Seks z komputerem. Rozmowa z seksuologiem o uzależnieniu od cyberprzyjemności

Dlaczego internetowe porno jest niebezpieczne? Przemysław Pilarski pyta seksuologa Andrzeja Gryżewskiego.

Od seksu też można się uzależnić.

Oczywiście. Powiem więcej: specjalizuję się w pracy z osobami, które dotyka problem seksoholizmu. Nie są to odosobnione przypadki.

Różne drogi prowadzą w ten ciemny zaułek. Jedna z nich wiedzie przez pornografię, inna przez agencje towarzyskie, jeszcze inna przez aplikacje w telefonie. Albo przez lasy na poboczach ruchliwych dróg.

Skupmy się na pornografii, bo to główny problem naszych czasów. Seksuolodzy uważają, że jesteśmy w złotym wieku masturbacji. Bardzo często przychodzą do mnie na terapię mężczyźni, którzy wycofują się z seksu partnerskiego i przeżywają seksualność wyłącznie w kontakcie z internetowym porno.

Ale dlaczego wycofują się z seksu partnerskiego?

Typowy mężczyzna opiera swoją męskość na dwóch filarach (niestety): po pierwsze, jakim jestem pracownikiem tudzież przedsiębiorcą; czy szanują mnie współpracownicy, ile zarabiam, czy jestem kompetentny i mam perspektywy rozwoju przed sobą. A po drugie, czy mam wzwód i czy radzę sobie w seksie, czy nie. Więc kiedy „nie radzi sobie w seksie”, a o to nietrudno ze względu np. na przepracowanie czy zmęczenie, wybiera drogę samotnego zaspokajania siebie przed komputerem.

Za wcześnie?

Na to zawsze jest za wcześnie, gdy jesteś w relacji, na której ci zależy.

Niepowodzenie w seksie to sygnał do pracy, nie do kapitulacji.

Dokładnie. Rozmawialiśmy o tym i na łamach „Logo”, i w „Sztuce obsługi penisa”.

Odsyłamy zatem do lektury, a ja pytam: dlaczego uprawianie seksu z komputerem jest dla mężczyzn niebezpieczne?

Z komputerem albo ze smartfonem. Mam klientów, którzy potrafią kilka razy dziennie w czasie pracy wyjść z telefonem do toalety i tam się ochoczo masturbować. To samo dotyczy uczniów w szkołach. A dlaczego jest to niebezpieczne? Bo prowadzi do uzależnienia.

Przyjemności trzeba sobie dawkować.

Mózg szybko przyzwyczaja się do poziomu bodźców, które otrzymuje, dlatego chce więcej. To prowadzi do tego, że niektórzy spędzają wiele godzin w poszukiwaniu filmu, który wreszcie ich podnieci tak, jak jeszcze żaden do tej pory, co zresztą nigdy nie nastąpi. Nieustannie się przy tym masturbują, co, gdy wreszcie dochodzi do próby normalnego stosunku – o ile dochodzi – prowadzi do zaburzeń erekcji lub wytrysku.

Przemęczony penis nie chce współpracować.

Nie chce współpracować w trakcie współżycia, ponieważ przyzwyczaił się do masturbacji. Inne niebezpieczeństwo polega na tym, że mężczyźni próbują niekiedy przenieść do realnego życia to, co zobaczyli w filmach porno.

Wchodzi taki do mieszkania i mówi, że przyszedł naprawić pralkę, a potem nagle się rozbiera i zaczyna się supernamiętny seks?

To by było jeszcze pół biedy. Ale i w tej sytuacji kryje się niebezpieczeństwo. Wiesz jakie?

Że pomyli mieszkania?

Że nie będzie miał erekcji.

Zonk.

W filmach porno mężczyzna zdejmuje spodnie i jest od razu gotowy do uprawiania seksu. W realnym życiu często tak się nie dzieje. Niestety, wielu mężczyzn, a też i kobiety, czerpie wiedzę z pornografii, przez co brak erekcji na samym wstępie odbierają jako coś, co nie powinno mieć miejsca. Tymczasem to zupełnie naturalne. Tylko osoby cierpiące na priapizm non stop chodzą ze wzwodem, co jest zresztą źródłem dyskomfortu i bólu.

Uzależniony od pornografii bohater filmu „Don Jon” dostawał erekcji na sam dźwięk uruchamianego komputera. Odruch psa Pawłowa.

W psychologii nazywamy to warunkowaniem klasycznym. Jest to niezwykle silne warunkowanie. Ale czy dźwięk Windowsa powinien nas podniecać?

Z pornografii próbujemy przenieść też do życia różne nieprzystające do realiów zachowania. Nie tylko przecież mężczyźni, ale też kobiety są na tych filmach podniecone, od razu gotowe do akcji. W życiu tak nie ma, kobieta podnieca się znacznie wolniej niż mężczyzna. W filmach porno praktycznie nie ma gry wstępnej, która jest niezbędnym składnikiem „normalnego” seksu. Apeluję do mężczyzn, panowie, gra wstępna potrafi zdziałać cuda. Wasz członek nie jest czarodziejską różdżką, nie zaczaruje waszej kobiety, jeśli jej nie dacie uwagi, zaangażowania, zainteresowania i czułości.

Ale wracając do porno, mężczyźni, oglądając takie filmy, odnoszą błędne wrażenie, że seks może trwać w nieskończoność. Zapomina się o tym, że są one montowane.

Wreszcie – pozycje w seksie. Aktorzy porno są w pracy, dlatego starają się i wykonują nieraz imponującą wręcz akrobatykę. Nie wszyscy jednak są tacy zdolni, pozycje w naszym codziennym pożyciu wypadałoby dobierać pod kątem potrzeb, możliwości własnych oraz partnerki, partnera.

Tytułowy 'Don Jon' ma na koncie
liczne podboje, jednak pełną satysfakcję
osiąga samotnie, oglądając porno.Tytułowy 'Don Jon' ma na koncie liczne podboje, jednak pełną satysfakcję osiąga samotnie, oglądając porno. .

Pamiętam z naszych poprzednich rozmów, że i rozmiar członka potrafi być przez filmy porno „zafałszowany”.

Oczywiście! Aktorzy są specjalnie dobierani pod tym względem, a jeśli nie spełniają standardów producenta, filmuje się ich pod odpowiednim kątem, aby członek wydawał się większy. Przypominam, że średnia długość penisa w Polsce to 12-14 cm. Można też „oszukać” ilość spermy w wytrysku.

Jak?

Do tej strony penisa, która nie jest filmowana, doczepia się specjalny kranik, np. z jogurtem.

Sprytne.

Może i sprytne, ale z tego potem u setek tysięcy ludzi biorą się kompleksy: że mam za małego albo że mój wytrysk to takie nic. Czyli że coś jest ze mną nie tak.

A fetysze? Kogoś może pociągać coś, na co nie ma zgody w jego związku. Przebieranki, piss, BDSM. Ogląda to sobie w internecie i w ten sposób zaspokaja tę potrzebę. Czy nie?

Można tak urozmaicać życie, pod warunkiem że nie spędza się w ten sposób więcej czasu niż z drugą osobą w sypialni.

Po czym rozpoznać, że jest się uzależnionym od seksu? Właśnie po tym, że zajmuje to coraz więcej czasu?

Wiele jest wyznaczników uzależnienia od seksu, np. zaczynasz zauważać, że:

- zarywasz noce,
- masz coraz słabszą koncentrację,
- dawno się nie widziałeś z przyjacielem lub kolegą,
- drażni cię rodzina,
- nieuważnie jeździsz autem,
- miałeś ryzykowny seks (bez prezerwatywy) i badania na HIV,
- zakaziłeś się chorobą przenoszoną drogą płciową,
- wydajesz pieniądze na pokazy płatne, na prostytutki i cichodajki,
- ciężko ci poczuć radość z małych przyjemności,
- nudzisz się podczas rozmów, a szerzej otwierasz oczy, tylko gdy widzisz nagość i akty ginekologiczne,
- przestałeś się kochać z partnerką,
- podczas kolejnej zdrady nie masz już wyrzutów sumienia.

To wszystko są istotne czynniki. Mogą cię dotyczyć trzy z nich i już to świadczy, że jesteś seksoholikiem.

Jak leczy się to uzależnienie?

Mam klienta, który pracował we Francji. Wyjechał jakieś dwa-trzy lata temu, ale nie nawiązał tam żadnych kontaktów towarzyskich. Nie zaprzyjaźnił się z nikim. Wracał z pracy koło 18-19, odpalał pornografię i siedział przed nią do drugiej w nocy. Całe weekendy potrafił spędzać w ten sposób. Rok temu wrócił do Polski, przyszedł do mnie na terapię. Ustaliliśmy, że w weekendy czyta książki, chodzi na spacery, wyjeżdża za miasto – słowem, nie tyka komputera. W tygodniu po pracy chodzi na cross fit, na siłownię. Potem wraca do domu zmęczony i idzie spać. Wyznaczyłem mu też sprytne kary umowne za potknięcia i korzystanie z porno. Z relacjami społecznymi jest jeszcze u niego średnio, ale stara się motywować ludzi w firmie do wspólnego wyjścia na piwo na przykład. I to rewelacyjnie działa.

Wyjście sprzed komputera na świat.

Tak można to obrazowo nazwać. W żołnierskich słowach, trzeba przerzucić się z seksualności wirtualnej na realną.

Czy partnerka, partner może jakoś pomóc osobie uzależnionej?

Bardzo łatwo robić wymówki, ale to chyba nie jest wyjście. Partner ma ograniczone możliwości wpływu. Dla osoby uzależnionej jest często największym wrogiem. Takie partnerskie interwencje kończą się fiaskiem. Na osoby uzależnione najlepiej działa doświadczenie straty – w momencie, gdy partner opuszcza związek, osoba uzależniona wita się z rzeczywistością i rusza na terapię.

Osobie uzależnionej trudno przyznać się, że ma problem.

Blokuje to mechanizm iluzji i zaprzeczania. Osoba uzależniona ma poczucie, że kontroluje uzależnienie, ale to tylko iluzja. Zaprzecza, że jest uzależniona. To świat ma problem, a nie nałogowiec.

Czy kobieta także może uzależnić się od porno?

Jedna piąta osób uzależnionych od seksu to kobiety. Panie uzależniają się od fantazjowania, flirtowania w nieskończoność przez internet i w klubach. Od porno rzadziej, ale mam w terapii takie klientki.

A dzieci? Podobno polskie dzieci są w czołówce, jeśli chodzi o dostęp do pornografii. Jak je przed tym uchronić?

Zacznijmy od rozmowy. Opowiedz dziecku rzeczowo, dlaczego pornografia nie jest dla niego a nie tylko mówiąc „nie, bo nie”. Dla pewności zainstaluj K9 na telefonie dziecka czy inne aplikacje blokujące dostęp do pornografii.

Grając na komputerze, można rozładować agresję, napięcie. Czy podobny efekt może przynieść masturbowanie się przy porno?

Kiedy czujesz rozdrażnienie i jesteś przekonany, że jedynie siadając do komputera, możesz się uspokoić, to znak, że kroi się uzależnienie. Kiedy chcesz spędzić po prostu miły czas, zrelaksować się – nic nie stoi na przeszkodzie. Osoba nieuzależniona chce doświadczyć w pornografii czegoś ekstra. Osoba uzależniona chce wreszcie osiągnąć spokój, znaleźć jakieś takie
ostateczne zaspokojenie. Które przy uzależnieniu jest niemożliwe.

Czy to jest tak, że samo rozdrażnienie wywołuje podniecenie? Czy najpierw jest myśl: „A, to może małe sam na sam z Pornhubem”?

Najczęściej nawrót uzależnienia wywołuje HALT. Jest to akronim złożony z angielskich słów: hungry, angry, lonely & tired. Głód, złość, samotność i zmęczenie to czterech jeźdźców apokalipsy, Kiedy czujesz potrzebę masturbacji czy uprawiania seksu, zastanów się, czy nie stoi za tym jeden z nich. Jeśli tak – trzeba zaspokoić tę potrzebę (głodu, złości itp.) w inny, bardziej odpowiedni sposób.

Według statystyk Pornhuba przeciętny polski użytkownik spędza na tym portalu średnio 9 minut i 58 sekund. To dużo czy mało? Liderami są Filipińczycy, którym zajmuje to 13 minut i 50 sekund.

Ze statystyką jest tak, że jeśli ty jesz kapustę, a ja mięso, to razem jemy gołąbki [śmiech]. Moi pacjenci średnio oglądają porno po dwie godziny kilka razy w tygodniu.

Jak z perspektywy gabinetu oceniasz odsetek osób uzależnionych? Zakładam, że jest to liczba rosnąca..

Społecznie około 10% populacji to osoby uzależnione od seksu. Natomiast jak zacząłem pracę w seksuologii 13 lat temu, to mężczyźni z uzależnieniem od seksu zjawiali się u mnie sporadycznie. Obecnie przychodzi kilkudziesięciu seksoholików miesięcznie; jest to tendencja rosnąca.

Polacy są pornograficznymi patriotami. Na 12 najpopularniejszych fraz wpisywanych przez naszych rodaków do wyszukiwarki Pornhuba aż 7 zawiera słowo „polskie”, „polska” itp. Czy to efekt rządów PiS? [śmiech] A na serio, jak można to wytłumaczyć?

Myślę, że większość nie zrozumiałaby po prostu dialogów [śmiech]. A poważnie to klienci mówią mi, że lubią oglądać Polki w wersji rozwiązłej i wyuzdanej. Myślę, że to kompensacja tego, że w łóżku z kobietami doświadczają bierności partnerki i „bladego afektu” [śmiech], jak to się kiedyś mawiało w psychiatrii, czyli miałkości w mimice i mowie ciała.

Najbardziej jednak zaskoczyło mnie w tych statystykach to, że zdecydowana większość użytkowników, bo aż 71,6%, ogląda porno na smartfonach. Czyli tak jak mówiłeś – w pracy, w szkole…

W łazience, żeby szybko się podniecić, zanim zacznie się uprawiać seks z partnerką, która już nie pociąga jak kiedyś. Albo i w ogóle nie pociąga, bo porno przejęło monopol na pożądanie. Smartfon ma wiele zalet dla tych, którzy robią to w konspiracji. Prowadzi to jednak do poważnego kryzysu. Zacierają się bowiem granice między domem a pracą, seksualnością a internetową pornografią. A brak granic nie jest dobry, ponieważ dają nam one poczucie funkcjonowania w bezpiecznych strefach.

Andrzej Gryżewski – psycholog, seksuolog, psychoterapeuta poznawczo-behawioralny. Założyciel CBTseksuolog.pl.

Przemysław Pilarski – scenarzysta, dramaturg i dramatopisarz. Z Andrzejem Gryżewskim opublikował dwie książki o męskiej seksualności.

Więcej o: