Jak podrywać na Tinderze?

Jak to się robi na Tinderze?

Jak to się robi na Tinderze? (NicolasMcComber / Getty Images)

Na Tinderze jest jak w barze: można podbić do dziewczyny i dostać kosza albo wzbudzić jej zainteresowanie, a w konsekwencji poderwać. Jak działać, żeby szybko i bezboleśnie stało się to drugie?

Na początek uwaga: podrywanie na Tinderze (i wielu innych randkowych apkach, na których robi się to w – plus minus – ten sam sposób) nie jest łatwe. Jeśli sądzisz inaczej, jesteś w błędzie. A ten błąd popełniasz, bo oszałamia cię liczba kobiet. Wydawałoby się, że skoro są ich tysiące, wystarczy tylko się sparować i jest po sprawie. Jesteś w błędzie, ale nie jesteś sam.

Byłem pewien, że to się wszystko bardzo szybko potoczy. Dobrze wyglądam, nie mam jakichś specjalnie wygórowanych wymagań, nie tylko modelki przesuwałem w prawo. A jednak okazało się, że przez kilka miesięcy udało mi się spotkać w realu zaledwie z kilkoma dziewczynami, z których naprawdę spodobały mi się dwie

– wspomina Marcin, 34-latek z Warszawy.

Ale nie ma co się zrażać, do dzieła! Żeby w ogóle zacząć, właściwie skonstruuj swój profil. Dodaj kilka prawdziwych i w miarę świeżych zdjęć. Pokaż całą sylwetkę, pokaż uśmiech (to bardzo ważne). Mankamenty ukryj, zalety wyeksponuj. Tak samo, jak robisz to, ubierając się do pracy albo na imprezę, czyli raczej maskując wady, niż udając, że one nie istnieją. Bo przecież i tak dojdzie kiedyś do konfrontacji. I wyjdzie na jaw, że jesteś łysy, masz brzuszek albo krótkie nogi. Aha, no i nie dawaj zdjęcia gołej klaty, choćbyś miał sześciopak, to wieśniackie. A przynajmniej nie na profilówkę.

Potem dodaj opis, dziewczyny lubią opisy, traktują je jako wstępną konwersację. Poza tym ich brak – nie wiedzieć czemu – jest dla nich dość jasnym sygnałem, że chodzi ci tylko o seks.

Zacząłem od profilu bez opisu, ale z dobrymi zdjęciami, wydawało mi się, że to wystarczy. Jednak nie miałem zbyt wielu sparowań. Dopiero jedna koleżanka powiedziała mi, jak dziewczyny to widzą. Kilka krótkich męskich zdań, czym się interesuję i co porabiam w pracy i po pracy rozwiązało problem

– mówi Łukasz, 28-letni pracownik wydawnictwa.

Opis wzbudza zainteresowanie na równi ze zdjęciami. A skoro już przy nim jesteśmy, określ jasno swój cel na Tinderze. Jeśli szukasz żony i matki twoich przyszłych dzieci, nie pozuj na totalnego luzaka. I na odwrót, jeśli szukasz seksu albo niezobowiązującej relacji z seksem w tle (FwB – friends with benefits, co rozumiemy jako „łóżkowi przyjaciele”), też tego nie ukrywaj. Lepiej mieć mniej par, za to konkretnych, niż dziesiątki, ale takich, które wymuszają ciągłe tłumaczenie i wyjaśnianie, że nie jest się maniakiem seksualnym. To działa trochę tak jak z CV: jak wpiszesz, że znasz angielski, a nie znasz, ktoś to zweryfikuje. Na Tinderze, jeśli wpiszesz, że chodzi ci o monogamiczny związek, a tak naprawdę szukasz dziewczyny na noc z piątku na poniedziałek, to prędzej czy później to wypłynie. Stracisz tylko czas, no, chyba że lubisz sobie poklikać, udając kogoś, kim nie jesteś.

Dwa razy zmieniałem swój profil, przyznam, że testowo. Raz zaprezentowałem się jako emocjonalny i romantyczny koleś. Miałem zatrzęsienie polubień. Za drugim razem napisałem, że chodzi mi o relację typu FwB. Prawie żadna mnie nie wybierała. Jasne, że kuszące było mieć wiele par, ale mnie chodziło o koleżeństwo plus flirt, może seks, więc bez sensu było oszukiwać te dziewczyny i ściemniać.

– mówi Łukasz.

Pierwszy krok

It’s a match! Za chwilę poznasz kogoś nowego! Dostajesz taki komunikat i czujesz się podekscytowany. Trochę jak w klubie, kiedy na twój uśmiech wybranka reaguje uśmiechem. Co teraz? Just do it! Działaj.

Po pierwsze, jeśli jesteś facetem, zagadaj pierwszy. My to naprawdę lubimy, zresztą większość z nas jasno to komunikuje w swoich opisach. Może odczekaj chwilę, parę godzin, bo wyjdziesz na napalonego szczeniaka

– śmieje się Klaudia, 33-latka, która spotyka się z mężczyzną poznanym na Tinderze, wcześniej przez kilka miesięcy używała apki i korespondowała z kilkunastoma facetami.

Niby łatwo się mówi, ale macie problem z tym początkiem. Mam wrażenie, że mężczyźni nie wysilają się, zaczynają od sztampy. A to jest Tinder, musisz napisać coś, po czym dziewczyna pozna, że włożyłeś w ten tekst trochę wysiłku. Chcemy wiedzieć, że facet ma fantazję. Z rozmów z koleżankami wynika, że większość z nas skreśla natarczywie komplementujacych i te ich wszystkie „co słychać?”, „co u ciebie?”, „siemka”

– dodaje Klaudia.

Zatem co? Postępuj tak, jak na randce, skup się raczej na niej jako na człowieku, nie obiekcie seksualnym. Jeśli ma opis, odwołaj się do niego. Jeśli nie, dostrzeż jakiś szczegół na którymś ze zdjęć i nawiąż do tego. Zainteresuj ją swoim autentycznym zainteresowaniem. Zadawaj pytania i słuchaj, a nie narzucaj się z sobą. Ona i tak kiedyś zacznie pytać, o wszystko.

To zabawne, ale kobiety na Tinderze – większość z nich – łakną atencji i poczucia wyjątkowości, abstrahują przy tym od oczywistego faktu, że same korespondują z wieloma facetami i „ich” faceci też nie mają jednej sparowanej wybranki

– mówi Marcin. To prawda, panie chcą monogamii w poligamii, to paradoks. Przełóż sytuację na klub. Jakby czuła się kobieta, którą się interesujesz, gdybyś postawił jej drinka, po czym poszedł postawić kolejnej i kolejnej, i kolejnej? A na Tinderze tak właśnie jest, piszesz do wielu, żeby znaleźć tę jedną.  Ale każda musi myśleć, że robisz to tylko z nią.

JAKIE KOBIETY SPOTKASZ NA TINDERZE?

Beznadziejne zachowania

Tinder, podobnie jak bar, ma swoje wieśniackie typy. W barze to kolesie, którzy podbijają z drinkiem i propozycją: „U ciebie czy u mnie, maleńka”. A na Tinderze?

Najbardziej wkurzali mnie „kolekcjonerzy par”, czyli kolesie, którzy nie pisali w ogóle, oraz „duchy”, czyli tacy, którzy znikali bez ostrzeżenia, ale nie kasowali pary ze mną. Było jeszcze paru piszących bardzo dużo, ale unikających spotkania jak ognia

– mówi Łucja, 40-letnia rozwódka, która na Tinderze znalazła nowy związek.

Apka pełna jest różnych świrów, seksualnych i nie tylko, pokiereszowanych kolesi, którzy „psują rynek” – śmieje się Marcin. – Efekt jest taki, że mnóstwo dziewczyn jest urażonych, bardzo zdystansowanych i nieufnych. Wiele razy korespondowałem z kobietami, które nie prowadziły normalnej konwersacji, tylko sondowały mnie. Zadawały milion pytań, jak na przesłuchaniu w komisariacie.

Ale kobiety też nie są bez winy. Chyba największym problemem jest pewien rodzaj pretensjonalności, przekonania o tym, że apka jest miejscem do wyszukiwania rycerzy na białym koniu, facetów bez wad.

Rozwódki z dwojgiem dzieci zachowują się jak panny na wydaniu, piękne, młode i bogate. Albo jak gimnazjalistki, wpisują wtedy infantylne teksty, odpowiadają emotkami i jeszcze mają pretensje, że człowiek nie siedzi w telefonie non stop i nie pisze, obrażają się albo mają fochy, trochę żenada

– narzeka Łukasz.

Jednak chyba głównym kłopotem są zdjęcia. Panie ściemniają nimi tak bardzo, jak to tylko możliwe. Można przyjąć za pewnik, że profilowe zdjęcia nieukazujące całej sylwetki należą do kobiet plus size. Dziewczyny odpowiednimi ujęciami, a czasami filtrami, ukrywają przede wszystkim tuszę i wiek. Spotkania są wtedy dość bolesne.

Człowiek nie wie trochę, jak się zachować, bo na żywo dziewczyna wygląda zupełnie inaczej. Dla mnie to największa wtopa, dwa razy czułem się zwyczajnie oszukany

– mówi Łukasz.

Co, jeśli masz coś na sumieniu?

W ogóle ściemnianie jest sporym problemem na Tinderze: zarówno kobiet, ukrywających miłosne zawody i fizyczne mankamenty, jak i większości facetów, o czym dość jasno mówią dziewczyny. „Ściemnianie” to delikatne słowo, bo w rzeczywistości chodzi o kłamanie. Jak się okazuje, my ukrywamy nie tylko drobiazgi (raczej wzrost), ale też sprawy poważne.

Cała masa tinderowych lowelasów jest w serwisie tylko po to, żeby pozwolić sobie na seks bez zobowiązań. Ściemniają więc, że są wolni, podczas gdy są żonaci, że nie mają dzieci, podczas gdy po domu biegają urocze bobasy, że są prezesami, podczas gdy pracują na śmieciówkach i nie mają zamiaru zapłacić nawet za herbatę

– mówi Klaudia.

Takie grube ściemy prędzej czy później wychodzą na jaw, ale co z mniejszymi? Czego nie powinno się pisać, żeby nie uciąć tematu? Znów posłużmy się barowym przykładem, czyli Tinderem w realu. Nikt przecież nie podchodzi do dziewczyny z propozycją drinka, mówiąc: „Wiesz, żona mnie zdradziła sześć lat temu, rozwiedliśmy się, puściła mnie z torbami, nie mam zaufania do kobiet, a moje problemy z alkoholem pojawiły się dwa lata temu w konsekwencji tej traumy”. Prawda, że to słaby sposób na gadkę?

Adekwatnie na Tinderze nie trzeba od razu uderzać w wysokie C. Kłopoty ma każdy. Gdyby nie miał, nie szukałby drugiej połówki (na życie lub do łóżka, bez znaczenia) w telefonie. Newralgiczne informacje warto jednak przemilczeć lub ukryć, przynajmniej na początku. To nie jest kłamstwo, tylko zwyczajne odkładanie pewnych rozmów na potem, kiedy przyjdzie na nie czas. Nie ma żadnego powodu, żeby zwierzać się ze wszystkich mrocznych tajemnic dziewczynie albo dziewczynom, które być może zostaną tylko znajomymi.

Z drugiej strony, nie ma sensu jawnie kłamać, bo kłamstwo wyjdzie prędzej czy później. Małe – od razu (np. to, że jesteś niski). Grubsze potem: w łóżku, na kolejnej randce, na jakimś wspólnym wyjściu czy wyjeździe, jeśli sprawy przybiorą poważny obrót. Nie chcemy straszyć, ale wyobraź sobie, że naściemniałeś jak Kwaśniewski w sprawie wykształcenia i… zakochałeś się w wybrance z Tindera. Odkręcanie wszystkiego – że jednak nie jesteś z Krakowa, tylko z Sosnowca (albo na odwrót), jednak nie prowadzisz firmy transportowej, tylko jesteś kierowcą tira (albo na odwrót), jednak nie potrafisz kochać się godzinę, tylko 10 minut (albo na odwrót), to raczej słaba akcja, która może zabić podstawę każdego związku (dozgonnego, przyjacielskiego, jednonocnego), a więc zaufanie. A ono jest potrzebne tak samo do małżeństwa, chodzenia ze sobą, jak i do FwB, a nawet ONS (ang. one night stand: przygoda na jedną noc).

W doskonałej potrawie przyprawa jest tylko dodatkiem podkreślającym smak. Na Tinderze ściema powinna być uzupełnieniem, a podstawą jednak prawda. Więc ściemę lepiej stosować z umiarem.

ZOBACZ WIDEO

Zobacz także
  • Krzysiek Sokołowski, lider Nocnego Kochanka MOTOsonda: Krzysiek Sokołowski
  • aplikacje urządzeń kompatybilnych z systemami Google Home i Amazon Alexa Hej, Gugel, sam se pobruszę!
  • Sneakerheadzi. O kolekcjonerach sportowych butów Sneakerheadzi. O kolekcjonerach sportowych butów
Komentarze (1)
Jak podrywać na Tinderze?
Zaloguj się lub komentuj jako gość
  • avatar

    Gość: raza

    Oceniono 1 raz -1

    W tych czasach tinder to przeżytek. My z partnerem , z którym obecnie jestem poznaliśmy się na portalu easysex.eu , gdzie weszliśmy w stały układ czyli sex bez zobowiązań. Jest nam tak dobrze , nie mamy dzieci dlatego nie ma się do czego czepić.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX

Polecamy