@ | Jak zachowywać się w windzie? Czy wchodząc, mówić "dzień dobry", a wychodząc "do widzenia" albo "dziękuję". Za co właściwie dziękować?

 

Osoba wchodząca do pomieszczenia, gdzie przebywają inni ludzie - np. do pokoju, sali wykładowej, także windy - zawsze powinna powiedzieć pierwsza "dzień dobry" lub "cześć". Pożegnanie obowiązuje na tych samych zasadach. Nie ma za to obowiązku dziękowania za wspólną jazdę windą. Chyba że w trakcie jazdy zdarzyło się coś naprawdę miłego...

 

@ | Czym i jak jeść ślimaki? Czy są jakieś specjalne sztućce, czy można widelcem albo wykałaczką?

 

W restauracji nie będzie problemu, bo kelner poda ci do ślimaków odpowiednie sztućce. Szczypce wykorzystasz do przytrzymania muszli, mały widelec z dwoma zębami do wyjęcia mięsa (jeśli zamówiłeś ślimaki morskie, będziesz je wyjmował specjalną szpilką). Oswobodzonego z muszli ślimaka kładziesz na łyżce, skrapiasz sosem, masłem ziołowym albo czymś innym, co akurat podano, i zjadasz. Jeśli chcesz zjeść ślimaki w domu, a nie masz odpowiednich sztućców, możesz wykorzystać widelczyki deserowe lub wykałaczki, ale raczej w gronie naprawdę dobrych znajomych, bo będzie trochę zabawy. Jeszcze jedno: w restauracji dostaniesz ślimaki w płaskim naczynku z wgłębieniami, ale w domu możesz spokojnie podać je na talerzyku, np. deserowym.

 

@ | Jak zwracać się w okolicznościach oficjalnych do osób, piastujących ważne stanowiska (np. państwowe) lub posiadających tytuły naukowe?

 

- Do dyrektora, ministra, prezesa, prezydenta mówimy: panie dyrektorze (ministrze, prezesie, prezydencie). Także na piśmie, choć tu używamy wielkich liter: Panie Dyrektorze (Ministrze, Prezesie, Prezydencie). W ten sam sposób zwracamy się do zastępców tych osób, absolutnie niedopuszczalne jest powiedzenie: panie zastępco dyrektora (wiceministrze, wiceprezesie, wiceprezydencie). Wypada też używać tych tytułów wobec osób, które kiedyś piastowały owe stanowiska. Dożywotnie tytułowanie przysługuje eksgłowie państwa - do takiej osoby zawsze mówimy: panie prezydencie.

- Jeśli przeczytamy na wizytówce, że czyjeś stanowisko służbowe opisane jest nie jednym, ale kilkoma słowami, np. doradca prezydenta do spraw kobiet lub główny specjalista do spraw kontaktów zewnętrznych, zwracamy się do tej osoby jej tytułem naukowym, jeśli jest podany na wizytówce, np. pani doktor, panie inżynierze, panie mecenasie.

- Do profesora/docenta (tam, gdzie to stanowisko jest zachowane) mówimy: panie profesorze/docencie. Do doktora i doktora habilitowanego: panie doktorze.

- Tytuł ekscelencji przysługuje głowie państwa, premierowi, ministrom i ambasadorom w sytuacjach oficjalnych lub tzw. purpuratom, czyli ubranym w purpurę biskupom i arcybiskupom; kardynał w purpurze to eminencja. Jeśli hierarchowie Kościoła nie noszą purpurowych szat, zwracamy się do nich po prostu: księże biskupie, arcybiskupie, kardynale.

 - Tytułem magnificencji poprzedzamy zwrócenie się do rektora wyższej uczelni, ale wyłącznie w sytuacji lub chwili szczególnie uroczystej.

Na co dzień używamy tytułu: panie rektorze.

 - W dyplomacji: do ambasadora mówimy panie ambasadorze, do charge d'affaires panie radco lub panie sekretarzu. Za to do radcy ministra mówimy: panie ministrze. Do attaché wojskowych zwracamy się, używając ich stopnia wojskowego, do attaché kulturalnych - stopni naukowych. Wobec radców (bez tytułu ministra) oraz sekretarzy używamy tytułów naukowych lub stopni wojskowych, które posiadają.

 

Uwaga: nie łączymy ze sobą dwóch tytułów. Jeśli ktoś jest profesorem i pełni funkcję dziekana, mówimy do niego albo panie profesorze, albo panie dziekanie, nigdy: panie profesorze dziekanie. Nie przesadzamy z tytułowaniem: wystarczy użyć oficjalnego tytułu na początku wypowiedzi, nie trzeba go powtarzać w co drugim zdaniu!

 

@ | Czy jest jedzenie, które kulturalny Europejczyk może  - albo powinien - jeść palcami?

 

Owszem. Jeśli ktoś nie umie dobrze posługiwać się pałeczkami, może jeść palcami sushi. Jest to lepiej widziane, także przez Japończyków, niż dziobanie sushi widelcem. W palce można brać również żabie udka, kawałeczki kurczaka albo owoce morza, pod warunkiem że nie pływają w sosie lub w tłuszczu, tylko są smażone w panierce albo pieczone, w każdym razie nie grożą jakimś potwornym zabrudzeniem rąk. Z reguły zawsze, kiedy podaje się jedzenie tego typu, na stole przy nakryciu każdego gościa leży nie tylko serwetka, ale i miseczka z wodą do płukania palców, często z plasterkiem cytryny lub płatkami kwiatów. Także mule da się jeść właściwie palcami - z pierwszej co prawda trzeba wyjąć mięso widelczykiem, ale już z kolejnych można szczypcami zrobionymi z pierwszej muszli. W palce bierzemy pokrojone surowe warzywa i zjadamy je, zanurzając wcześniej w dipie (zimnym gęstym sosie lub twarożku). Gotowane karczochy również zjada się palcami, odrywając kolejno ich płatki (w kierunku od zewnątrz do środka), zanurzając je w sosie i wysysając - począwszy od nasady.