Mój pierwszy raz: epilacja (nie mylić z depilacją)

Mój pierwszy raz: epilacja

Mój pierwszy raz: epilacja (Franek PRZERADZKI franekp@gmail.com)

Usuwanie włosków? Prawdę mówiąc, wzbraniałem się przed tym, ale skoro gładkość może pomagać też w ringu.

Może byś się wydepilował? – napisał w tradycyjnie lakonicznej wiadomości redaktor Marcin.

– Ale że co?

– Bikini, klatę, nie wiem, wymyśl sobie.

Pomysł o tyle zabawny, że jestem blondynem z zarostem nastolatka. Włosy na klacie urosły mi dopiero w 32. wiośnie życia, kiedy Misia była w ciąży. Tak że mało jest włosów do tego depilowania. Idę do Misi.

– Wydepilować sobie coś? – pytam, licząc, że powie: „Nie, skąd! ” i będę miał wymówkę. Liczę na to, bo tak szczerze mówiąc, to się boję, dziewczyny zawsze straszą, że to jest bardzo nieprzyjemne.

– Pachy sobie wydepiluj – odpowiada Misia i niewzruszona wraca do swoich zajęć. Czyli koło ratunkowe zatonęło.

Dzień przed brazylijskim dżiu-dżitsu (pisaliśmy o tym w TYM MIEJSCU) zgodnie z zaleceniami salonu Beauty Skin golę sobie maszynką pachy. Pierwszy raz w życiu. Dziwna sprawa, ale w sumie to uczucie całkiem przyjemne. Rano idę na dżiu-dżitsu i zauważam, że Kuba ma wygolone pół łydki. Po operacji, jak się okazało, ale zanim się o tym dowiedziałem, wygadałem się, że idę na depilację. Wstyd się przyznać przed takim wojownikiem, ale Kuba mówi, że on z tematem  jest zaznajomiony. Gładkość w jakimś stopniu pomaga na ringu, jak się okazuje.

Godzinę po turlaniu się z Zosią na macie melduję się w klinice na warszawskim Żoliborzu. Cały czas trochę się wstydzę, że w ogóle tu jestem, ale w poczekalni jest kilku innych chłopaków. Formularz zdrowotny, a w nim zadowolony znajduję literówkę. „Epilacja” zamiast „depilacja”.

Formularz wypełniony, idę do gabinetu na spotkanie z panią Anetą. Pani Aneta, magister kosmetolog, specjalistka od laseroterapii, a też w pierwszym zdaniu mówi mi o epilacji. Więc dopytuję, o co chodzi, i okazuje się, że depilacja to wyrywanie włosów, zaś epilacja to niszczenie cebulek włosów laserem. Czyli żadnej literówki nie było, tylko ja nawet nie wiedziałem, na co się zapisałem. Dalej jest wywiad zdrowotny i okazuje się, że strasznie dużo rzeczy jest niewskazanych przed zabiegiem laserowym. Nie wolno być pokaleczonym, nie można brać lekarstw, nie można być opalonym i wiele, wiele innych. Jak na oddawaniu krwi prawie. Chodzi o to, że większość z tych rzeczy mogłaby skutkować zwiększonym obrzękiem i bólem po zabiegu. Tylko i aż tyle.

No dobra, przeszedłem wywiad, zdejmuję koszulkę i kładę się na łóżku, a panie Dominika i Aneta zabierają się za laser. Dziewczyny z laserem – marzenie geeka, ale moje kosmate myśli przegrywają ze strachem. Ciemne okulary na oczy, ręce do góry i lecimy. Dziewczyny przykładają mi laser i… nic. No, może nie nic, ale prawie nic. Mam do czynienia z Grzmotem (czyli laserem Thunder) i to podobno dlatego. Najnowocześniejsza technologia, cuda pod napięciem, grunt że nie boli. Po dosłownie trzech minutach jest już po wszystkim, a mi nic nie dolega. Blondynów podobno boli mniej, to inna sprawa. Teraz, za kilka dni, wypalone włoski odpadną, a ja przez parę miesięcy będę miał gładkie pachy. Fajne to jest, słowo daję, tylko koledzy przestali mnie zapraszać na piwo.

więcej: www.beautyskin.com.pl

Zobacz także
  • Monopoly for Millennials Cotygodniowy przegląd gadżetów
  • Piotr Granicki przy pracy Jest taki zawód: projektant słuchawek
  • 26 rzeczy, które będą podstawą twojej garderoby 26 rzeczy, które będą podstawą twojej garderoby

Polecamy