- Jego życie to współczesna baśń o bohaterach, łotrach, miłości, Manchesterze United i o tym, co oznacza przewodzenie swojemu krajowi - dość bełkotliwie usiłuje wyjaśnić przesłanie "sztuki" librecista dziennikowi "Daily Telegraph". - Jego wzlot z mroku do międzynarodowej sławy, powszechnie uznane talenty sportowe i hollywoodzki styl życia to wszystkie niezbędne składniki aspiracyjnej bajki - dodaje Archer.

 

Pisarz musi jeszcze przekonać producentów z West Endu, żeby zechcieli zainwestować swoje pieniądze w musical. Na razie chyba liczy na to, że biznesmeni nie interesują się sportem i uwierzą w jego pokrętną statystykę: - Kiedy połowa świata kibicuje Manchesterowi, a druga połowa czci Beckhama, musical (...) z pewnością przyciągnie ogromną uwagę - dowodzi.

 

Mimo wielu wątpliwości pomysł nam się podoba. Jeśli Archerowi się uda, może namówi się Jacka Cygana, żeby napisał musical o Bońku .

 

(mk)