Rodzi ci się dziecko. Jeśli jesteś kibicem, to oprócz załatwienia wszystkich standardowych formalności związanych z tym wydarzeniem zadbasz też o to, by maluch jak najszybciej powiększył grono sympatyków twojego klubu. Fikcja? Absolutnie nie. W 2006 r. Cracovia, na stulecie swojego istnienia, ogłosiła akcję rozdawania pamiątek dla noworodków - ponad 140 dzieci dostało "Pasiaste becikowe", czyli wyprawkę, a w niej: becik w barwach Cracovii, śliniaczek, koszulkę niemowlęcą i butelkę do karmienia oraz "Certyfikat prawdziwego kibica >Pasów< od dnia narodzin". Pomysł krakowskiego klubu nie był nowy. Latem 2003 r. Hertha Berlin utworzyła Kids-Club, do którego można było "wstąpić" natychmiast po przyjściu na świat. Hertha współpracowała z jedną z największych w stolicy Niemiec klinik, położoną w pobliżu Stadionu Olimpijskiego. Każde urodzone tam dziecko (miesięcznie ponad 100) otrzymywało śpioszki w barwach klubowych i kartę członkowską Kids-Club. "To mogą być talenty na jutro, a nawet na pojutrze" -brzmiało jedno z haseł promocyjnych akcji, a władze Herthy mają nadzieję, że w ten sposób zarażą miłością do klubu uzdolnionych piłkarsko chłopców.

 

Legia Warszawa

 

 

Dzień z drużyną

 

Na razie trudno stwierdzić, czy tak będzie. Łatwo zaś przewidzieć, że maluch, który pił mleko z butelki podarowanej przez klub, może wyssać z niej miłość do drużyny. Jeśli tak się stanie, to jego typowy dzień w dorosłym życia może wyglądać tak:

Kibic budzi się w pościeli ozdobionej wielkim znaczkiem klubu. Plakaty z podobiznami piłkarzy wiszą na ścianach, a na półkach leżą książki o historii klubu i byłych gwiazdach, a także filmy z zarejestrowanymi meczami, dawnymi i współczesnymi. Kibic myje się żelem z klubowej serii, tej samej, co dezodorant i woda kolońska, którą będzie pachniał. Podróż do pracy upływa mu na wysłuchaniu najnowszych wiadomości podawanych przez klubowe radio. Potem jeszcze trzeba je potwierdzić w internecie na służbowym komputerze. Abonament opłacony, sprawdza więc, co pokazuje klubowa telewizja. Po pracy przedyskutuje sprawę z kumplami przy piwie (tylko browar od sponsora swojego klubu!). Nazajutrz wrzuca na siebie koszulkę, zabiera karnet, na który czekał latami, i spędza na stadionie kilka godzin. Małe zakupy, jakiś posiłek. Mecz jest tylko dodatkiem...

Jak wyliczyli Anglicy, typowy kibic piłkarski przez całe życie wydaje na swój klub ponad 20 tys. funtów! Polskie kluby mogą tylko pomarzyć o takich sponsorach. Choć nie wszystko w opisanej historyjce mogłoby się zdarzyć w Polsce, to jednak oferty naszych klubów przygotowane z myślą o wiernych kibicach są coraz bogatsze. W firmowych sklepach normą są szaliki i koszulki. Zamożniejszy fan kupi dokładnie taką, w jakiej biegają piłkarze, tzw. meczówkę, nawet za ponad 200 zł. Za mniej więcej połowę tej ceny dostępne są repliki - z gorszego materiału, ale poza tym niemal takie same jak te droższe. Wzorem całego piłkarskiego świata polskie kluby co sezon zmieniają przynajmniej krój strojów (co jakiś czas także firmę, która je produkuje), bo kibic powinien być trendy i co roku kupować nową koszulkę.

W klubowych sklepach można się ubrać od stóp do głów. Nie zawsze muszą to być typowo sportowe stroje. Jesienią ubiegłego roku Legia Warszawa zaproponowała kibicom linię Legia Lifestyle, a w niej m.in. spodnie, koszule i kurtki, na których symbol lub barwy klubowe są tylko drobnym dodatkiem.

 Za zakupy, nie tylko w oficjalnym sklepie, kibice największych polskich klubów mogą płacić klubowymi kartami kredytowymi. Karty kredytowe, które banki, np. w Anglii, wydają nawet kibicom klubów trzecioligowych, są w Polsce używane stosunkowo od niedawna. Śląsk Wrocław wprowadził je w 2006 r. wraz z Bankiem BISE, wtedy też Wisła Kraków, Legia Warszawa i Wisła Płock nawiązały współpracę z Dominet Bankiem. Kartę mógł mieć niemal każdy kibic - wystarczyły dochody w wysokości 700 zł miesięcznie. Jeszcze dalej poszedł Bank Zachodni WBK, który wspólnie z Lechem Poznań zaoferował klubowe karty debetowe 13-latkom.

Banki, które wydają karty, zachęcają użytkowników do płacenia nimi. Zasada jest prosta - im więcej pieniędzy wyda kibic, tym więcej otrzyma klub. Korzyścią dla fanów są zniżki we wszystkich punktach współpracujących z klubem, np. w myjni samochodowej, u fryzjera czy w... klubowym biurze podróży.

 

Górnik Zabrze

 

Zegarek Bisset, kolekcja limitowana - 499 zł

Długopis w zestawie  z piórem kulkowym

- 55 zł

 

Magazyn "Górnik", prenumerata kwartalna

- 16 zł

Dubaj, kanał i energia

 

Pod koniec ubiegłego roku otwarcie klubowego serwisu turystycznego ogłosił Lech Poznań. Nazywa się Lech Travel, a hasłem promocyjnym jest fragment z przyśpiewki kibiców "Za Lechem przemierzamy cały świat". Wbrew pozorom nie chodzi tylko o organizowanie wypraw na mecze poznańskiego zespołu. Dzięki serwisowi można się wybrać np. na narty do Dubaju albo wziąć ślub w Las Vegas.

Nie wiadomo, czy ten pomysł się przyjmie, tak jak przyjęły się firmowane przez kluby napoje energetyczne. Jako pierwsze wprowadziło je na rynek Zagłębie Lubin, które wypuściło serię Zagłębie Energii. Za nim poszły inne kluby, m.in. w Wielkopolsce pojawiła się Energia Lecha, w Warszawie i okolicach (L) Energy, Górnik Zabrze ma swój Górnik Power, a Cracovia chce wypuścić na rynek napój Gol. Kibic wie, że kupując puszkę, daje swojemu klubowi kilkadziesiąt groszy. Podobnie dzieje się przy zakupie piw warzonych przy współpracy browarów z klubami.

Wzorem zagranicznych także i polskie kluby uruchamiają swoje telewizje. Nie przypominają znanych z kablówek i telewizji satelitarnych kanałów Barcelony, Realu Madryt, Manchesteru United czy Chelsea Londyn. Póki co bliżej im do stron internetowych działających na zasadzie YouTube. Wyprodukowane przez klub materiały (nawet kilka dziennie) można obejrzeć za darmo np. na stronie telewizji Arki Gdynia. W Lech TV program dotąd kosztował 9,90 zł za kwartał, od marca będzie bezpłatny.

Bo przyszłość to właśnie płatne kanały klubowe. W Anglii za 5-10 funtów miesięcznie kibic może liczyć przynajmniej na sześć godzin programu dziennie. W tym wszystkie mecze (najczęściej pokazywane z opóźnieniem) jego ukochanej drużyny we wszystkich rozgrywkach, także towarzyskich, informacje z życia klubu, transmisje z konferencji prasowych, wywiady z piłkarzami, przypomnienie największych wydarzeń w dziejach i historycznych meczów. Na deser program prowadzony przez byłą gwiazdę zespołu, a dla najbardziej wytrwałych również relacje ze spotkań drużyny rezerw, a nawet... zespołów kobiecych.

 

Lech Poznań

Karty kredytowe i debetowe Lech Poznań i Bank Zachodni WBK

Żel pod prysznic, szampon - 9,99 zł

Deo roll-on - 8,99 zł

 

 

Biuro podróży Lech Travel

T-shirt Lech Poznań Fanatics - 35 zł; Szalik - 25

 

 

Z klubem po "ostatnim gwizdku"

 

- Jeśli kibic chce pozostać blisko swego klubu nawet po "ostatnim gwizdku", dlaczego mu tego odmawiać? - odparł niemiecki ksiądz, pytany o zdanie na temat... cmentarza dla kibiców. Pierwszy w Europie - z miejscami dla około 500 osób - otworzył niedawno dla swoich fanów klub HSV z Hamburga. Na cmentarz wchodzi się bramą, która jest kopią bramki z boiska piłkarskiego. Miejsce w grobie drużynowym (dla 20 osób) kosztuje blisko 2,5 tys. euro, zaś grób podwójny

- ponad 10 tys. euro. W ofercie są trumny i urny w barwach klubowych (odpowiednio 2350 euro i 370 euro). Hasło reklamujące nową ofertę brzmi: "Prawdziwa pasja nie kończy się wraz z ostatnim gwizdkiem", a klub tłumaczy, że zdecydował się na zbudowanie cmentarza, bo prosili o to kibice. Niektórzy nawet chcieli, by ich prochy zakopać pod murawą boiska, dokładnie w miejscu, z którego wykonuje się rzut karny.

Otwarcie cmentarza dla swoich kibiców zapowiedziała też Borussia Dortmund. Będzie przypominał boisko piłkarskie, a z myślą o odwiedzających zbuduje się trybunę na 18 krzesełek. Siedziska będą pochodziły ze stadionu, na którym swe mecze rozgrywają piłkarze z Dortmundu.

Pierwszym klubem, który stworzył cmentarz z myślą o kibicach, był Boca Juniors z Buenos Aires, najpopularniejszy klub w Argentynie. Cmentarz zbudowano w 2006 r. Ma 3 tys. miejsc, odbywają się tam średnio dwa pogrzeby miesięcznie.  

 

Wisła Kraków

 

Szalik Mistrz Polski 2008 - 30 zł

 

Komplet w drewnianym pudełku - długopis, zapalniczka i breloczek - 75 zł

Zestaw do sushi - 65 zł

Kubek termiczny - 35 zł                  Etui na płyty CD - 35 zł

 

 

Krawat - 85 zł

 

 

Jakie były początki?

 

Gdy w latach 70. przyszła do Polski moda na noszenie przez kibiców barw klubowych, odzew był dość skromny. Szczęście miał ten, komu szalik w odpowiednich kolorach zrobiła na drutach mama lub babcia. A już prawdziwymi szczęściarzami byli kibice klubów, których barwy są białe i czerwone. Ci mogli zdobyć materiały do szycia swoich flag podczas popularnych świąt państwowych. Sprzedaż pamiątek była tak rzadkim zjawiskiem, że gdy podczas derbów Krakowa (Wisła-Cracovia), w połowie lat 70., na stadionie pojawiły się stragany z gadżetami, dziennikarz "Tempa" poświęcił temu wydarzeniu sporą część relacji z meczu. Zwrócił uwagę na to, że wiele osób zjawiło się na trybunach z szalikami, chorągiewkami i innymi gadżetami, a stoiska, na których je sprzedawano, były oblegane. "Łączny wpływ ze stoisk dał dochód aż 15 tys. zł. Wniosek? Warto, aby kluby wreszcie doceniły walor finansowy (i propagandowy!) sprzedaży tego rodzaju pamiątek".

 

 

  

Tomasz Redwan

Specjalista marketingu sportowego

 

W marketingu sportowym polskie kluby korzystają z wzorów zachodnich, i dobrze, bo to są sprawdzone działania. Trzeba jednak się zastanowić, jaka jest skala możliwości polskiego kibica. FC Barcelona ma z firmą Nike program licencyjny i produkują wszystko, co mógłby chcieć kupić kibic. Ale Barcelona ma tych kibiców kilkanaście milionów na całym świecie i to takich, którzy kupują mnóstwo pamiątek na każdą okazję: święta, imieniny itd. U nas sprzedaż liczona jest w setkach, może tysiącach, ale nie w milionach. Strategia firm odzieżowych jest natomiast prosta. Kluby słyszą: dostarczymy wam sprzęt za darmo, ale sprzedajcie nam 300?tys. replik koszulek. Bo wtedy zaczyna się biznes.

Poza tym w Polsce działania marketingowe robione są od tyłu. Nie mamy jeszcze prawdziwych idoli, kluby trochę na siłę starają się więc sprzedawać pamiątki. No bo koszulkę z czyim nazwiskiem ma sobie kupić kibic w Polsce? Jedyny zawodnik, który przychodzi mi na myśl, to Piotr Reiss, bo jest idolem i symbolem klubu. A co ma zrobić fan Legii Warszawa czy Górnika Zabrze, które, tak jak Lech, bardzo mocno pracują nad swoim wizerunkiem? No przecież nie kupi koszulki z nazwiskiem Rogera Guerreiro, który nie wiadomo jak długo zostanie w Legii. Kibice umieszczają więc na koszulkach swoje nazwiska i pseudonimy.

A mali chłopcy biegają za piłką z koszulkami Ronaldinho czy Rooneya.

Inna sprawa to bezpieczeństwo. Chodzenie po ulicach w rzeczach z symbolami klubowymi w Polsce wciąż nie jest jeszcze bezpieczne.

 

 

Pomysł na walentynki?

 

Klubowy sklep z pamiątkami może być doskonałym miejscem do zakupu prezentów. Wybór jest duży. Kibic Legii znajdzie w nim upominek dla psa lub kota. Zwierzak będzie tak długo jadł z podarowanej mu miski, aż nie zobaczy na jej dnie charakterystycznej "elki" - czyli znaczka klubu. Kibic może kupić dziecku ubranko z napisem: "Kocham Mamę, Kocham Tatę, Kocham Legię", i elektryczną szczoteczkę do zębów, też firmowaną przez klub. W sklepie Wisły Kraków jest m.in. zestaw do sushi (z logo klubu ma się rozumieć). Fan Lecha znajdzie klubowy odtwarzacz MP3, pendrive, a z bardziej tradycyjnych zabawek karty do gry w piotrusia, warcaby czy puzzle. Kibic Górnika Zabrze zaś szwajcarski zegarek za blisko 500 zł.

   Niemal we wszystkich sklepach są rozmaite kufle, kubki, szklanki, odznaki, przypinki, proporczyki, czapki, plecaki, torby, otwieracze do piwa, korkociągi, breloczki, smycze, zeszyty, notesy, kalendarze, długopisy. Uff. Niestety, nie ma wszystkiego, czego dusza zapragnie. - To musi być wspaniałe uczucie - rzucił znajomy kibic, słysząc, że jeden z angielskich klubów, Burnley FC, sprzedaje prezerwatywy w barwach klubowych (na zdjęciu obok). - Kochać się z dziewczyną i mieć sprzęt w barwach ukochanego klubu, ach... - rozmarzył się.

 

 

Czytaj też na Logo24:

 

Z Legią na co dzień

 

Inglisz futbol SA

 

Pachnij Liverpoolem

 

50 najgorętszych dziewczyn piłkarzy

 

 

Tekst: Piotr Leśniowski

 

Zdjęcia: Maciej Opala, AP, archiwum prywatne, materiały promocyjne