzi do nich, kiedy chce się czymś podzielić, ma jakąś wątpliwość lub problem.

Na brak zaufania do rodziców w kwestiach związanych z seksualnością nakłada się kulturowe tabu związane z tym tematem. Wyjątkowo silne w naszym konserwatywnym kraju. Słyszę w moim gabinecie opowieści młodych mężczyzn, którzy nie dość, że nie byli przygotowani na to, że pewnego dnia mogą obudzić się ze śladami polucji na bieliźnie, to jeszcze ukrywali je skrzętnie przed rodzicami, wzbudzając w sobie poczucie winy.

Przecież nie mamy wpływu na polucję!

Ale oni byli przekonani, że to coś grzesznego. Jeden mój pacjent z tego wstydu wstawał przed wszystkimi i biegł szybko do łazienki, żeby zaprać piżamę.

Woda przecież tak szybko nie wysycha…

Wolał mówić, że się obsikał lub oblał, niż przyznać się do tego, że pojawiły się u niego pierwsze, zupełnie naturalne objawy dojrzewania.

Nikt mu nie powiedział, że to naturalne i normalne. Tymczasem w rodzinie otwarcie podchodzącej do tych kwestii można by wręcz celebrować ten moment.

Czemu nie? To przecież milowy krok w męskość. Inny mój pacjent jako nastolatek pracował w wakacje z ojcem na budowie. Odbywał z nim codziennie poranną podróż vanem. Musieli wyjeżdżać bardzo wcześnie, o 5.00, więc on w trakcie tej podróży ucinał sobie drzemkę. Zauważył jednak, że kiedy się budzi, zawsze ma erekcję. Zaczął więc stawiać na kolanach plecak, żeby ją ukryć. Ojciec się dziwił: „Cały tył jest wolny, dlaczego tam nie rzucisz tego plecaka? ”. A on wstydził się powiedzieć ojcu, z czym ma problem. Wstydził się, choć to zupełnie naturalna sprawa. Wzwód często pojawia się w czasie snu albo podczas podróży na wybojach. Mężczyzna dobiega teraz czterdziestki i ma duże problemy z inicjowaniem seksu, bo wydaje mu się, że to coś niewłaściwego. Brak edukacji seksualnej ma długofalowe skutki.

Chłopaków warto uświadomić, że z czasem pojawią się polucje i poranne erekcje, dziewczynom trzeba przekazać wiedzę na temat menstruacji. To tylko część tematów, które należałoby poruszyć z dziećmi, ale ich lista nie jest aż taka znowu długa.

Nikt nie wymaga od rodziców ukończenia studiów seksuologicznych. Tak samo jednak jak są odpowiedzialni za zapewnienie dzieciom warunków do życia, edukacji itp., powinni je również przeprowadzić przez proces wchodzenia w etap dojrzałości płciowej. Często słyszę, że „szkoła się tym zajmie”.

Polska szkoła pod rządami PiS-u? Dobre sobie.

Polska szkoła w tej kwestii nigdy nie stanęła na wysokości zadania. Pokutuje patriarchalny pogląd, że edukacja seksualna w ogóle nie jest potrzebna, bo jak chłopak poczuje coś do dziewczyny, to „będzie wiedział, co robić”. Przez co ci, którzy nie wiedzą, uważają się za gorszych. I wstydzą się poprosić o pomoc – udają, że są znawcami tematu. To jakiś absurd.

Miałem w liceum kolegów, z którymi ojcowie próbowali przeprowadzać „męskie rozmowy”. I dla tych chłopaków to było megażenujące doświadczenie.

Dlaczego?

Bo albo ci ojcowie byli spięci, albo opowiadali o rzeczach, o których ich synowie już od dawna mieli pojęcie, i to niekiedy znacznie większe.

W takim razie te rozmowy były przeprowadzane za późno. Zdarza się czasem, że rodzic puka do pokoju nastolatka, wchodzi i w wielkim stresie mówi: „Opowiem ci o seksie”. Dziecko czuje stres rodzica, więc odpowiada: „Tato, lepiej nie, ja wszystko wiem”. Obaj oddychają z ulgą.

Wilk syty i owca cała.

Chodzi o to, żeby tak łatwo nie kapitulować. No bo skąd on „wie”? Od kolegów albo z internetu. To nie są wiarygodne źródła. Innym często popełnianym błędem przez osoby chcące uświadamiać swoje dzieci jest myślenie, że muszą im opowiadać o swoich doświadczeniach seksualnych z przeszłości.

Nie wiem, czy każdy chciałby wiedzieć, jak robią „to” rodzice.

Zupełnie nie o to chodzi!

No więc o co?

O przekazanie rzetelnej, obiektywnej wiedzy na temat ludzkiej seksualności. Weźmy pod uwagę choćby kwestię erekcji, która przecież nie jest dostępna na zawołanie, może zaniknąć w czasie stosunku np. pod wpływem stresu; podobnie jak pod wpływem podniecenia bardzo szybko może dojść do ejakulacji. Ojciec, który nie chce utracić autorytetu, będzie miał problem, żeby opowiedzieć o tym, odnosząc się do swojego życia seksualnego. Więc lepiej nadać takiej rozmowie bardziej neutralny ton. Opowiedzieć też o zmianach, jakie nastąpią w ciele. O tym, że z seksem wiąże się duża odpowiedzialność. O antykoncepcji. Wreszcie o szkodliwości pornografii – bo w dzisiejszych czasach młodzież bardzo często tam szuka nie tylko podniecenia, ale przede wszystkim wiedzy.

Zaniedbania w edukacji seksualnej mają u nas długą tradycję, ciągną się z pokolenia na pokolenie. Skąd rodzic ma czerpać wiedzę, zanim przekaże ją dalej?

Po części z własnego życia, ale to oczywiście nie musi wystarczyć, masz rację. Dlatego jako źródło informacji nieskromnie polecam naszą książkę o męskiej seksualności „Sztuka obsługi penisa”, a o seksualności kobiecej – najnowszą książkę profesora Zbigniewa Lwa-Starowicza.

Z dziewczynkami rozmawiają o „tych sprawach” matki, a z chłopcami – ojcowie. Nie jest to chyba obowiązujący podział.

Wiadomo, że najłatwiej odnosić się do własnej płci. Nie warto jednak na tym się zatrzymywać, bo sytuacje mogą być różne. Dzieci mogą być wychowywane tylko przez jedno z rodziców. Syn może mieć większe zaufanie do matki, a córka do ojca. Wreszcie partner albo partnerka mogą się okazać zupełnie nieprzygotowani do rozmów z dziećmi o seksie. Ale nawet kiedy matka wzięła rzeczywiście na siebie odpowiedzialność uświadomienia córki, ojciec mógłby z nią porozmawiać o… chłopakach. Dlaczego fizycznie się zmieniają, dlaczego zachowują się lub będą się zachowywać w taki, a nie inny sposób.

A co z nie tak rzadkim wmawianiem synom, że lepiej nie uprawiać seksu, bo kobiety chcą tylko złapać faceta na dziecko? Albo z ostrzeganiem córek przed mężczyznami, którym „zależy tylko na jednym”?

Powielanie takich bzdur może mieć wiele negatywnych konsekwencji, łącznie z tym, że można u kogoś wywołać poważne zaburzenia pożądania, wzwodu czy wytrysku, bo będzie miał zakodowane, że w seksie czai się samo zło.

Wszystko ma swój początek w dzieciństwie.

Jeden z moich pacjentów unika seksu, ponieważ uważa, że seks jest brudny. Narządy płciowe są brzydkie i nieładnie pachną, wydzieliny są obleśne… I tak dalej, i tak dalej. Spotyka się z kobietami, ale sądzi, że pójściem do łóżka by je brukał. Źródłem jego podejścia do seksu jest sytuacja rodzinna, w jakiej dorastał. Matka po studiach, nauczycielka. Ojciec robotnik. Podsłuchał kiedyś ich rozmowę, w której matka zarzekała się, że nie będzie z takim prostakiem i brudasem uprawiać już nigdy więcej seksu. Mężczyzna jest prostakiem i brudasem – to mu się mocno zakodowało w głowie.

Niektórzy geje ukrywają przed rodzicami swoją orientację, bo nasłuchali się w domu o tych „okropnych pedałach”. A później ojciec z matką dziwią się, kiedy odkrywają prawdę. „Dlaczego nam nie powiedziałeś? ”. Prosta sprawa. Nie powiedział, bo nie zbudowaliście w nim zaufania!

Trzeba uważać na to, co mówi się przy dzieciach.

Jako psychoterapeuta i seksuolog doceniam rolę filmoterapii, dlatego rodzicom nastolatków polecam film „Cierpienia młodego Edoardo”. Opowiada o tym, jak rodzi się chłopięca seksualność. Trafnie zobrazowane są tam również negatywne skutki wyśmiewania wątpliwości syna w tych kwestiach.

Kadr z filmu 'Cierpienia młodego Edoardo'Kadr z filmu 'Cierpienia młodego Edoardo' Archives du 7e Art/La Regle Du Jeu

A co polecamy rodzicom nastolatek?

„Wilgotne miejsca”, które pokazują, jak można pobłądzić na manowce, jeśli się nie porozmawia z córką o seksualności.

Wspominałeś o pornografii, która bywa dla młodych ludzi źródłem wiedzy na temat seksu, a nie pokazuje przecież jego prawdziwego obrazu. Czy można jakoś odciąć dziecko od dostępu do porno?

Zacznijmy od tego, że w filmach porno występują aktorzy, a nie zwykli ludzie. Dobierani są m.in. pod kątem wielkości penisa, który na dodatek filmowany jest w odpowiedni sposób, przez co łatwo nabawić się kompleksów. Filmy są montowane, więc długość stosunku na ekranie nie odpowiada temu, ile to mogło trwać w rzeczywistości. I wreszcie – w świecie realnym kobiety nie są od razu tak podniecone. Trzeba o to zadbać. Tak samo jak nie od razu po zdjęciu spodni pojawia się erekcja. To wszystko są kwestie, o których warto powiedzieć nastolatkowi. Zgubny wpływ pornografii na życie seksualne jest coraz większy, bo ludzie nie mają tej wiedzy. Psychoedukacja przynosi znacznie lepsze rezultaty niż groźby w rodzaju: „Jak cię znowu przyłapię na Redtube, dostaniesz szlaban na Xboxa”. A odpowiadając na twoje pytanie – tak, można założyć blokadę rodzicielską, filtry na smartfona, laptop, komputery domowe. Warto zadbać, żeby dziecko nie miało kontaktu z pornografią przynajmniej do 16. roku życia.

Wchodzisz do pokoju syna i przyłapujesz go na zabawie pod kołdrą. Jak zareagować?

Robisz krok w tył i cię nie ma. Kilka godzin później przepraszasz syna i mówisz, że to się więcej nie powtórzy oraz że będziesz od teraz pukać przed wejściem do jego pokoju. Wielu rodziców nie zdaje sobie sprawy, do jakiej nerwicy seksualnej doprowadzili swoje dzieci, obecnie już dorosłe. Teraz ci na przykład czterdziestolatkowie mają lęk, że znów ktoś przerwie im seks, tak jak rodzic, który wpadał do pokoju bez pukania. Dramat.

Czy na masturbację może być za wcześnie?

Jeśli masturbacja wynika z regulowania lęku, smutku, żalu, to prowadzi w przyszłości do różnych problemów w seksie, w tym zaburzeń erekcji. Jeśli wynika z uczuć seksualnych, takich jak podniecenie i pożądanie, to jest dobra. Bardzo szkodliwe jest straszenie dzieci tym, że od masturbacji rosną włosy na rękach albo dzieją się inne niestworzone rzeczy, łącznie z bezpłodnością.

Albo karą boską.

No tak, to przecież straszny grzech (śmiech). Miałem paru pacjentów, którzy z rozmaitych powodów w okresie nastoletnim unikali masturbacji, za to nabawili się bólu jąder i nieustannego rozdrażnienia.

Założę się, że z problemami typu ból jąder albo dziwne krostki na penisie dzieci również niezbyt chętnie zwracają się do rodziców.

„Dziwne krostki” okazują się zazwyczaj zupełnie normalnymi gruczołami, ale skąd chłopak ma o tym wiedzieć? To prawda, seks jest w rodzinach tematem tabu do tego stopnia, że nawet o problemach zdrowotnych związanych z tą sferą dzieci wstydzą się z rodzicami rozmawiać. A przecież ból jądra może być objawem nowotworu! Dlatego powtarzam: budujmy z dziećmi zaufanie, żeby obyło się bez przykrych niespodzianek.

Andrzej Gryżewski – psycholog, seksuolog, psychoterapeuta poznawczo-behawioralny.

Przemysław Pilarski – scenarzysta, dramaturg i dramatopisarz. Z Andrzejem Gryżewskim opublikował dwie książki o męskiej seksualności.

ZOBACZ WIDEO

Zobacz także
  • Widok na placu Dżami al-Fana Top 10 atrakcji: Marrakesz
  • Miasteczko Sambuca di Sicilia Dom na Sycylii za 1 euro. Władze kolejnego miasta walczą o mieszkańców
  • Ważne jest to, żeby samemu zastanowić się nad tym, dokąd zmierzamy, a gdzie chcemy się znaleźć W czym by się tu podszkolić? Kilka słów o studiach podyplomowych

Polecamy