10 zasad, jak kupować wakacje "last minute"

Planujesz tegoroczne urlopy? Radzimy co zrobić, by zaoszczędzić jak najwięcej kupując ofertę last minute. Spoiler: nie, Bułgaria za 2 tysiące to nie jest dobry deal.

1. Zaplanuj urlop z głową

Mało kto może sobie pozwolić na wakacje z dnia na dzień - wpada oferta, idę do szefa i biorę dwa tygodnie urlopu. Jeśli, jak większość ludzkości, urlopy wpisujesz z wyprzedzeniem - uwzględnij, że lepiej jest brać wolne niekoniecznie od poniedziałku do piątku, by lecieć od soboty do soboty. Biura podróży zazwyczaj oferują tygodniowe wakacje i samolot czarterowy lata na danej trasie tylko w konkretny dzień. Sprawdź rozkład lotów w biurze podróży, żeby wiedzieć czy np. na Cypr samolot lata w danym biurze zawsze we wtorki czy czwartki i tak dopasuj urlop. Minus: tracisz dzień urlopu więcej. Plus: zyskujesz kasę, bo wycieczki z wylotami w weekendy są zazwyczaj droższe. I kolejny: powrót do Polski z urlopu np. w środę powoduje, że po przylocie masz tylko dwa dni pracy do weekendu.

2. Nie licz na last minute w szczycie sezonu

Sezon turystyczny na urlopy nad Morzem Śródziemnym, gdzie znajduje się najwięcej kurortów upodobanych przez Polaków, trwa oczywiście w wakacje, czyli w lipcu i sierpniu. Bo dzieci mają wtedy wolne, bo jest największa gwarancja pogody, bo na miejscu jest najwięcej atrakcji. Dlatego trudno wtedy liczyć na prawdziwe perełki - może pod płaszczykiem "superoferty" znajdziesz Bułgarię za 1700 zł, ale ta sama wycieczka oferowana w czerwcu będzie nawet o 40% tańsza. Najbardziej zabójczy dla portfela jest jednak sezon świąteczno-noworoczny. Wówczas rosną ceny zarówno biletów lotniczych, jak i ofert turystycznych. Niestety. Cały świat chce wtedy gdzieś lecieć, a trend spędzania świąt i Sylwestra "pod palmami" się nasila, więc musisz zapłacić więcej. Pogódź się z tym lub pomyśl o innym terminie.

3. Jedź kiedy dzieci chodzą do szkoły

Zdecydowanie najlepsze oferty są od ok. 5 stycznia (czyli po powrotach z wyjazdów sylwestrowych) do ferii zimowych (wtedy znów na chwilę rosną, bo dzieciaki mają wolne). Następnie między feriami zimowymi do majówki (tu uruchamiane są już kierunki typowo wakacyjne), w czerwcu (już latają czartery, już jest ciepło, ale jeszcze dzieci mają rok szkolny), potem w listopadzie i grudniu, ale tylko przed świętami. Ludzie trzymają wtedy pieniądze na prezenty, mają wigilie pracownicze, zamykają rok budżetowy i nie chcą nigdzie latać. Naszym zdaniem najlepszym miesiącem na urlop (zakładając, że nie ma się dzieci) jest końcówka maja i czerwiec. Ładna pogoda, mniejsze tłumy, niskie ceny.

4. Wybierz tani kierunek

Z "bliskich krajów" będą to zapewne: Turcja, Egipt, Bułgaria i znów Tunezja, która nadrabia straty. Ewentualnie Grecja, ale to zależy od regionu (upiornie drogie Santorini i Mykonos, zawsze przystępne Korfu i Rodos). Natomiast w listopadzie, grudniu czy styczniu w dobrych cenach będą także Wyspy Kanaryjskie czy Madera - może nie są to kierunki idealne na plażowanie, ale zapewne 20 stopni Celsjusza to będzie miła odskocznia od polskiej zimy. Z pełnej egzotyki - w dobrej cenie są Emiraty Arabskie, szczególnie Ras Al-Cjama, a na miejscu czeka nas w styczniu super pogoda, piaszczyste plaże i wysoki standard hoteli. Bywa też Kenia czy Oman (w czterech gwiazdkach w all-inlusive) za nawet 2500 zł/os, bywa Dominikana a nawet Meksyk czy Tajlandia za ok. 3500 zł/os. Z objazdówek - Ecco Holiday oferuje bardzo dobre wycieczki do Chin - za przelot, zakwaterowanie, wyżywienie i pełen program zwiedzania życzą sobie często poniżej 3 tys. zł. Minus: pogoda w Pekinie nie przekracza wówczas 10 stopni. Coś za coś.

5. Listopadowe last minute we wrześniu to wcale nie jest last minute

Jeśli pani w biurze podróży mówi nam we wrześniu "mam świetną ofertę last minute na listopad", to znaczy, że to nie jest żadna dobra oferta, a już tym bardziej oferta "last minute", bo owych minut jeszcze trochę zostało. Formuła "Last Minute" wzięła się ze strachu biur podróży przed "przewożeniem powietrza" - czyli woleli sprzedać miejsce w czarterze nawet za piątą część ceny, niż puszczać do Egiptu czy Tunezji pusty samolot. A klient? Miał wprawdzie poczucie, że zostały tylko przebrane oferty i korzysta z turystycznego "outletu", ale zyskiwał pieniądze. Z czasem słowa "last minute" stały się wręcz synonimem wakacji z biura podróży, jakby innych nie było. Tylko kiedyś kupowano wycieczki najwcześniej na tydzień przed wakacjami, dziś oferty pod szyldem "na ostatnią chwilę" oferowane są znacznie wcześniej. Mimo wszystko nadal głównym celem operatora jest zapełnić samolot. Im później podejmiesz decyzję, że polecisz, tym cena będzie zawsze niższa. Szaleńcy potrafią rezerwować ostatnie miejsca na dzień przed wylotem (zyskując kasę). Jedyna obawa: wskutek wzrostu transakcji w internecie, organizatorom łatwiej jest oszacować zainteresowanie daną ofertą i odpowiednio wyliczyć liczbę miejsc. Dlatego może się okazać, że na dzień przed wylotem, w samolocie nie zostanie już ani jedno wolne miejsce (choć w praktyce rzadko się to zdarza).

6. Zrezygnuj z plażowania

Zastanów się czy urlop musi jednoznacznie kojarzyć się z opalaniem i pełnym słońcem. W styczniu czy listopadzie biura podróży oferują wycieczki na Maltę, do Turcji czy do Maroka w bardzo atrakcyjnych cenach - nawet za 500 zł za tydzień, z przelotem, hotelem i śniadaniami w cenie. Jest wtedy chłodniej, nie ma tłumów, spadają ceny w lokalnych restauracjach. Oferta adresowana jest do klientów, których bardziej interesuje wynajęcie samochodu, objechanie regionu, odwiedzenie miłych miasteczek, przesiadywania w knajpkach, ewentualnie relaks w basenie z podgrzewaną wodą lub krytym zamiast leżenia na plaży. Może to jakiś pomysł?

7. Nie przywiązuj się do kierunku

Idąc do biura podróży nie nastawiaj się, że to np. musi być Grecja czy Turcja, bo być może w dobrej cenie trafi się kierunek, o którym nigdy nie myślałeś. Np. po "arabskiej wiośnie" touroperatorzy poszerzyli ofertę o Albanię i Czarnogórę i spędziło tam udane wakacje wielu Polaków. Biura podróży otrzymują dofinansowania od poszczególnych regionów turystycznych, dzięki czemu turysta płaci mniej. Sprytny zarządca kurortu i tak wie, że turysta przyjedzie i zostawi pieniądze w lokalnych restauracjach i sklepikach z pamiątkami. Może właśnie taki mniej oczywisty kierunek dobrze wybrać "na lasta"?

8. Last minute to także bilety czarterowe

Biura podróży oferują nie tylko pełne pakiety wakacyjne - przelot, hotel, transfer z lotniska, ale także same bilety lotnicze na swoje połączenia. Jest wiele kierunków, gdzie okazuje się to najlepszym rozwiązaniem - zamiast lecieć z przesiadkami na greckie wyspy czy przepłacać lecąc do Egiptu dobrze polecieć w jednej kabinie z klientami biur podróży. Bo bezpośrednio, bo bagaż w cenie. Najlepsze oferty ma TUI - zdarzają się bilety nawet za 299 zł do Turcji czy Maroka, za 599 zł do Emiratów Arabskich albo na Wyspy Kanaryjskie czy za 1200 do Kenii albo Meksyku. Tu też obowiązuje zasada: im później, tym taniej.

9. Nie idź na lotnisko spakowanym, by kupić ofertę. To mit.

Chyba, że jesteś Niemcem - tam taka forma jest bardzo popularna i zawsze znajdziesz coś ciekawego przychodząc na lotnisko gotowym na wyjazd. Ich rynek jest lepiej rozwinięty - jest zdecydowanie większy popyt, więcej biur podróży, połączenia obsługują większe samoloty. W Polsce krążyły historie jak to para szła na lotnisko i kupowała na miejscu wycieczkę za 500 zł na Malediwy, ale raczej niewiele ma wspólnego z rzeczywistością. Lepszy będzie laptop, 2 godziny wolnego czasu i wolny wieczór dzień przed planowanym wylotem. Minus: może wszystko być wyprzedane albo może okazać się, że najlepsza oferta nie jest wcale z Poznania, jak planowałeś, ale z Łodzi. Jednak od czego mamy autostrady?

10. Nie zapomnij o first minute!

Biura podróży ostatnio stawiają na tą formę sprzedaży - hucznie ogłaszają w swoich reklamach już we wrześniu, że wystartowała sprzedaż wycieczek zimowych i czas wymyślić wakacje. Nie ma się co im dziwić - lepiej jak najszybciej sprzedać jak najwięcej, niż prowadzić wojnę psychologiczną z klientem na ostatnią chwilę. Są już pierwsze rezultaty tej strategii - według statystyk Travelplanet.pl 40% turystów decyduje się na wakacje "Last Minute", a aż 25% na "first minute" i ten odsetek wzrasta. Plusy: na początku sprzedaży mamy znacznie większy wybór. Promocje są wysokie - operator nie tylko schodzi z ceny, ale też często dorzuca np. darmowe ubezpieczenia, miejsca dla dzieci czy wycieczki fakultatywne na miejscu. Plusy: choćby nie wiem co, opłacone, "trzeba" lecieć. Minusy: nie każdy lubi planować wakacje z takim wyprzedzeniem. Mimo wszystko, jeśli możemy sobie pozwolić na zaplanowanie wakacji z półrocznym wyprzedzeniem, to dobrze skorzystać z tej promocji.

Więcej o: