Jak skutecznie nauczyć dziecko oszczędzania pieniędzy?

Do tej pory ojcowie, którzy chcieli nauczyć swoje pociechy właściwego zarządzania budżetem, mieli właściwie tylko jedną możliwość - dawać im kieszonkowe i liczyć na to, że te będą mądrze wydawać powierzone pieniądze. Tylko nigdy tak naprawdę nie miało się pewności, na co dziecko wydało swoją "pensję".

Dzięki rozwojowi technologii w ostatnich latach znacząco zmieniło się podejście do korzystania z bankowości. Obecnie większość operacji można wykonać z poziomu aplikacji na smartfona, a czasochłonne stanie w kolejkach do okienek praktycznie odeszło w zapomnienie. Mobilna rewolucja w tej dziedzinie nie ominęła też dzieci i nastolatków, którzy obecnie nie muszą posiadać konta w banku, aby móc korzystać z dobrodziejstwa zarządzania budżetem za pomocą smartfona – a to dzięki aplikacji Cashap.

Zasada działania Cashap jest prosta. W aplikacji można zbierać i oszczędzać pieniądze na konkretne cele, a także robić zakupy. Płaci się bezpośrednio środkami zebranymi w Cashap – nie trzeba mieć konta bankowego ani karty płatniczej. Dzięki temu dziecko uczy się zarządzać własnym budżetem i korzystać z nowoczesnych narzędzi finansowych bez umów i dodatkowych kosztów. Edukacja w tym duchu jest o tyle ważna, że obecnie młodzi dość wcześnie zaczynają gromadzić własne środki. Z ostatniego raportu CBOS wynika, że aż 59% nastolatków pracuje dorywczo w wakacje, 38% w ciągu roku szkolnego, a 13% ma stałą pracę. Tyle samo zarabia, handlując w sieci. Dzięki temu uczniowie dysponują od 300 do nawet 1000 złotych miesięcznie.

Jak to wygląda w praktyce?

Nastolatek rejestruje się w aplikacji i przegląda produkty znanych i lubianych  marek. Wybiera to, co chciałby dostać np. na urodziny – deskę, bluzę, bilet do kina, nowe słuchawki albo karnet festiwalowy. Następnie zakłada zbiórkę, do której zaprasza znajomych i rodzinę. Sam także może dorzucić własne oszczędności do zbiórki.

Musi ją odpowiednio umotywować i przemyśleć, tak, żeby inni zechcieli wesprzeć jego cel i nie poczuli się urażeni czy pod presją. Jeśli uda mu się zebrać określoną kwotę, kupuje wymarzony produkt, a jeśli nie, może zaoszczędzić niewykorzystane środki albo przeznaczyć je na zbiórki innych użytkowników. W ten sposób poznaje od podstaw i uczy się integrować cztery podstawowe funkcje pieniądza: zarabianie, wydawanie, oszczędzanie i dawanie. Jest lepiej przygotowany do wejścia w dorosłe życie i bez problemów rozmawia o sprawach finansowych

– tłumaczy Marta Kaleńska, CEO w Cashap.

Rodzic ma kontrolę

Instalując Cashap na własnym telefonie, rodzic może śledzić i kontrolować aktywność swojego dziecka w aplikacji, m.in. zatwierdzając jego wybory zakupowe i listę kontaktów, do których nastolatek chce wysłać zaproszenie do zbiórki. Może, ale nie musi, bo jeśli dziecko dobrze sobie radzi, można z tej funkcji zrezygnować.

Opiekun może być też spokojny o fundusze własne i dziecka – Cashap nie jest bankiem, ale spełnia wszystkie stawiane bankom wymogi bezpieczeństwa. Jako MIP (Mała Instytucja Płatnicza) Genzet, twórca aplikacji, podlega kontroli  Komisji Nadzoru Finansowego.

Co ma z tego dziecko?

Marki, które tworzą ofertę Cashap, zostały wybrane przez samych nastolatków jako te najbardziej atrakcyjne. W aplikacji można kupić ich produkty po mniejszych cenach. Są też dostępne edycje limitowane i wersje na wyłączność. Ale to nie wszystko, co nastolatek zyskuje, instalując Cashap w swoim smartfonie.

Z punktu widzenia nastolatków Cashap to wirtualny portfel, dostęp do limitowanych produktów najlepszych marek i możliwość podejmowania własnych decyzji finansowych. Rodzicom aplikacja przywraca kontrolę nad tym, co kupują i kogo proszą o pieniądze ich dzieci. Jedna i druga strona zyskuje narzędzie edukacji finansowej, a pozbywa się problemu niechcianych i niepotrzebnych prezentów

– dodaje Marta Kaleńska.

Życie w sieci, zakupy w realu

Z badań wynika też, że chociaż dzisiejszy piętnastolatek urodził się ze smartfonem w dłoni, to zakupy robi raczej w realu. Dlaczego? Z jednej strony lubi chodzić po sklepach w grupie znajomych i traktuje to jako rozrywkę. Z drugiej strony jeżeli już robi zakupy w sieci, to często cały proces musi finalizować za niego rodzic. On sam nie ma zdolności prawnej (jeśli ma mniej niż 13 lat) albo nie korzysta jeszcze z usług banku, czyli nie ma jak za swoje zakupy zapłacić.

Więcej o: