Egzamin ustny w sypialni. Rozmowa z seksuologiem o seksie oralnym

Znali go starożytni Inkowie, zajmuje cały rozdział w "Kamasutrze", spowodował, że Hugh Grant stanął przed sądem, omal nie doprowadził do impeachmentu Billa Clintona. Chyba żadna inna forma seksu nie obrosła w tyle legend i w taką symbolikę jak seks oralny. Jeśli wierzyć tym legendom, jest to najwspanialsza rzecz pod słońcem, ale...

Jak seks oralny wygląda z perspektywy gabinetu seksuologa?

Zdecydowanie nie tak różowo! Mam klienta po trzydziestce, który – jak obliczył – uprawiał dotąd seks z blisko czterdziestoma kobietami. Zdarzało się, że zaspokajały go oralnie. No i wyobraź sobie, że on tego nie wspomina dobrze.

To wręcz niewiarygodne.

A jednak. Dla niego ten oral był zawsze przeciętny, średni. Albo miał lęk, że nie dojdzie, albo po prostu się nudził. Szukał inspiracji za oknem, oglądał plakaty i obrazy na ścianach, fantazjował sobie o czymś. Zawsze czekał na koniec, nie podobało mu się to. Czasami czuł dyskomfort, czasami obojętność. Czasami czuł, że partnerka dotyka zębami żołędzi.

Oj, to boli. Nie miał szczęścia.

Jakoś mu nie szło. Mimo że tych kobiet było całkiem sporo, że to nie były zawsze one night standy, ale i związki – niekiedy paroletnie. Aż wreszcie poznał kobietę, z którą tego szczęścia doznał.

Oralnego?

Nie tylko.

Może właśnie o to chodzi!

Może właśnie o to chodziło w jego wypadku. Może chodziło o to, że do tej pory nie spotkał właściwej osoby. Jego obecna partnerka odpowiada mu pod wieloma względami, a seks oralny z nią opisuje jako absolutnie mistyczne doznanie. Przy czym nie jest to kobieta, która diametralnie różni się od pozostałych, choć niewątpliwie łączy w sobie atrakcyjny dla niego wygląd, intelekt, emocje. Ona ma ogroną akceptację dla jego ciała. Mówi mu: „Twój penis jest tak piękny, że mogłabym się do niego modlić”. To go ujmuje niemożebnie.

A jaki z tego wniosek dla naszych czytelników?

Taki, że po pierwsze, seks oralny to nie zawsze autostrada do nieba. Ale też po drugie, żeby się nie zrażać problemami, które mogą wystąpić. Seksualność człowieka jest na tyle skomplikowana, że bardzo często trzeba się naczekać albo i napracować, by uzyskać pożądany efekt.

PRZECZYTAJ TEŻ: Jak utrzymać seks w związku? Rozmowa z seksuologiem

Scena, w której bohaterka „Celebrity” Woody’ego Allena uczy się uprawiać seks oralny na bananie, jest praktycznie nie do odnalezienia w sieci. Ciekawe dlaczego. Ale wszyscy dobrze wiemy, jak duże znaczenie ma tutaj technika.

Jedna z partnerek mojego klienta podeszła do tematu z ciekawości. „Nie jadłam sushi, to zjem”. Za moment jednak okazało się, że sushi to surowa ryba. Więc szybko się zniechęciła, a on skończył jako niezaspokojony królik doświadczalny. Seks oralny nie jest niczym nadzwyczajnym. Znali go już starożytni. Najlepiej więc traktować go zupełnie naturalnie.

Jako element gry wstępnej?

Na przykład.

U gejów jest to często element gry wstępnej.

U wielu osób hetero też. Najpierw pocałunki, potem seks oralny, na końcu penetracja. Są jednak tacy, którzy przykładają do tego szczególne znaczenie. I wszystko OK – o ile to działa.

Są też tacy, którzy uważają, że seks oralny to nie seks. Na przykład Bill Clinton.

Jeśli rezygnują z gry wstępnej na rzecz szybkiej penetracji, bo tylko to jest według nich seksem, może u nich dojść do przedwczesnego wytrysku z powodu nadmiaru bodźców spowodowanego tym, że od razu przystępują do penetracji. Gradacja jest taka: pocałunki – umiarkowane podniecenie, seks oralny – duże podniecenie, penetracja – megapodniecenie. Warto sobie stopniować doznania, po co się spieszyć? Ale można też traktować seks oralny jako autonomiczną aktywność seksualną. My w seksuologii uważamy, że to pełnoprawny seks. Bo jest to kontakt ze strefami erogennymi, który ma wywołać podniecenie i przede wszystkim aktywizować największy organ seksualny, czyli mózg.

Jak często słyszysz od pacjentek, że seks oralny je poniża?

Bardzo często. Jednakże najczęściej zdarza mi się słyszeć niezbyt apetyczne opowieści o tym, że zniechęciły się, bo partner nie zadbał o higienę genitaliów. Węchomózgowie to jedna z pierwotnych struktur; ta trauma może zostać na dłużej. Zaraz po tym plasuje się wątek naciskania przez mężczyzn, wręcz zmuszania kobiet do tego. Z pewnością nie tędy droga, no, chyba że chce się partnerkę odstręczyć. Odsetek kobiet, które uważają, że to poniżej ich godności, też jest całkiem spory. Podobnie jak tych, które uważają, że to coś „nienormalnego”. Jedna z moich klientek zarzeka się, że nigdy nie będzie uprawiała z mężem seksu oralnego, ponieważ „to jest coś, co kupuje się od prostytutek na mieście”.

Z tego, co wiem, prostytutki mają znacznie szerszy wachlarz usług.

No właśnie. Tu ciekawostka – pewna prostytutka, która przychodzi do mnie na terapię, rzeczywiście uwielbia zaspokajać oralnie mężczyzn. Ale nie czuje się przy tym w żaden sposób poniżona, wręcz przeciwnie. Ma poczucie, że trzyma w rękach największy skarb mężczyzny, przez co ma nad nim pełną kontrolę.

Ciekawe. Ale rzeczywiście, coś w tym jest.

Mężczyzna, kiedy ona go stymuluje, robi się wręcz uległy, całkowicie poddany jej pieszczotom.

Żołądź to bardzo delikatne miejsce. Tak samo zresztą jak wagina i łechtaczka, które także należy stymulować z wyczuciem. Dobrze mówię?

Bardzo dobrze. I tu kolejna ciekawostka. Łechtaczka u podnieconej kobiety ma tendencję do „chowania się”. Fałdki skóry nabrzmiewają i ochraniają ją, osłaniają – żeby nie została podrażniona i nie doświadczyła mikrourazów. Wielu mężczyzn błędnie interpretuje to jako spadek podniecenia partnerki. Są w szoku. Była łechtaczka – nie ma! O ile w ogóle zauważą łechtaczkę, bo słyszę od klientek, że jest przez mężczyzn często pomijana. Wpychają język do waginy albo ssą wargi sromowe jak żelki Haribo, a nie myślą, żeby zająć się łechtaczką.

PRZECZYTAJ TEŻ: Toksyczny związek, toksyczny seks. Rozmowa z seksuologiem

Kobietom zdarza się za to „zapominać” o jądrach.

Tak, wielu mężczyzn o tym mówi. Jądra są bardzo wrażliwe. Niektórzy lubią też w czasie seksu oralnego mieć pieszczony odbyt – i tutaj dopiero zaczynają się schody! „Jak powiedzieć o tym partnerce, żeby nie uznała mnie za geja?”. A przecież on chce ją, a nie innego faceta o to poprosić! Kończy się to utratą erekcji, bo on dostaje za mało bodźców.

Ale wracając jeszcze do łechtaczki. Ciekawe, że wśród klientek, które przychodzą do mnie z tym, że nie uprawiają seksu, unikają go, zdarzają się kobiety z jej przerostem. Łechtaczka ma wtedy nawet do kilku centymetrów. Wystarczy, żeby jeden tylko partner zareagował na nią histerycznie, a kobieta zamyka się na seks.

W naszych książkach rozmawialiśmy o facetach, którzy unikają seksu, bo mają w swoim odczuciu za małego członka. A jak to jest z kobietami?

Kobiety mogą wstydzić się nie tylko za dużej łechtaczki, ale też wyglądu swojej waginy – zbyt dużych warg sromowych albo np. tego, że joni [wagina, ze sanskrytu – przyp. red.] jest nieogolona. Jeśli chodzi o seks oralny, często unikają go kobiety po cesarskim cięciu. Nie chcą, żeby mężczyzna patrzył na bliznę. To samo u tych z większym brzuszkiem. Niektóre kombinują: nie zdejmują sukienki, podwijają ją. Kiedy mężczyzna jest na linii wzroku, dotykają się dłońmi, całują, dla nich jest to OK. Kiedy schodzi niżej, zaczyna się problem. Przy czym dany mężczyzna zazwyczaj nie wie, że ona wstydzi się swojego wyglądu, więc bierze to do siebie. Że albo coś źle zrobił, albo zaspokajał ją w nieodpowiedni sposób, albo po prostu nie jest dla niej atrakcyjny.

Komunikacja w seksie. Ciągle to powtarzamy.

Może się zdarzyć, niestety, że i komunikat zaboli. Jeden z moich klientów zwrócił uwagę partnerce, żeby uważała na zęby w czasie seksu oralnego. Przez ileś razy mężnie to znosił, cierpiał dla sprawy, dla związku. Ale w końcu doszedł do wniosku, jakże słusznego, że nie chce dłużej cierpieć. Powiedział jej to delikatnie, ale ona się obraziła, bo ma osobowość narcystyczną. Niestety, nie unikniemy takich sytuacji. Ale pamiętajmy, że to nie my mamy wtedy problem. Warto popracować nad odróżnianiem informacji zwrotnych od rzeczy niemiłych.

Nad odróżnianiem informacji, nad techniką, nad akceptacją siebie. Tyle rzeczy może wyjść przy takim niepozornym lodziku czy minecie. Właśnie, kwestia języka. Jeśli chodzi o seks oralny w stronę mężczyzny, słownik jest dość rozbudowany – negatywnie. „Lachociąg”, „ssij mi druta” itp. Nie słyszy się prawie w ogóle w obelżywym kontekście słowa „mineciarz”. Z czego to wynika?

Z męskocentrycznej kultury, w jakiej żyjemy. Jak już mówiliśmy, oralne zaspokajanie kogoś kojarzyć się może z poniżeniem. I rzeczywiście, wielu mężczyzn fantazjuje o tym w ten sposób, także wielu gejów, tych submisywnych. Na filmach porno seks oralny jest wulgarny, szybki, ostry. Te wzorce przenikają do naszej świadomości, czy chcemy tego, czy nie. I potem, kiedy dochodzi do przenoszenia tych wzorców w real, pojawia się problem. Kobiety skarżą się, że mężczyźni pracują językiem za ostro, podobnie mężczyźni. Jeden z klientów porównał fellatio w wykonaniu swojej partnerki do prania ubrań w potoku. Pach! Pach! Pach! O kamień. Tłuczenie to nie seks. Być może dlatego kobietom, niezależnie od orientacji, zdarza się fantazjować o tym, że liże je inna kobieta. Dlaczego? Bo ona po prostu będzie wiedziała, jak to robić. Z zaangażowaniem, z zaopiekowaniem się nią; subtelnie. Kiedy kobieta jest hetero, fantazjuje o tej drugiej nie jako o kobiecie, tylko jakby o przedłużeniu samej siebie. Choć oczywiście zdarzają się kobiety, w których fantazjach mężczyzna bierze za włosy i ostro penetruje gardło. Ale tych jest zdecydowana mniejszość, mimo że w fantazjach wielu facetów seks oralny z kobietą wygląda właśnie w ten sposób.

PRZECZYTAJ TEŻ: Waginosceptyczni, czyli o seksie millenialsów. Rozmowa z seksuologiem

Pamiętajmy więc o byciu subtelnym i uważnym w łóżku.

No, chyba że ktoś nam zakomunikuje, że wolałby ostrzej. Z tego specyficznego postrzegania seksu oralnego wynika jeszcze jeden problem. Wielu mężczyzn fantazjuje o tym, lecz nie chce w ten sposób „zbrukać” swojej partnerki. Więc albo zdradzają, albo się powstrzymują.

A przecież wystarczy nie robić tego jak na filmach porno. Nikt nie musi przed nikim klęczeć, można leżeć na łóżku, przytulać się, całować, pieścić w tym czasie.

Otóż to. Albo w pozycji 69. Ale najpierw trzeba przełamać blokadę w głowie, która nie pozwala myśleć o kontakcie ust z genitaliami jak o czymś normalnym. Uważają, że to niegodne, brudne. Tego typu blokady mają często osoby, które w ogóle traktują cielesność jako coś obrzydliwego, obślizgłego.

Słynne biegnięcie pod prysznic dwie sekundy po orgazmie.

Na przykład. A przecież to nasza fizjologia. To my jesteśmy fizjologią, więc nieakceptowanie jej to nieakceptowanie samego siebie. Są też takie osoby, które rezerwują seks oralny dla momentu, kiedy naprawdę będą czuć, że to jest to. Jest on bowiem dla nich czymś szczególnie intymnym. Wyrazem akceptacji, pożądania. Do penetracji zakładasz prezerwatywę, a tutaj jednak kontakt jest bardziej bezpośredni.

Co w sercu, to na języku.

Andrzej Gryżewski - psycholog, seksuolog, psychoterapeuta poznawczo-behawioralny. Założyciel CBTseksuolog.pl.

Przemysław Pilarski - scenarzysta, dramaturg i dramatopisarz. Z Andrzejem Gryżewskim opublikował dwie książki o męskiej seksualności.

Więcej o: