Cotygodniowy przegląd gadżetów

Grają, myją, trasportują. To gagżety, o których będzie głośno. Lub nie będzie - ale warto się z nimi zapoznać.

Ruroślad
Stator tak się ma do hulajnogi jak monster truck do pikapa (o ile ktoś kiedyś stworzyłby monster trucka o powściągliwym dizajnie). Oczywiście nie służy on do niszczenia zwykłych hulajnóg, ale do prostego i przyjaznego środowisku pokonywania krótkich
dystansów. Stator ma elektryczny silnik i mechanizm samobalansujący, rozpędzi się do
40 km/h i przejedzie 32 km na jednym ładowaniu. Wielkie opony i przerośnięte ramy
sugerują zastosowanie terenowe, ale w dojazdach do pracy przyda się raczej urzędnikowi niż drwalowi.
Stator.com

Roland Aerophone GoRoland Aerophone Go fot. materiały promocyjne

Dęcie bez zadęcia
Kto powiedział, że gadżety typu kilka-w-jednym robi się tylko dla majsterkowiczów? Roland Aerophone Go to (między innymi) saksofon, klarnet, flet i trąbka w jednym cyfrowym instrumencie przypominającym nieco melodykę. Gdyby melodyki robiła firma Razer. Ma Bluetootha (i apkę), to ważna nowość. Jeśli dopiero się uczysz, ucieszy cię – i twoich sąsiadów – opcja podłączenia słuchawek.
Cena: 1900 zł

ION-SeiION-Sei fot. materiały promocyjne

Jon na ząb
Nazywając ION-Sei szczoteczką elektryczną, nie mamy na myśli tylko źródła zasilania, ale też sposób, w jaki czyści zęby. Ten japoński wynalazek wykorzystuje naturalny ładunek elektryczny ludzkiego ciała i produkuje ładunek przeciwny, który wpływa hamująco na rozwój bakterii w jamie ustnej. Wytworzone elektrony przenoszone są na zęby przez wodę i ślinę, więc do szczotkowania nie potrzebujesz używać pasty do zębów. Oczywiście całe to czyszczenie zębów ładunkami elektrycznymi to subtelna, nowoczesna technologia. Nie da się jej zastąpić przegryzieniem kabla pod napięciem.
Cena: 620 zł

Więcej o: