Zwłaszcza, że nie słyszą go ci, którzy rzeczywiście mokną - czyli wszyscy piłkarze, sędziowie i - w wypadku większości polskich stadionów - dziewięćdziesiąt procent kibiców.

 

?Koniec marzeń, koniec snów, żegnamy się z mistrzostwami? - jeśli ktoś, tak jak my, z trudem przypomina sobie Mundial '86, a świadome oglądanie piłki nożnej zaczęło się u niego w okolicach 0:3 z Anglią w eliminacjach MŚ 1990, to dla niego to sformułowanie jest wyznacznikiem tożsamości jako kibica. Wtedy piłka wzbudzała w takich ludziach niewinne i dziecięce emocje, a marzenia i sny kończyły się z dokładnością zegarka atomowego regularnie co dwa lata. Dlatego płakałem, gdy reprezentacja Jerzego Engela awansowała na turniej koreańsko-japoński - ze zdziwienia. To było tak, jakby ktoś powiedział, że nie ma Świętego Mikołaja, tylko że na odwrót.

 

?Strzał w światło bramki? - piłka, owszem, doleciała do bramkarza, ale ten zdążył w czasie jej lotu wypić kawę.

komentator, Szpakowski , futobol

 

?Decyzja dobra, wykonanie gorsze? - piłkarza nikt nie pilnował, żaden z partnerów nie kwapił się, by wyjść na dobrą pozycję, więc piłkarz zdecydował się na strzał. Bramkarz lecącą piłkę oglądał przez lornetkę.

 

?Minimalny, ale spalony? i ?No, nie wiem, czy był spalony? - sytuacje na boisku w obu wypadkach wyglądały identycznie, ale w pierwszej z nich atakowali przeciwnicy, a w drugiej nasi.

 

?Niewykorzystane akcje lubią się mścić? - sformułowanie używane zamiennie z ?Co się odwlecze, to nie uciecze?, zależnie do rozwoju sytuacji na boisku. Oba nie oznaczają zupełnie nic.

 

?Futbol jest grą nieprzewidywalną? - znowu przegraliśmy z reprezentacją kelnerów.

 

?Futbol jest grą błędów? - znowu przegraliśmy z reprezentacją kelnerów i sami sobie strzeliliśmy bramkę w 89. minucie.

 

?Dziś już nie ma słabych drużyn? - znowu przegraliśmy z reprezentacją kelnerów, sami sobie strzeliliśmy bramkę w 89. minucie, ale tym razem mecz był bardzo ważny.

 

?Przegraliśmy po indywidualnych błędach? - sformułowanie przygotowujące grunt pod zwalenie winy na środkowego obrońcę, który zaliczył asystę przy golu dla rywali. Przeciwnik był ewidentnie lepszy, ale to nam przez gardło nie przejdzie (por. ?Futbol jest grą błędów?).

 

?Pierwsza, jakże ważna interwencja bramkarza? - żaden z komentatorów nigdy nie wyjaśnił, czemu pierwsza interwencja bramkarza jest tak strasznie ważna. W założeniach prawdopodobnie chodzi o to, że pierwsza udana interwencja dodaje bramkarzowi pewności siebie, ale z tego wynika niestety, że bramkarz na każdy mecz wychodził na drżących nogach i z rozwiązanymi sznurówkami (a wiecie, jak ciężko wiąże się sznurówki w tych wielkich rękawicach?) i w zasadzie od pierwszej interwencji zależy, jak będzie grał całe spotkanie.

komentator,Szaranowicz , futobol

?Pierwszy kontakt z piłką? - por. ?Pierwsza, jakże ważna interwencja bramkarza?. Pierwszy kontakt od pierwszej interwencji różni się tym, że nie jest tak strasznie ważny, a do tego w zasadzie jest nie do uniknięcia. W szkole komentatorskiej na pierwszych zajęciach wykładowca każe kursantom wyobrazić sobie sytuację, w której piłkarz nie ma pierwszego kontaktu z piłką. Ci bardziej kreatywni tworzą obraz, w którym piłkarz zaczyna od drugiego kontaktu z piłką, ci mniej kreatywni przestają się odzywać i do końca semestru siadają w ostatniej ławce. Potem - już w pracy zawodowej - każdy pierwszy kontakt z piłką w czasie meczu witają z ogromnym entuzjazmem.

 

?Tak się gra, jak przeciwnik pozwala? - bardzo subtelny zwrot, używany w wyjątkowych sytuacjach, gdy nasza drużyna gra z przeciwnikiem teoretycznie dużo silniejszym. Na boisku jednak rywal wygląda jednak słabo, czasem nawet przegrywa, co wprowadza wszystkich przyzwyczajonych do ciągłego pasma klęsk (por. ?Koniec marzeń, koniec snów, żegnamy się z mistrzostwami?) w stan zakłopotania. W zasadzie wiemy, że rywal przyjechał rezerwowym składem, jest bez formy i generalnie mu się nie chce, ale nie możemy tego przyznać głośno. W końcu jednak przychodzi taki moment, w którym pada sformułowanie ?Rywal gra dzisiaj dużo słabiej, niż zwykle?. To sprawdzian dla komentatora, który musi natychmiast powiedzieć: ?Tak się gra, jak przeciwnik pozwala, a my im dzisiaj nie pozwoliliśmy na wiele?. Jeśli nie powie - zapadnie niezręczna cisza, którą trzeba będzie tłumaczyć kłopotami na łączach.

 

?Karne to loteria? - innymi słowy, znowu będzie w plecy, ale tym razem to wina Boga, który kibicował przeciwnikom.

komentator,Gmoch , futobol

?Mundiale/Derby/Puchary rządzą się własnymi prawami? - jeśli jesteśmy dużo słabsi tym sformułowaniem dodajemy sobie otuchy, co ma nas uratować przed 0:5. Jeśli jesteśmy dużo lepsi tym sformułowaniem zabezpieczamy się na wypadek 0:1. Żaden ze znanych mi komentatorów nie przyznał jeszcze, że ?piłka nożna rządzi się własnymi prawami?. Ale to w końcu na pewno nastąpi. Czekam.

 

?Nazwiska nie grają? - jeden zawodnik drużyny przeciwnej jest wart tyle, co cała nasza drużyna pomnożona przez czterdzieści. Trochę głupio byłoby mówić, że ?No wie pan, nie ma żadnych szans. Żadnych?.

 

?Nasi grają mądrze? - strzeliliśmy cudem bramkę, teraz w jedenastu stoimy w okolicach pola karnego i wykopujemy piłkę. Na szczęście jesteśmy więksi od przeciwników.

 

?Bramka wisi w powietrzu? - 80. minuta spotkania, remis 0:0, nie schodzimy z połowy rywala. Ale tym razem to oni stoją w jedenastu w okolicach pola karnego i wykopują piłkę. Są więksi od nas.

 

?Być może źle dobrał kołki? - to już czwarta sytuacja sam na sam, a napastnik znowu się wywrócił, zamiast kopnąć piłkę.

 

?Fajnie? - sformułowanie robiące niesamowitą karierę wśród polskich komentatorów. Rzadko już coś wychodzi piłkarzom ?dobrze?, coraz częściej - ?fajnie?. Na boiskach coraz więcej jest fajnych podań, fajnych akcji i fajnego ustawienia w pomocy. Piłkarze też są coraz fajniejsi i coraz bardziej lubią komentatorów.

komentator,Borek  , futobol

?Bramkarz był dobrze ustawiony? - napastnik miał do dyspozycji całą bramkę - 7 metrów i 32 centymetry szerokości, 2 metry i 44 centymetry wysokości - ale strzelił dokładnie tam, gdzie stał bramkarz (zwykle poniżej dwóch metrów wysokości i pół metra szerokości).

 

?Nie zrozumiał się z partnerem? - podawał dokładnie tam, gdzie partnera nie było. Partner nie tylko tam nie był, ale też patrzył w drugą stronę, a prawdopodobnie jest w drużynie od niedawna i dopiero uczy się mówić po polsku. A że w poprzednim klubie w zachodniopomorskim spędził trzy lata? Tam miał dwóch rodaków w składzie, trzymali się razem. Tęskni za rodziną, która nie dostała wizy.

 

?Kąśliwy strzał? - żaden językoznawca ani piłkarski ekspert nie wie, co to znaczy kąśliwy strzał, ale każdy kibic poznaje, gdy taki strzał zobaczy. Ciekawostką jest, że ?kąśliwy strzał? nigdy nie zmienia się w bramkę.

 

Bohdan Pękacki

Fot. Bartosz Bobkowski / AG, Wojciech Surdziel / AG, Slawek/Flikr

 

Zobacz Inne felietony Bohdana Pękackiego