Jeżeli klasyczny dress code bądź innymi słowy - podejście do tradycyjnych reguł elegancji - określilibyśmy religią, to przyjście do pracy w szortach, rybaczkach czy bermudach faktycznie może być grzechem. I to ciężkim. Wszystko zależy od zasad panujących w miejscu pracy. Jeżeli takowych nie ma, warto upewnić się, rozmawiając z przełożonym, czy jego zdaniem taki pomysł pasuje do ogólnego wizerunku firmy. Ubiorem kształtujemy to, jak placówka postrzegana jest z zewnątrz. Pamiętać należy także, że poprzez strój okazujemy nasz stosunek do innych. Bez względu na to, czy są to klienci, czy współpracownicy. Krótkie spodenki zarezerwowane są dla wydarzeń o charakterze typowo sportowym albo sytuacji zdecydowanie nieformalnych. Oczywiście, jeżeli ktoś powie, że charakter jego pracy jest niezobowiązujący, a dress code dopuszcza chodzenie w krótkich spodenkach, nie ma problemu.

Co ciekawe, obserwując tzw. wpływowe blogi modowe rodem zza oceanu, da się zauważyć, że mężczyźni ostatnio noszą dopasowane szorty, a do tego koszulę z marynarką uzupełnioną o krawat, buty typu loafer (mokasyny na twardej podeszwie) i skarpetki. Według niektórych jest to chwilowe szaleństwo - mam nadzieję, że się nie mylą.

Wracając do roweru: widzę kilka rozwiązań. Można po przyjeździe do pracy zmienić krótkie i wygodne spodnie na świeże, dłuższe bądź zaopatrzyć się np. w długie lniane, które na późnoletnie dni są wręcz wymarzone.

 

Na pytania odpowiada Adam Jarczyński,dyrektor generalny Polskiej Akademii Protokołu i Etykiety

 

Rysunek: Jacek Gawłowski 

Zdjęcie: Albert Zawada

  

Zobacz też na Logo24 inne artykuły z serii Savoir vivre