Mój pierwszy raz: badanie prostaty

W życiu każdego mężczyzny przychodzi pora na jego pierwsze per rectum. Poważnie, jakbyś nie był zorientowany. Zrobiłem to, żebyś ty też poszedł.

My przyszliśmy z naszą prostatą – to zdanie profesor Piotr Radziszewski często słyszy od żony ciągnącej swojego męża za ucho do gabinetu. Mężczyźni nie chorują, wiadomo. To znaczy chorujemy, słynne męskie przeziębienie to jedna z najpoważniejszych sytuacji kryzysowych dla wielu polskich rodzin. Niemniej, kiedy przychodzi do rzeczy ważkich, lubimy odwlekać diagnozę w nieskończoność. To „prawda ulicy”, ale lekarze od męskich spraw, z którymi rozmawiałem, zdecydowanie taki stan rzeczy potwierdzają. 

Droga do urologa 

Zaczyna się od skierowania. Klasycznie profilaktyka, a dokładniej pierwsze kontrolne badania prostaty, zaczyna się po czterdziestce. Niemniej jest kilka symptomów, które są powodem, by do urologa udać się niezależnie od wieku. Zebrawszy się na odwagę i dopingowany przez naczelnego, idę do szpitala na Lindleya, zapisuję, czekam swoje i w końcu widzę się z lekarzem. Wszystko finansuje NFZ. Swoje trzeba odstać, ale za to portfel pozostaje nieuszczuplony. Siadamy w gabinecie i rozmawiamy, ja w tym czasie piję, ile wlezie, bo podczas badania ma mi się chcieć siku. Trafiam w ręce (od razu zwróciłem uwagę, że dosyć duże) profesora Piotra Radziszewskiego. Postawny człowiek z kolorową muszką na szyi. 

Rozmowa na męskie tematy. Seks i sikanie.Rozmowa na męskie tematy. Seks i sikanie. Albert Zawada / Agencja Gazeta

– Dlaczego muszka? – pytam z lekkim niepokojem. Krawat w szpitalu jest niepraktyczny, przenosi zarazki i stwarza inne problemy, o których szkoda gadać, bo a nuż coś właśnie jesz. Profesor jest kierownikiem Katedry i Kliniki Urologii Ogólnej, Onkologicznej i Czynnościowej Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego. Spokojniejszy wiem, że trafiłem w dobre ręce. Jakkolwiek duże by one były. 

Kiedy trzeba?

Dopytuję, skąd facet ma właściwie wiedzieć, że powinien pójść do urologa jeszcze przed czterdziestką. Po pierwsze, zaburzenia erekcji. Nie można ich lekceważyć, bo oprócz oczywistych problemów w łóżku są też niezłym prognostykiem nadciągającego zawału serca. Jedno i drugie wynika z zaburzeń krążenia. Z tym, że jest tu jedno „ale”. Jeśli zaburzenia mają charakter bardziej emocjonalny, to jak najbardziej warto się nimi zająć, ale raczej z psychoterapeutą niż urologiem. Skąd wiedzieć, jakie jest podłoże? 

Tutaj anegdota, którą opowiedziała nam niedawno przyjaciółka, matka trzyletniego syna. Tego syna kilka dni wcześniej dziadek przypinał do fotelika w samochodzie

– Dziadku – mówi trzylatek – jest mi bardzo niewygodnie. 

– A dlaczego jest ci niewygodnie? – pyta zdziwiony dziadek. 

– Bo mam bardzo duży wzwód – odpowiada rzeczowo wnuk. 

No więc pamiętasz, jak za nastolatka budziłeś się w nocy, było ci bardzo niewygodnie i było to widać gołym okiem? Dorośli też mają tak mieć, choć może nie aż tak często. Jeśli zauważysz, że poza powtarzającymi się problemami z performensem w sypialni o każdej porze nocy piżama leży jak ulał, to znak, że warto udać się z tym tematem do urologa. Badania wskazują, że pierwszy zawał następuje średnio pięć lat po wystąpieniu pierwszych problemów z erekcją. Wtedy wszystko jest jeszcze do naprawienia, później będzie tylko trudniej. 

Ta butelka to pomoc naukowa. Profesor Radziszewski na niej omawia
pracę pęcherza.Ta butelka to pomoc naukowa. Profesor Radziszewski na niej omawia pracę pęcherza. Albert Zawada / Agencja Gazeta

Druga rzecz to sikanie. W zasadzie wszystko można zobaczyć w „Dniu świra”, no ale jeśli zobaczysz, że sikasz zdecydowanie częściej niż kiedyś lub że „niedowysikujesz się” do końca, to coś jest na rzeczy. Spokojnie, nic ci nie utną, po prostu idź do lekarza. Poinstruowany wypełniam standardowe międzynarodowe formularze IPSS i IIEF-5. Są w nich dosyć intymne pytania, czasem trzeba się też zastanowić, więc do wypełnienia warto przygotować się jeszcze przed wizytą. Luz, nie narobisz się. Pierwszy formularz traktuje o oddawaniu moczu i składa się z ośmiu pytań, drugi dotyczy erekcji i ma pięć pytań. Mnie z IPSS wychodzi, że jestem pacjentem granicznym. Raczej wszystko OK, ale jednak warto sprawdzić.  

USG pozwala sprawdzić, czy po sikaniu coś zostało w pęcherzu. Wynik
0,0 jest powodem do radości, dostałem wydruk na dowód, że się 'dowysikuję'.USG pozwala sprawdzić, czy po sikaniu coś zostało w pęcherzu. Wynik 0,0 jest powodem do radości, dostałem wydruk na dowód, że się 'dowysikuję'. Albert Zawada / Agencja Gazeta

USG, czyli koszulka do góry, spodnie w dół i mizianie po podbrzuszu. Trochę takie jak kobiety w ciąży, nic nieprzyzwoitego. Fotograf Albert mógł bez wstydu zostać w gabinecie i z uśmiechem na twarzy robić zdjęcia. Po USG idę do łazienki, gdzie sikam do śmiesznego pisuaru. Ten pisuar to uroflowmetr, drukuje mi później, ile wysikałem i jaki miałem strumień. Po tym jeszcze jedno USG, ale trochę inne. To sprawdza, czy „dowysikałem się” do końca. Po pisuarze idę na badanie krwi, biomarker PSA. To też trochę dmuchanie na zimne, ale jest szansa, że jakbym miał raka prostaty, to z tego badania wiedziałbym o tym odpowiednio wcześnie. Badanie PSA trzeba po czterdziestce zrobić bezwzględnie, jeśli ktoś w rodzinie na raka chorował. Moja męska linia raka prostaty nie dożywała. 

Per rectum 

Pozostaje ostatnia kwestia. Palec. Czy rzeczywiście jest niezbędny? Profesor odpowiada tak: USG jedno i drugie mówi bardzo dużo, ale wprawiony palec mówi jeszcze więcej. Jeśli badanie miałby robić palec niewprawiony, to równie dobrze można je sobie odpuścić. No, ale jeśli są jakiekolwiek wątpliwości, a wprawiony palec jest pod ręką, to lepiej zacisnąć zęby i dać się zbadać. Zaciskam i po minucie jest po sprawie. Nie kuliłem się jak pies przy kupci, nikt nie wchodził w trakcie badań z pytaniem o klucz. Zdecydowanie mój pierwszy raz – i wiem, że to zabrzmi dziwnie – polecam. Od dnia badania śpimy z żoną i naszą prostatą znacznie spokojniej.

Po wszystkim rozstaliśmy się w dobrej atmosferze. Dla profesora
takie badania to codzienność, dla mnie zdecydowanie pierwszy raz.Po wszystkim rozstaliśmy się w dobrej atmosferze. Dla profesora takie badania to codzienność, dla mnie zdecydowanie pierwszy raz. Albert Zawada / Agencja Gazeta

Dlaczego naprawdę warto badać prostatę? 

U każdego mężczyzny z czasem prostata się rozrasta. Wyjściowo ma około 15 g, więc nie mówimy tu o dużych zmianach. Ten przyrost jest wpisany w fakt bycia mężczyzną, niemniej może mieć różne tempo i charakter. Żyjemy coraz dłużej, w związku z czym rak prostaty zbiera zdecydowanie większe żniwo niż kiedyś. Według danych NFZ 87% zachorowań występuje po 60. roku życia. Kiedyś go po prostu nie dożywaliśmy. 

Profilaktyka i leczenie wczesnych stadiów jest praktycznie bezproblemowe. Czasem to po prostu odpowiednia dieta: dynia, słonecznik, palma sabałowa, pokrzywa czy śliwa afrykańska, które spowalniają przerost. 

W innych przypadkach to leki z gatunku tych na nadciśnienie lub obniżających testosteron w samej prostacie. W jeszcze innych lekarstwa na zaburzenia erekcji. Czyli przyjemne z pożytecznym. 

Więcej o: