Urodził się 21 marca 1960 r. w S?o Paulo w rodzinie dobrze sytuowanego biznesmena Miltona da Silvy. Od najmłodszych lat miał pociąg do motoryzacji. Pierwszy minisamochód z silnikiem spalinowym zbudował dla niego ojciec, kiedy Ayrton miał zaledwie cztery lata. Niedługo po tym malec nauczył się prowadzić jeepa i... traktor pracujący na rodzinnym ranczu, a w wieku 13 lat wystartował w pierwszych wyścigach kartingowych. Po zdobyciu czterech tytułów mistrza Brazylii i drugiego miejsca w mistrzostwach świata dostał propozycję f1, sennastartu w wyścigach samochodowych. To oznaczało przeprowadzkę do Europy, a co za tym idzie, przerwanie studiów na Akademii Ekonomicznej i rozpad krótkiego małżeństwa ze szkolną sympatią Lilian. Młody Ayrton przejął rodowe nazwisko matki - Senna - i w 1981 r. zamieszkał w Wielkiej Brytanii. Już trzeci start w Formule Ford 1600 zakończył się jego triumfem, a kolejne sukcesy pozwoliły mu sięgnąć po tytuł mistrzowski. Następne zwycięstwa i awans do bardziej prestiżowej Formuły 3 zaowocowały zaproszeniem na pierwsze testy do Formuły 1. Senna odbył je w zespole Franka Williamsa, który 11 lat później miał się okazać także jego ostatnim teamem. Przed sezonem 1984 Ayrton zaliczył jeszcze testy w McLarenie, ale jak przystało na debiutanta, kontrakt podpisał z mało znaczącym zespołem Toleman.

 

Mistrz deszczu

Pierwsze starty nie były łatwe - pozbawiony możnych sponsorów zespół nie potrafił zapewnić Sennie pojazdu na miarę jego talentu. A że talent Ayrton miał nieprzeciętny, udowodnił słynny wyścig na ulicach Monte Carlo, gdzie kierowca dał popis umiejętności w strugach ulewnego deszczu. Wąski i kręty tor stał się jeszcze bardziej niebezpieczny niż zwykle, ale to było tylko atutem przybysza z Brazylii. Senna szybko wyprzedzał kolejnych rywali i pod koniec wyścigu znalazł się tuż za Alainem Prostem w McLarenie. Sądząc po czasach okrążeń, bez problemu wyprzedziłby Francuza, gdyby organizatorzy nie przerwali zawodów. Mimo słabszego od rywali samochodu Senna jeszcze dwa razy stanął na podium i przed nowym sezonem przeniósł się do legendarnej stajni Lotus. Już w drugim wyścigu 1985 r. odniósł swoje pierwsze zwycięstwo w F1. Działo się to w portugalskim Estoril, gdzie podobnie jak rok wcześniej w Monako lało jak z cebra. Podobne warunki panowały podczas zwycięskiego wyścigu na trudnym belgijskim torze Spa-Francorschamps, więc Senna dorobił się przezwiska ?Mistrz Deszczu?. Stało się jasne, że aby myśleć o tytule, Brazylijczyk musi mieć jeszcze lepszy samochód, a taki gwarantował zespół McLaren. Jedynym minusem tego układu był drugi kierowca tego zespołu - Alain Prost, wówczas już dwukrotny mistrz świata.

 

Wojna na torze

Zaciętą rywalizację z Prostem śledził cały świat. Senna wygrał osiem GP i zdobył swój pierwszy tytuł mistrza świata, co oczywiście jeszcze bardziej pogorszyło stosunki z Francuzem.

f1, sennaKolejny sezon zaostrzył rywalizację rywali. Zaczęło się od wyścigu w Imola, w którym Senna złamał dżentelmeńską umowę z Prostem, że jako koledzy z zespołu nie będą się wyprzedzać na początku pierwszego okrążenia, a skończyło na japońskiej Suzuce, kiedy bolidy obu rywali wpadły na siebie. Prost nie ukończył tego wyścigu, ale i tak zdobył mistrzostwo świata, bo Senna został zdyskwalifikowany. Zemsta była jednak słodka. Rok później na tym samym torze Senna ponownie zderzył się z Prostem (wtedy już kierowcą Ferrari) i choć obaj odpadli z wyścigu, tytuł mistrzowski wrócił do Brazylii.

W kolejnym sezonie Ayrton wygrał siedem wyścigów i dorzucił do kolekcji trzeci tytuł mistrza świata. Mało kto wówczas przypuszczał, że także ostatni. Po dwóch słabszych sezonach Senna opuścił zespół McLaren. Przeszedł do zespołu Williams, z którego właśnie odszedł kończący karierę... Alain Prost.

Sezon 1994 Senna rozpoczynał jako faworyt. Mimo to nie mógł się odnaleźć za kierownicą Williamsa-Renault. W dwóch pierwszych Grand Prix zdobył pole position, ale wyścigów nie ukończył. Miał to sobie powetować na torze w Imola.

f1, senna

 

Ostatni zakręt

Wydarzenia tamtego weekendu oglądałem na własne oczy. W sobotę kierowcy szykowali się do drugiej sesji kwalifikacyjnej, nie zdając sobie sprawy, że po ośmiu latach od wypadku Elio de Angelisa śmierć przypomniała sobie o Formule 1. Błękitny Simtek prowadzony przez Rolanda Ratzenbergera wyjechał poza tor i prawdopodobnie wtedy doszło do uszkodzenia przedniego spoilera. Samochód pokonał jeszcze kilka okrążeń i kiedy przy prędkości ok. 300 km/h zbliżył się do wirażu, odpadł jeden z elementów skrzydła. Ratzenberger przestał panować nad pojazdem, który z impetem uderzył w bandę i zatrzymał się kilkaset metrów dalej. Bezwładnie opadająca głowa kierowcy zwiastowała najgorsze. Mimo intensywnej reanimacji Austriak zmarł w kilka minut po wypadku.

Wkrótce na miejscu tragedii pojawił się Senna. Był wstrząśnięty. Wieczorem zadzwonił do narzeczonej, brazylijskiej modelki Adriene Galisteu i wyznał, że nie ma ochoty starować w niedzielnym wyścigu. Trudno jednak sobie wyobrazić, by trzykrotny mistrz świata zdezerterował. 1 maja w obecności ponad 120 tys. widzów niebiesko-biały Williams z numerem 2 stanął na pole position. Punktualnie o godz. 14 zawodnicy wystartowali do wyścigu, kiedy doszło do kolizji dwóch bolidów. Na tor wyjechał safety car, który dyktował tempo jazdy do czasu usunięcia wraków. Po pięciu okrążeniach samochód bezpieczeństwa zjechał do boksu, a Ayrton rozpoczął swoją ostatnią rundę. Jako pierwszy przejechał prostą startową i znalazł się na superszybkim lewym zakręcie Tamburello. Jego bolid pędził ponad 300 km/h i zamiast złożyć się do skrętu, pojechał wprost na betonową bandę. Prawa strona samochodu przestała istnieć, jednak kokpit wytrzymał skutki kolizji i w pierwszej chwili wydawało się, że Ayrton o własnych siłach wysiądzie z pojazdu. Płynęły sekundy, a Brazylijczyk się nie poruszał. Ze swojego miejsca obserwowałem, jak ratownicy nerwowo kręcą się wokół samochodu. Na miejscu był już lekarz, a nieopodal wylądował śmigłowiec ekipy medycznej. Po 15 minutach ranny trafił do szpitala Maggiore w Bolonii, ale nie udało się już nic zrobić. Ostry fragment wahacza prawego przedniego koła urwanego podczas wypadku przebił wizjer kasku kierowcy i spowodował śmiertelne obrażenia mózgu.

Wieczorem w szpalerze setek aut i tłumie przygnębionych fanów wyjeżdżałem z toru Imola. Wszystkie stacje radiowe mówiły tylko o śmierci Senny. Zaczęło padać, wkrótce wszystko zalał deszcz, biły pioruny. Pomyślałem wtedy, że pewnie Mistrz właśnie wjeżdża do nieba.

f1, senna

Tablica pamiątkowa na torze Imola

 

 

AYRTON SENNA DA SILVA

161         startów w Grand Prix

41           zwycięstw

19           pole positions

23           najszybsze okrążenia podczas wyścigu 

610         zdobytych punktów

2982      okrążenia przejechane na pozycji lidera

13 645   km przejechanych na pozycji lidera

mistrz świata     1988, 1990, 1991

?Jim Clark był farmerem, który lubił się pościgać. Stirling Moss cieszył się życiem na całego. Ja miałem rodzinę i strzelanie do rzutków. A Ayrton miał tylko wyścigi i poświęcał się im w stu procentach?
Jackie Stewart (trzykrotny mistrz świata F1)

 

 

Tekst: Tomasz Szmandra

Zdjęcia: Wikipedia\ Gabriele CC2.0 \ Peterhanna CC3.0 \ Paul Lannuier  CC2.0 \ Runmatze CC3.0 (montaż)

 

Czytaj też na Logo24:

samochody

Jechałem bolidem Formuły 1

Jechałem bolidem Formuły 1

Bolid rwie do przodu, jakby wbijał w asfalt pazury. Sunę jak Schumacher, jak Kubica! Serce wali, adrenalina buzuje, chcę krzyczeć - nie wiem, czy bardziej ze strachu, czy z radości.

Tylko jazda. Ostra jazda

Milionowe zarobki, luksusowe jachty, szybkie samochody, zdjęcia i wywiady we wszystkich największych gazetach świata - najlepsi kierowcy Formuły 1 czerpią z tego pełnymi garściami. A Robert Kubica?

Wariat - Travis Pastrana

Gdyby ktoś na świecie poszukiwał do encyklopedii wizerunku człowieka szalonego, mógłby z powodzeniem posłużyć się postacią Travisa Pastran

10 x Najwięksi twardziele sportu

10 x Najwięksi twardziele sportu

"No pain, no gain" (bez bólu nic nie osiągniesz) - to maksyma, do której przyznaje się niemal każdy sportsmen. Każdy, kto choć raz zajął się sportem na poważnie, wie, że przezwyciężanie bólu to codzienność. Jednak wyczyny niektórych - wyścig z przebitym płucem, mecz z połamanymi żebrami, walka ze złamaną szczęką - wciąż przyprawiają o gęsią skórkę.