"Dywizjon 303. Historia prawdziwa". Czy warto wybrać się do kina?

Piotr Adamczyk w filmie 'Dywizjon 303. Historia prawdziwa'.

Piotr Adamczyk w filmie 'Dywizjon 303. Historia prawdziwa'. (B. MROZOWSKI)

Kilkanaście dni po wizycie w kinie na "303. Bitwa o Anglię" postanowiłem naprawić swój błąd i tym razem postąpić zgodnie z poleceniem na plakacie "Dywizjonu 303. Historia prawdziwa", a więc "nie pomylić filmu".

„Dywizjon 303. Historia prawdziwa” to film, który już na starcie ma duży problem – trudno o nim mówić, nie odnosząc się co chwilę do obrazu „303. Bitwa o Anglię”, który trafił na ekrany kin dwa tygodnie wcześniej. Nie oznacza to jednak, że dzieło Denisa Delicia stoi na straconej pozycji – na jego korzyść (przynajmniej na pierwszy rzut oka) działają doskonale znane twarze, a także błogosławieństwo rodziny Arkadego Fiedlera (który zresztą pojawia się w filmie).

O ile „303. Bitwa o Anglię” mógł się pochwalić obecnością Iwana Rheona (Ramsay Bolton z „Gry o tron”) oraz Milo Gibsona (syna słynnego Mela) w obsadzie, tak „polski” film o Dywizjonie 303 stawia na sprawdzone na naszym gruncie rozwiązania. I tak Janem Zumbachem jest Maciej Zakościelny, Witoldem Urbanowiczem – Piotr Adamczyk, a między nimi możemy dojrzeć między innymi Antoniego Królikowskiego i Jana Wieczorkowskiego. No dobrze, a jak to wszystko wypada na ekranie? Cóż...

'Dywizjon 303. Historia prawdziwa' w kichach od 31 sierpnia'Dywizjon 303. Historia prawdziwa' w kichach od 31 sierpnia fot. P. Fotek

„Dywizjon 303. Historia prawdziwa” – co tu nie zagrało?

Nawet bez odnoszenia się do obrazu Davida Blaira trudno nazwać „ten polski” film o Dywizjonie 303 udanym. Po raz kolejny okazało się, że popularne powiedzenie „gdzie kucharek sześć, tam nie ma co jeść” nie wzięło się znikąd – i mam tu na myśli scenariusz. Trudno uwierzyć, że nad jego tworzeniem pracowały aż trzy osoby. Efekt starań Jacka Samojłowicza, Krzysztofa Burdzy i Tomasza Kępskiego delikatnie mówiąc nie zachwyca i mocno rzutuje na odbiór całości. Mamy tu do czynienia z chaosem – sceny walk powietrznych serwowane są na zmianę z tymi, w których dzielni Polacy relaksują się w pubie przy szklaneczce whisky, i tak przez większą część filmu. Podobnie jak w przypadku „303. Bitwa o Anglię” nie zadbano o to, aby w odpowiedni sposób przedstawić widzowi poszczególnych bohaterów. Polscy piloci – wszyscy jak jeden mąż – są tu dzielni, niezłomni i… w sumie tyle można powiedzieć o ich charakterach. To i tak sporo, bo jeszcze mniej wiemy o ich wzajemnych relacjach – powodem jest brak interesujących dialogów pomiędzy postaciami. Film Denisa Delicia posiada wiele cech wspólnych z obrazem Davida Blaira, ale niestety jednym z nich jest brak ładunku emocjonalnego – skoro nie wiemy nic o poszczególnych bohaterach, to niespecjalnie przejmujemy się ich losem.

„303. Bitwa o Anglię” – tutaj przeczytasz recenzję „tego drugiego” filmu

„Dywizjon 303. Historia prawdziwa” – co tu zagrało?

Największą zaletą filmu są efekty specjalne. Chociaż film zrealizowano z dość skromnym jak na ten gatunek budżetem, to sceny walk powietrznych wyglądają lepiej od tych, które możemy zobaczyć w „303. Bitwa o Anglię”. Sporym zaskoczeniem jest sposób, w jaki zdecydowano się przedstawić antagonistów – w ogromnej większości dzieł traktujących o drugiej wojnie światowej niemieccy żołnierze to bezmyślna szara masa, ślepo wierząca w hitlerowską ideologię. Tu jest inaczej – doświadczony niemiecki oficer zdaje sobie sprawę z tego, że znalazł się po stronie agresora. Sceny, w których temperuje neoficki zapał młodego lotnika, zapatrzonego w Führera jak w obrazek, są chyba najlepszymi w całym filmie.

 

„303. Bitwa o Anglię” kontra „Dywizjon 303. Historia prawdziwa”. Który jest lepszy?

Historia polskiego Dywizjonu 303 imienia Tadeusza Kościuszki jest zdecydowanie warta tego, żeby się z nią zapoznać i cieszy fakt, że w ostatnim czasie cieszy się takim zainteresowaniem filmowców. Szkoda jedynie, że twórcy obu filmów nie wykorzystali drzemiącego w niej potencjału. Dzieła Denisa Delicia i Davida Blaira – pomimo wielu różnic – cierpią w zasadzie na ten sam problem. Jest nim brak dobrego scenariusza i brak pomysłu na ciekawe opowiedzenia historii Zumbacha, Urbanowicza i innych pilotów. A tak dowiadujemy się, że Polacy wielkimi lotnikami byli. I szkoda, że owej tezy nie udało się w przekonujący sposób udowodnić.

Zobacz także
  • Rozejm w Compiegne - kończący I wojnę światową układ rozejmowy pomiędzy Ententą i Cesarstwem Niemieckim, uzgodniony w poniedziałek 11 listopada 1918 o godzinie 5:12 i podpisany o 5:20 rano w wagonie kolejowym w lesie Compiegne Jak brzmiał koniec wojny?
  • Kadr z filmu 'Nie jestem łatwy' Molestowani. Gdy mężczyzna jest ofiarą
  • Jak chronić oczy? Polecane narzędzia i dodatki
Skomentuj:
"Dywizjon 303. Historia prawdziwa". Czy warto wybrać się do kina?
Zaloguj się lub komentuj jako gość

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX

Polecamy