Genialny fizyk Nikola Tesla, jak to często z geniuszami bywa, miał wiele dziwactw. Podobno nie znosił kobiet noszących perły, w restauracjach sam polerował sobie sztućce, a w hotelach unikał pokoi, których numer dzielił się przez trzy. Jego nazwisko kojarzy się z czechosłowacką firmą produkującą elektronikę i jednostką indukcji magnetycznej. Ale Tesla to przede wszystkim wynalazca. Ma na koncie aż 112 patentów - m.in. silnik elektryczny, prądnicę, dynamo rowerowe i świetlówkę.

Jego obsesją i projektem, któremu poświęcił ostatnie lata życia, było skonstruowanie zdalnie sterowanej maszyny, która wykonywałaby rozmaite, również złożone czynności. Udało się w 1897 r. Tesla opatentował pierwszego radiowego pilota i stworzył sterowane nim maszyny: kroczącą, latającą i pływającą.

 

  

 

Jeszcze przed II wojną światową pomysł Tesli wykorzystali Brytyjczycy. Skonstruowali zdalnie sterowane samoloty służące artylerii do ćwiczeń. Kilka egzemplarzy istnieje do dziś. Po inwazji w Normandii Niemcy wykorzystywali radio do naprowadzania na cel bezzałogowych bombowców wypełnionych ładunkami wybuchowymi.

Na szczęście w latach późniejszych znaleziono bardziej pokojowe zastosowania. Wśród nich ważne miejsce zajęły sterowane radiem miniatury pojazdów, zwane modelami RC (RC - radio controlled). W 1948 r. w USA uruchomiono seryjną produkcję lampowej aparatury do zdalnego sterowania. I lawina ruszyła. Liczba zdalnie sterowanych modeli i pasjonujących się nimi młodszych i starszych chłopców rosła z roku na rok w postępie geometrycznym. Rosła na świecie. W Polsce czujna władza patrzyła na wszystkich bawiących się modelami sterowanymi radiem (radiem!!!) jak na potencjalnych szpiegów. Z czasem jednak sytuacja się zmieniła - powstały kluby modelarskie, a części potrzebne do zbudowania pojazdu stały się bardziej dostępne.

Dziś mamy już prawdziwą Europę. W każdym większym mieście jest co najmniej jeden sklep oferujący modele RC - od tanich za kilkaset złotych poczynając, na najdroższych za 4-5 tysięcy kończąc. Według właścicieli sklepów ich przeciętny klient to nastolatek albo ojciec z kilkuletnim synem. - Ale bardzo często przychodzą tu także

 

  

 

20-25-letnie kobiety, które chcą kupić czerwone lamborghini albo ferrari, żeby spełnić dziecięce marzenie swoich chłopaków. Bo chyba każdy kiedyś chciał mieć taki model - opowiada Niko Triandafilis ze sklepu ATA, diler modeli RC i organizator wyścigów.

Z takimi dużymi chłopcami, często już ojcami, jest jeden problem. - Panowie w tym wieku często budują dobre maszyny, ale nie bardzo chcą się ścigać w zawodach, bo muszą rywalizować z nastolatkami. I czują się niekomfortowo przegrywając z 10-latkiem, który może ma gorsze auto, ale za to lepiej nad nim panuje - opowiada Niko.

 

Jak zacząć?

 

Oczywiście najprościej kupić gotowy, już złożony samochód z aparaturą. Kupioną osobówkę albo auto terenowe wystarczy wyjąć z pudełka, załadować akumulator i jeździć.

- Ale lepiej kupić zestaw do samodzielnego montażu. Po prostu fabrycznie złożone auta nie bardzo nadają się do tuningu. A ludzie, którzy już trochę pojeżdżą, przychodzą potem, żeby swój sprzęt ulepszyć, nawet dwa-trzy dni po zakupie - mówi Marcin Kurenda z Warszawskiego Centrum Modelarskiego.

 

  

 

Zresztą satysfakcja ze złożenia modelu jest dużo większa. - A to naprawdę nie jest trudne. Wystarczy odrobina zmysłu technicznego - mówi Jacek Żurek, modelarz z 20-letnim stażem.

Najlepiej kupić autko ze średniej półki, w granicach 800-1200 złotych. Modele mają wtedy niezłe zawieszenie i silniki, które dosyć trudno uszkodzić.

Warto pamiętać, że przy zakupie modelu RC najważniejsze jest podwozie, na którym można zamontować dowolną karoserię - od dużego fiata do lamborghini. Trzeba tylko pamiętać, że kupiony model w skali 1 do 10 jest 10 razy mniejszy od oryginału, a to oznacza, że prześwit pomiędzy płytą podłogową a podłożem wynosi ok. 1 cm. Wykluczona jest więc jazda po zbyt dużych wertepach, szutrze i innych nierównych nawierzchniach. Do tego celu znacznie lepiej nadają się terenówki, które nieźle sobie radzą np. z piaskiem. Warto też wybrać samochód z porządną amortyzacją, np. amortyzatorami olejowymi z regulowaną twardością, bo modele RC we wprawnych rękach świetnie skaczą na przeszkodach.

 

Silnik - elektryczny czy spalinowy?

 

Znacznie ekonomiczniejszy jest silnik elektryczny, który w przeciwieństwie do spalinowego niemal nie potrzebuje serwisu. Poza tym modele elektryczne znacznie lepiej przyspieszają.

Warto zwrócić uwagę, ile obrotów ma silnik. Standardem na początek jest 17 tys. obrotów na minutę. Taki silnik może rozbujać model do 40 km/h. Ktoś pomyśli, że to mało. Ale to tylko się tak wydaje. Zapanowanie nad modelem przy tej prędkości dla niewprawnej osoby jest naprawdę bardzo trudne. Trzeba pamiętać, że choć aparatura ma większy zasięg, to przecież modelem możesz sterować tylko w zasięgu wzroku, a więc do ok. 100 m - podkreślają modelarze.

Jest jeszcze jeden plus zastosowania silnika o umiarkowanej mocy - akumulatory starczają na dłużej, nawet na ponad pół godziny spokojnej jazdy.

Oczywiście wraz z doświadczeniem można kupić mocniejsze silniki. Te używane na wyścigach osiągają 70 tys. obrotów i rozpędzają maszyny do 100 km/h.

Ale akumulatory wystarczają tylko na 5-10 min. To wystarczy, bo wyścigi trwają po 5 min.

Inaczej wygląda sprawa z silnikami spalinowymi. Modele w nie wyposażone są znacznie droższe, kosztują od tysiąca złotych w górę. Te najmniejsze mają pojemność 2,5 ccm i 0,6 kW mocy. Do baku leje się specjalne paliwo, nie benzynę. Są znacznie trudniejsze w eksploatacji, bo te silniki, podobnie jak "prawdziwe" wymagają serwisu. Auta napędzane silnikiem spalinowym mają jeden niezaprzeczalny atut - piękny dźwięk.

 

tekst | Marcin Sztandera

 

 

 

Tamiya Mad Fighter

Tamiya Mad Fighter - doskonały dla początkujących, do samodzielnego złożenia nawet przez dzieci. Standardowy silnik rozpędza model do prędkości 40 km/h i na podstawowej baterii może jeździć 20-25 minut. 560 zł

 

Tamiya Nitro Thunder 

 

Tamiya Nitro Thunder to buggy z silnikiem spalinowym o pojemności 2,5 ccm i lekkim nadwoziem. Ma też napęd na cztery koła. Po wyjęciu z pudełka może jeździć po bezdrożach z prędkością 70 km/h. 1680 zł

 

 Nikko Formula 1

 

Nikko Formula 1 - model bolidu Formuły 1 napędzany silnikiem elektrycznym, który rozpędza go do prędkości 40 km/h. Ma sztywne zawieszenie, więc jak prawdziwy bolid potrzebuje dosyć gładkiej powierzchni. 673 zł

 

hummer 2 

 

Carson XMOD Hummer 2 to idealna zabawka np. do biura. Prosty do złożenia i niewielki. Osiąga 30 km/h. 300 zł Można dokupić gotowy zestaw do tuningu za 63 zł.

 

 Tamiya XB Pro

 

Tamiya XB Pro, fabrycznie złożony model Audi, idealny dla kogoś, kto chce sobie pojeździć, a nie ma smykałki do składania. Podobne modele odnoszą spore sukcesy w zawodach. 900 zł