Podwodne jaskinie, zatopione wraki i bardzo tanio! Jak nurkowanie, to tylko w Turcji

Australia za daleko, a Malediwy zbyt drogie? Nic straconego. Tureckie wybrzeże oferuje świetne warunki do nurkowania, a cenami będziecie pozytywnie zaskoczeni!

Turcja to cały czas ścisły top wśród najczęściej wybieranych przez Polaków krajów podczas wakacji. Nie wszyscy jednak wiedzą, że oprócz zwiedzania i wylegiwania się na plażach można tu także nurkować. To atrakcyjna propozycja, szczególnie biorąc pod uwagę, że w tym kraju kursy nurkowe należą do najtańszych na świecie!

Podwodne atrakcje w kurortach

Bodrum to raj dla fanów nurkowania. W okolicach tego popularnego, położonego w południowo-zachodniej części kraju egejskiego kurortu powstało aż 20 baz. To tutaj znajdziemy rafę koralową (20 minut od miasta znajduje się Buyuk Rif, czyli Duża Rafa i Kucuk Rif - Mała Rafa), a także rozmaite formacje skalne. Są to idealne miejsca zarówno dla doświadczonych nurków, jak i tych, którzy dopiero zaczynają swoją przygodę z tym sportem. Na przykład znajdująca się obok Kurt Burun formacja skalna rozpoczyna się około trzech metrów od tafli wody i sięga do głębokości prawie 30 metrów. Oprócz różnych kolorowych rybek można tu zobaczyć ośmiornice, barakudy i węgorze Moray.

Trochę dalej, w odległości ok. 40 minut rejsu od Bodrum, u wybrzeży Czarnej Wyspie (Kara Ada) znajduje się ciekawa podwodna jaskinia o głębokości ponad 14 metrów. Wejście do jaskini jest bardzo szerokie, dlatego mogą tu nurkować także mniej doświadczeni turyści. Przyciągają ich zwłaszcza występujące w jej wnętrzu kolorowe minerały.

Nurkować też można w okolicach Alanyi - jednego z najchętniej odwiedzanych przez Polaków kurortów w Turcji. Dla nurków główną atrakcją tego regionu są podwodne jaskinie. Miejscowe biura organizują kilkugodzinne wycieczki, podczas których można schodzić na głębokość ok. 20 metrów i odkrywać podwodne tunele - niektóre mają nawet długość 40 metrów i można w nich spotkać foki! Koszt jednej takiej wycieczki to ok. 40-50 euro.

Okolice BodrumFot. Zbynek Jirousek / shutterstock.com

Kas - nowa mekka dla nurków?

Nudzić nie będą się także ci, którzy odwiedzą znajdujący się około 200 kilometrów od Antalyi mały, ale jakże romantyczny Kas. Niegdyś senna wioska rybacka, obecnie to jeden z bardziej interesujących kurortów, w którym na szczęście próżno na razie szukać ogromnych resortów i galerii handlowych - mieszka tu zaledwie ok. 9 tys. ludzi.

W okolicach Kasu znajdziemy ciekawe miejsca do nurkowania. Wody tutejszej zatoki skrywają na przykład ścianę Limangzi, nieopodal której leży wrak starego drewnianego jachtu. Sporą popularnością cieszy się także kanion - zaczyna się on na głębokości 3 metrów i opada nawet do 23 metrów pod taflą wody. Upodobali go sobie zwłaszcza fani podwodnej fotografii, nie bez przyczyny - zdjęcia wychodzą tu naprawdę magiczne. Mało tego, odpływając zaledwie kilkadziesiąt metrów od kanionu można natrafić na wrak sporego transportowca, który zatonął jeszcze w latach pięćdziesiątych. Jego pozostałości spoczywają na głębokości około 40 metrów i są największą podwodną atrakcją okolic Kasu. W tych okolicach można podziwiać również bardzo różnorodną podwodną faunę - żółwie, ławice kolorowych ryb, barakudy, ośmiornice, kraby, a nawet... rekiny, a dokładniej żarłacze białopłetwe.

Nurkowanie w TurcjiFot. divedog / shutterstock.com

Eksploracja wraku Airbusa

Kusadasi to położone nad wodami cieśniny o tej samej nazwie miasto w egejskiej części Turcji, około 100 kilometrów od Izmiru. Od kilku lat może pochwalić się bardzo nietypową podwodną atrakcją, bowiem u jego brzegów zatopiono kadłub samolotu. I to nie byle jakiego, ponieważ chodzi o szerokokadłubowego Airbusa A300 - wrak ma 54 metry długości, a rozpiętość jego skrzydeł sięga 44 metrów. Władze miasta zakupiły tę 36-letnią wysłużoną maszynę od jednej z tureckich linii lotniczych za kwotę zaledwie 82 tys. euro, czyli niewiele ponad 360 tys. złotych. Włodarze Kusadasi chcą stworzyć tutaj największe centrum nurkowe dla turystów w regionie.