Dostaliśmy wiele listów świadczących o tym, że niektóre dialekty są źródłem nieporozumień i niezręczności towarzyskich i często dochodzi do sytuacji, w której wydaje nam się, że gadaliśmy o Pretty Woman, a się okazuje, że zatrudniliśmy się w agencji towarzyskiej i właśnie jesteśmy w drodze do Hamburga. Dlatego poniżej prezentujemy krótki przewodnik po najpopularniejszych dialektach na przykładzie różnych osób.

 

1. Angielski pacjent

Typ korpoświni z dużego city. Może jego background z Podlasia nie jest the best, ale od czasu, kiedy dobrze mu poszło na job interview i dostał pracę w call center, wszystko jest just fine. Lubi mały shopping w galerii Mokotów i dinner party z przyjaciółmi, z którymi zawsze jest in touch. W rozmowie z taką osobą unikamy obscenicznie polskich zwrotów takich jak "ścieżka dźwiękowa" (zamiast "soundtrack"), "oprogramowanie" (zamiast "software"), "przecena" (zamiast "sale"). W przeciwnym wypadku zostaniemy oskarżeni o bycie not cool i ogólnie dostaniemy zły feedback, tak wiec bądźcie careful i good luck. The end.

2. Zdrobniały misiaczek

Typ koleżki z Olsztyna. Lubi kajaczki, piweczko, wypadzik za miasto i melanżyk z ziomkami. Ma ksywkę "Śniardwy". Pieniążki się go nie trzymają, ale brzydki zapaszek już tak. Nigdy nie zaakceptował końca epoki VHS. Każdy dzionek lubi zacząć od kawusi, w gadce bardzo milusi, żarciki, uśmieszki, pozwala sobie wkładać ręce w majtki. W rozmowie z takim gostkiem jesteśmy bardzo czujni i ostrożni, bo wystarczy chwila nieuwagi i już siedzisz w Kortowie pod mięciutkim kocykiem z dwoma ziomkami i jeden polewa cię żubrzykiem, a drugi to spija. Słuchacie Kultu.

Make Life Harder: język giętkifot. Make Life Harder

3. Totalnie skrajny radykał

Typ mega kurwa zajebisty, ale tak totalnie. Kocha się w starych winylowych płytach, które mają nieprawdopodobne brzmienie i niesamowity klimat. Przeważnie laska w wieku 17-18. Wczoraj była na wyjebanej w kosmos imprezie, że mózg na maksa rozjebany, ale potem była taka masakra, że normalnie umarła. W kontakcie z tym typem unikamy takich mega zjebanych określeń jak "ładny" czy "brzydki". To wzbudza w nich agresję i bardzo szybko z totalnie zajebistego kolesia możesz się stać mega zerem i największą porażką ludzkości. Żal.pl.

4. Typ czwarty, tak?

Spłodzony przez znak zapytania i pytanie retoryczne. Charakterystyczne dla tego typu jest kończenie każdego zdania oznajmującego zapytaniem ?tak??, tak? Tak, i w ten sposób taka osoba udaje nauczyciela, który wypowiada się do idiotów, ale w tajemnicy tak naprawdę mówi do siebie, bo nie jest przekonana, czy to, co mówi, ma w ogóle jakiś sens, prawda? I czy ktoś ją w ogóle słucha, tak? Osoby takie potrzebują ciągłego potwierdzania swojego istnienia, inaczej giną w wypadkach: np. kiedy taka osoba mówi "jestem w pomieszczeniu, tak?" i nikt nie potwierdzi, to ta osoba znika, tak?

Make Life Harder: język giętkifot. Make Life Harder

5. Człowiek-wata

Generalnie, wiesz, ten typ ogólnie jest w ogóle dosyć, można tak powiedzieć, dziwny, to znaczy wiesz, może nie dziwny, ale w każdym bądź razie ogólnie czasami masz wrażenie, że jakby mówi, mówi i mówi i generalnie nic z tego w sumie nie wynika. Dokładnie. I jak rozmawiasz z takim typem, to ogólnie musisz, to znaczy no nie musisz, ale możesz na przykład próbować jakby nie mówić konkretów. Bo ogólnie chodzi o to, że ten typ jakby tego nie lubi, bo jak ostatnio usłyszał konkret, to tam w ogóle, wiesz, no jakoś tak ogólnie.

 

Nasza typologia oczywiście nie wyczerpuje tematu, jest jeszcze wiele innych typów, np. typ docent, który myli "bynajmniej" z "przynajmniej", ale to wiadomo - gadamy normalnie, jak z każdym idiotą. W każdym bądź razie mamy nadzieję, że mieliście mega fun i następną razą, kiedy będziecie na totalnie wyjebistym melanżyku z ziomkami, to sobie, wiecie, generalnie pomyślicie tak w ogóle, o tym no, języku, co nie?