Jak one go nazywają. Kobiece określenia penisa

Jesteś Krzysztof, a ona na niego mówi Krzysiu? Trochę ci to uwłacza, raczej odbiera męskość niż jej dodaje? Zastanawiasz się, czy to norma, a może jakaś moda? Nasza ekspertka coś wie i na ten temat.

Nie ma modnych określeń tej części ciała, każda osoba, jeśli ma taką potrzebę, tworzy je samodzielnie, spontanicznie, na skutek jakiegoś zdarzenia, skojarzenia lub ma taki zwyczaj z poprzednich związków.

Z tym że – oczywiście – oprócz nazw uniwersalnych zawsze będą pojawiały się nowe, związane z popkulturą i najnowszymi wydarzeniami. W tym sensie kiedyś niewątpliwie więcej było u nas przyjaznych rozbójników Rumcajsów i nieustraszonych Janosików, dziś więcej imienników posiada taki Iron Man, Thor czy inny Kapitan Ameryka. Czasem nazwy te stają się rodzajem hasła i są stosowane w trakcie towarzyskich spotkań i rozmów, gdy para chce zasygnalizować sobie wzajemnie pobudzenie i wydaje im się, że nikt ich szyfru nie zrozumie. Coś w stylu: „Dopij szybciej tę kawę, kochanie, bo Kapitan nie może tak długo czekać”.

Pary na różne sposoby budują swój intymny świat i to, co dla jednych jest śmieszne, innych pobudza i wydaje się unikalne, wymyślone pierwszy raz właśnie przez nich. Jeśli Zenuś cię niepokoi, nie odpowiada twojej wizji, nie pasuje do emocji, jakie odczuwasz w trakcie seksu z partnerką, zaprotestuj. Nie musisz w ogóle odczuwać potrzeby i przyjemności z nazywania penisa, to naprawdę nie jest żadna norma. Natomiast jeśli to lubisz i tylko nazwa nie przypadła ci do gustu, spróbuj podpowiedzieć partnerce taką, która spełni twoje oczekiwania.

Jeśli to mężczyzna podpowiada partnerce imię dla swego penisa, wtedy najczęściej pojawiają się określenia typu: Pogromca, Bojownik, Wódz, Generał, Komandos,
Olbrzym, Orzeł, Gieroj,  Heros, Superman, Żbik, Dziki, Wielkolud, Sztywniak, Książę, Magik, Prezes, Pyton itp. Czy bardziej młodzieżowe i wyluzowane: Berło, Dzida, Fred, Kapucyn albo anglojęzyczne: Jack, Jimmy, Wally etc. No i są oczywiście klasyczne wulgaryzmy, których tu nie przytoczymy.

Często zdarza się również, że mężczyzna sam dla siebie jakoś swojego penisa nazywa, traktuje jak coś żywego, osobnego. Jak najlepszego kumpla. I dzieli się nadanym imieniem z partnerką lub zostawia je wyłącznie do „użytku własnego”. Jak to jest u ciebie?

Kobiety wolą zdrobnienia i zdaje się, że najczęściej w tym celu używane jest po prostu zdrobnienie imienia partnera lub jakiejś potocznej nazwy – Maciuś, Jędruś, Penisek. Osobną kategorią są nazwy utworzone ze zdrobnień mniej eleganckich i gwarowych określeń męskiego członka. Jakkolwiek z zew-nątrz wydaje się to zabawne albo zwyczajnie męczące, wiele par (nie wszystkie!), i to bez względu na wiek i późniejsze losy związku, przechodzi w trakcie etapu namiętności okres czegoś w rodzaju pieszczotliwego gaworzenia, mówienia do siebie dziecięcym językiem.

U niektórych objaw taki pojawia się również w sferze intymnej, co owocuje m.in. nadawaniem nazw piersiom oraz narządom kobiety. Pojawiają się więc: pączusie, czupiradełka, cukiereczki, gołąbeczki, siostrunie, Agunie, Lalunie itd. Druga strona w tym samym czasie serwuje coś w stylu: piękniutki, kochaniutki, niegrzeczniutki, wielgaśny – i co kto sobie wymyśli.

Dla kobiet bez doświadczeń i z małą potrzebą fantazji seksualnych członek bywa trudny do zaakceptowania i polubienia. Znają tę część męskiego ciała jedynie teoretycznie i żywy obiekt nie wydaje im się ładny, często jest postrzegany jako dodatkowy element, coś przyrośniętego do partnera. Unikają patrzenia, pieszczot, seks oralny akceptują wyłącznie, gdy są biorczyniami. Zdarzają się zresztą i dojrzałe, posiadające partnerów kobiety, dla których, jakby to powiedzieć, estetyka penisa jest trudna do zaakceptowania. Nadanie mu miłego, przyjaźnie brzmiącego imienia spełnia w takich wypadkach rolę bufora i pozwala szybciej oswoić się z fizjologią faceta.

Nawiasem mówiąc, w polskich przyśpiewkach ludowych i powiedzonkach pojawiało się kiedyś znakomite określenie: „żenidło”, dziś zapomniane. Może ktoś je wykorzysta. Ostatnio panuje moda na tzw. swojskość, więc akurat. Da się też, w razie konieczności, zdrobnić.

Krzysztof to bardzo ładne imię!

Więcej o: