Niemniej jednak dołożyłem ciepły futrzany kołnierz. Przekonałem się, że takie dodatki są bardzo skuteczne przy silnym i zimnym wietrze. A takich wiatrów w porze jesienno-zimowej na naszej wyspie nie brakuje. W zasadzie z drobnymi wyjątkami dmucha stale.
Dzisiaj zarówno w drodze do pracy, jak również w tej chwili, słyszę stale szum wiatru za oknami.
Bez odpowiedniego stroju na odkrytej przestrzeni szybko zaczynamy marznąć.

Dodatkowo i na wszelki wypadek do sakwy rowerowej dorzuciłem kamizelkę pikowankę.

Spodnie wykonane są z kompozytowej tkaniny: wierzch z poliamidu, natomiast spód bawełniany. Od kiedy znowu jeżdżę rowerem mam problem z doborem spodni. Dresowaty styl mi nie pasuje, natomiast wełniane spodnie zazwyczaj mają formę "garniturową", co też mi nie podchodzi. Przynajmniej do stylu i roweru, jaki używam.

Oczywiście skórzana czapka pilotka z futerkowym podbiciem też doskonale spełnia swoją rolę. Szczególnie, gdy płynę promem na odkrytym pokładzie, lub zawzięcie pedałuję pod wiatr. Z dodatkiem dobrej jakości chustki "arafatki" jest całkiem OK.

To samo dotyczy sztybletów o większym niż zazwyczaj dla mnie rozmiarze. Spokojnie mieszczą grubsze ciepłe skarpety.

 

pozdr. Vslv

Tekst i zdjęcia z blogu: Vslv's World - Fashion vs. Style